Gwiezdne Wojny marki Indian. Czy Imperium się chwieje?

Cały czas obserwujemy postęp marki Indian, która wśród przeciwników Imperium staje się znaczącą siłą – Rebelią, jeśli użyć tytułowego odniesienia. W trzecim kwartale znowu możemy mówić o wielkim sukcesie. Według raportu opublikowanego pod koniec października wzrost sprzedaży detalicznej wyniósł 16%. W tym samym czasie ceny akcji firmy-matki Indian, czyli Polaris, wzrosły również o 16%. Równocześnie Harley-Davidson odnotował spadek sprzedaży o 8,1%. Co będzie dalej?

W przeciwieństwie do firmy ze Springfield, H-D podaje coś więcej niż procent sprzedaży. Harley publikuje znacznie konkretniejsze wyniki ilościowe. Na przykład w trzecim kwartale ubiegłego roku znalazł nabywców na 45 469 motocykli. W analogicznym okresie bieżącego roku sprzedaż obniżyła się i wyniosła 41 793 egzemplarzy. Jednocześnie całkowita liczba sprzedanych motocykli ze znaczkiem H-D licząc od początku roku, wyniosła 161 658 sztuk. Trzeba oddać firmie z Milwaukee, że jej dane są bardziej przejrzyste niż procenty wyliczone przez firmę Indian.

Foto: Indian Motorcycle

Indian twierdzi, że wynik sprzedaży motocykli w Stanach Zjednoczonych, w segmencie powyżej 900 cm3, podskoczył z 3% do ponad 10% (dane z września), i to w czasie, gdy sprzedaż wszystkich jednośladów powyżej 900 cm3 spadła o 9,2% (według H-D). Dzięki temu, że znamy całkowitą sprzedaż Harleya, która wyniosła 161 000 egzemplarzy, łatwo policzyć, że Indian znalazł klientów na ok. 16 000 ciężkich motocykli (10% z puli H-D).

Co nam to mówi? Rzeczywiście co raz więcej ludzi kupuje maszyny z logo Indian, ale jest zbyt wcześnie, aby mówić, że Harley-Davidson jest na widelcu. Wielbiciele marki wiedzieli, że zbliżają się nowe motocykle, dostępne już z puli maszyn na 2018 rok i wyposażone w silniki Milwaukee Eight.

Fot. Harley-Davidson

Wielu klientów wstrzymało się z zakupami licząc, że Harley stanie na wysokości zadania. I tak się stało. Po zaprezentowaniu ośmiu nowych Softaili w sierpniu, Harley raportował zwiększone zainteresowanie swoją ofertą. Na razie nie mówimy o konkretnych liczbach, bo zobaczymy je dopiero w pierwszy kwartale przyszłego roku, ale prawdopodobnie nowe premiery poprawią ostateczny, roczny bilans sprzedaży giganta z Milwaukee.

Co na to Indian? To nie przypadek, że w tym roku dziecię Polaris odnotowało duży wzrost sprzedaży po premierze nowego Chieftaina Elite, Limited i Roadmaster Classic. Ludzie lubią nowe i ulepszone motocykle. Pokazy i prezentacja tych najbardziej eleganckich pozytywnie wpływają na sprzedaż skromniejszych, ale wcale nie gorszych, jak choćby Scout.

Indian Chieftain Elite 2017. Fot. Indian

Ale Harley-Davidson to nie tylko lokalna, amerykańska marka. Sprzedaż H-D na rynkach międzynarodowych nie była aż taka zła. W trzecim kwartale spadła o 4,6% (do 22 416 sztuk). Podobnie jak Coca-Cola, Levi’s, Marilyn Monroe, również Harley-Davidson należy do ekskluzywnego grona marek, których nie można zabić bez długiego i okrutnego bicia.

Tak naprawdę Indian wciąż próbuje ustanowić swoje zagraniczne przyczółki. W Polsce jest ich sześc. W Poznaniu, Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Bielsko-Białej i Lublinie. Harley-Davidson ma oddziałów jedenaście, w tym po dwa w Warszawie i Krakowie, ale skala przedsięwzięcia jest o wiele większa, o czym łatwo przekonać się odwiedzając pierwszego lepszego dealera H-D i Indian.

Foto: Salon Harley-Davidson

Różnicę widać nawet na witrynach internetowych obu marek. Indian prezentuje jedynie zwykła planszę z adresami oddziałów, natomiast na stronie H-D to rozbudowany lokalizator podzielony dodatkowo na poszczególne działy, czyli Produkty, Usługi oraz Programy. W ramach każdego z nich znajdują się jeszcze cztery grupy. Ponadto Harley-Davidson nie zapomina zaprezentować na interaktywnej mapie również pozostałych europejskich punktów sprzedaży. Symbolizujące każdy z nich pomarańczowe kropki są tak sprytnie skalowane, aby odbiorca miał wrażenie, że Harley-Davidson jest wszędzie.

To działa nie tylko na wyobraźnię. Swoją drogą, Indian dopiero niedawno zaktualizował stronę. Jeszcze kilka miesięcy temu nie działo się na niej kompletnie nic, a najważniejszym materiałem był tekst pt. „Wskrzeszona marka Indian Motorcycles rzuca wyzwanie Harley-Davidsonowi”. Nawet niezły, ale prezentujący optymistyczne rokowania firmy na… 2014 rok.

Chieftain Limited. Foto Indian

Mimo wszystko firmie Indian należy się szacunek (właściwie to Polaris). Głównie za nieprawdopodobny wyczyn, jakim jest zakupienie marki w 2011 roku, start pierwszego motocykla w 2013 roku i zdobycie 10% udziału amerykańskiego rynku motocykli w zaledwie 4 lata! Dodajmy, że przez 20 lat istnienia Victory (drugiej marki pod skrzydłami Polaris), te potężne krążowniki nawet nie zbliżyły się do aktualnej pozycji marki Indian. Jeśli jesteś za Harleyem, tak krzywa wznosząca motocykli ze Springfield powinna budzić twoje obawy.

Na koniec warto przypomnieć zeszłoroczny raport lidera usług analitycznych dla biznesu, czyli Motley Fool: „Od czasu ożywienia marki Indian całkowite przychody Polaris wzrosły o 47% do 4,7 miliarda dolarów, a motocykle z 8% całkowitej sprzedaży do 15%. Oznacza to, że obroty zwiększyły się czterokrotnie osiągając 698 milionów dolarów rocznie. Harley-Davidson ma nadal miażdżącą przewagę, ponieważ tylko w pierwszym kwartale zanotował sprzedaż na poziomie 1,3 miliarda dolarów, ale nie zmienia to faktu, że Polaris znalazło się na drugim miejscu.”

Scout Bobber. Foto: Indian

Dla nas szczególnie interesująco przedstawia się kolejny fragment raportu: „W związku ze wzrostem sprzedaży motocykli Polaris w zeszłym roku o prawie 67% i spadkiem Harleya-Davidsona o prawie 2%, jeśli ta tendencja się utrzyma, Polaris będzie sprzedawać więcej motocykli niż Harley-Davidson już za niecałe cztery lata. Oczywiście to wysoce nieprawdopodobne, że Polaris uda się utrzymać zawrotne tempo wzrostu, ale jest oczywiste, że może radykalnie zmniejszyć różnice między pierwszym a drugim miejsce w krótkim czasie.”

Można powiedzieć, że problemy Polaris generowane przez Slingshoty (akcje serwisowe), koszty upadku Victory, a nawet mistrzostwa 2017 American Flat Track – w których Polaris, czyli Indian wygrywa, ale przecież olbrzymi kosztem, są na rękę Harleyowi-Davidsonowi. Spowalniają konkurenta, czy raczej spowalniały, bo przynajmniej dwie z tych spraw, czyli kłopoty ze Slingshotami i Victory, mają się ku końcowi. To może oznaczać, że Indian wcale nie zwolni. Być może nawet przyspieszy, a prognoza agencji Motley Fool ziści szybciej niż myślimy…

Thor. Foto: Indian Motorcycles
%d bloggers like this: