Porysowany wizjer i słaby wzrok. Macho na motocyklu nie chodzi do okulisty?

Kilka lat temu jechałem samochodem z moim znajomym, których poza pasją do czterech kółek jest również mistrzem… łuku. Facet potrafi zestrzelić w locie monetę, co wcześniej wydawało mi się po prostu niemożliwe. Sportowy wózek Tomka, którym pomykaliśmy autostradą A1, miał pod maską narowiste 250 koni mechanicznych, pogoda była znakomita, ruch niewielki, więc „nieco” przekraczaliśmy przepisowe 140 kilometrów na godzinę…

W pewnym momencie Tomek wyraźnie zwolnił, mimo że nikt nie blokował nam drogi. Zmrużyłem oczy próbując dostrzec radiowóz, który mi wskazał. Musiałem długo wpatrywać się w horyzont, aby rozpoznać kropkę na poboczu, która według Tomka miała być samochodem policyjnym. Właściwie to przez kilka sekund nie byłem nawet pewien, czy to w ogóle jest auto. Minęło jeszcze z pół minuty zanim zdążyłem się zorientować, że to stróże prawa, mimo że mój kumpel nadal pędził 140 km/h, a może nawet nieco więcej.

Jakiś czas później zapytałem go o jego hobby i jak doszedł do tak niesamowitych wyników w łucznictwie. Tomek odpowiedział, że nie sądzi, aby miał jakieś specjalne predyspozycje, cechy fizyczne, dzięki którym nie ma problemów z celnością, ale stwierdził, że zawsze miał wyjątkowo dobry wzrok. Ta przewaga umożliwia mu wykonywanie sztuczek, którymi zadziwia mnie i innych znajomych, jak również wygrywanie w zawodach łuczniczych.

Fot. Kawasaki

Co to ma wspólnego z jazdą na motocyklu? Jeśli ktoś zapytałby, co dla motocyklisty ma kapitalne znaczenie, to dobra widoczność na pewno znalazłaby się na początku listy. Nie ulega wątpliwości, że tak rzeczywiście jest, dlatego wiele razy zadziwiał mnie fakt, że liczna grupa wielbicieli dwóch kółek wydaje się równie beztroska, co właściciele samochodów jeżdżący z brudnymi szybami. Widzę szare, porysowane wizjery, zbyt ciemne okulary przeciwsłoneczne – które nadają się co najwyżej na plażę, blendy ze smugami lub defektami powierzchni. Skąd się w nas bierze ten brak refleksji?

Pogorszenie wzroku nie następuje gwałtownie ale jest stopniowe. Ponieważ często nie zdajemy sobie sprawy, że widzimy gorzej, ważne są coroczne badania oczu. W wieku dwudziestu kilku lat byłem przekonany, że widzę dobrze, dopóki nie wykonałem badania i nie dostałem okularów. Miałem krótkowzroczność w jednym oku i astygmatyzm w drugim. Okulary były objawieniem. Nagle wszystko, o dziwo jazda na motocyklu też, było łatwiejsze.

Twarde szkła kontaktowe jeszcze bardziej poprawiły moje widzenie, ale okazały się problematyczne podczas jazdy motocyklem, kiedy wiatr, drobiny piasku i inne zanieczyszczenia atakowały moje oczy. Miękkie kontakty były rozwiązaniem tego problemu. Wyeliminowały także inne ograniczenia jak zniekształcenia obrazu i odbicia, które pojawiały się, gdy używałem z kolei okularów, zwłaszcza w nocy.

Fot. Kawasaki

Kontakty usunęły również problem, który pojawiał się podczas deszczu. Wilgoć przedostająca się do wnętrza kasku atakowała szkła okularów. Innymi słowy, okulary dodawały jeszcze dwie warstwy kropel – na zewnętrznej i wewnętrznej powierzchni szkieł, do mojego pola widzenia. Chociaż obecne, nowoczesne kaski, skutecznie chronią przed deszczem, część wilgoci nadal przedostaje się do wnętrza lub pojawia się po otwarciu przyłbicy. Również do szybek w goglach przylepia się mgła, nawet mimo zaawansowanych systemów antyfog.

Dzięki miękkim kontaktom mam dobrą jakość widzenia bez zniekształceń powodowanych przez okulary. Refleksy w okularach, nawet w tych z powłokami antyodblaskowymi, zniknęły i wydaje się, że bez utraty dochodzącego do oka światła. Jedyna wadą jest to, że soczewki stają się „lepkie” gdy moje oczy są suche. Problem rozwiązuje usunięcie kontaktów i założenie ich z powrotem.

Oczywiście czas mija bardzo szybko i dojrzały wiek nie poprawia możliwości moich oczu. Ale żyjemy w czasach, gdy technologia prawie nadąża za degradacją naszych ciał. Najnowszą innowacją jest możliwość operacyjnej korekty wzroku. Laserowa chirurgia rozwija się bardzo dynamicznie i na pewno jest lepsza niż zmaganie się z pogarszającym wzorkiem.

Fot. KTM

Kaski zapewniają bardzo skuteczna ochronę oczu, zabezpieczając je przed pyłem i owadami, jak również stałym naporem wiatru. Konstrukcje z najwyższej półki maja zazwyczaj wizjery dobrej klasy, odporne na zarysowania. W rzeczywistości optyka Arai lub Shoei działa dla mnie lepiej niż nawet najdroższe okulary przeciwsłoneczne.

Osobiście staram się unikać okularów przeciwsłonecznych zarówno z tego powodu, jak i degradacji widzenia, co ma związek na przykład z ich kształtem oraz podatnością na wiatr i owady. Oczywiście można używać i okularów przeciwsłonecznych i wizjera, ale to karkołomne rozwiązanie, szczególnie że ramiona okularów mogą, i prawie na pewno będą, nieprzyjemnie napierać na czaszkę. Poza tym blendy motocyklowe zapewniają ochronę UV, natomiast w okularach przeciwsłonecznych nie jest to takie pewne.

Na nic najlepsze nawet wizjery, jeśli szybka jest brudna. Podczas jazdy zdarza się, że dostaniemy szprycę spod kół. Inny problem, to wysychające krople deszczu, które zostawiają ślady. Zawsze mam przy sobie czystą, miękka szmatkę oraz niewielki aerozol ze skutecznym płynem do usuwania szczątków owadów, dzięki czemu mogę wyczyścić wizjer w każdej chwili i miejscu.

Fot. Kawasaki

Trzeba tylko pamiętać, aby wpierw zwilżyć szmatkę płynem. Dobrze jest też nanieść trochę środka czyszczącego na szybkę i chwile odczekać, aż substancja czynna zacznie działać. Oczywiście szmatka musi być wolna od zabrudzeń, żeby nie zarysować powierzchni szybki. Nie używaj ręczników papierowych na stacji benzynowej ponieważ mogą spowodować powstanie rys.

Bez względu na to, z jakiej formy osłony korzystasz, utrzymuj ją w czystości i pozbądź się, gdy zostanie porysowana. To nie jest fanaberia tylko kwestia bezpieczeństwa. Widzenie to bardzo złożony proces i nie twierdzę, że jestem ekspertem, jednak pewne subtelne zmiany mogą ostrzegać, że coś jest nie w porządku. Kiedy jestem zmęczony moje peryferia widzenia pogarszają się, co jest dla mnie ostrzeżeniem, że powinienem się zatrzymać i odpocząć. Podobne oznaki mogą wystąpić gdy… jesteś niedotleniony.

Ten fenomen w Polsce nam raczej nie grozi, ale już w Alpach tak. Zmiany w widzeniu, zarówno krótko- jak i długoterminowe, są ostrzeżeniem o zmianach fizjologicznych, które należy wziąć pod uwagę. Ostrzegają również, że zdolność do jazdy jest prawdopodobnie ograniczona. Sztuką jest być świadomym tych sygnałów i ich nie ignorować.

Fot. The Moto Expert

Nagrodą za poświęcenie czasu i uwagi, a także wizytę u okulisty i dbałość o wizjer, jest wyeliminowanie wszystkiego, co pogarsza widoczność/ Tym samym zwiększasz kontrolę i pewność siebie. Wszystko, co robisz na motocyklu, opiera się na tym, co widzisz. Jeśli szybciej wykryjesz plamę oleju, zauważysz subtelną ruch głowy kierowcy w samochodzie wskazujący na zmianę kierunku, dostrzeżesz warstwę piasku na zakręcie lub sarnę kryjąca się w krzakach 100 metrów przed Tobą, będziesz mógł sobie poradzić z problemem.

Lepiej widzieć, to znaczy mieć więcej informacji odpowiednio wcześniej i podejmować lepsze decyzje, bez konieczności radzenia sobie w awaryjnej sytuacji totalnego zaskoczenia. Prawdopodobnie nie masz tak dobrego wzorku jak mój wspomniany na wstępnie kumpel, dlatego tym bardziej musisz unikać sytuacji, gdy twoje widzenie jest pogorszone przez niefrasobliwość w obchodzeniu się z wizjerem kasku lub innymi przesłonami.

Jeśli Ty o siebie nie zadbasz, nie zrobi tego nikt inny. Ostatecznie chodzi przecież o jedno – abyśmy wszyscy cali i zdrowi powrócili do domu. Zadbaj o swój wizjer i sprawdź u okulisty wzrok. To niewielki obowiązek w porównaniu do korzyści jakie przynosi. LwG!

%d bloggers like this: