Czy przyszłością zatłoczonych miast są… motocykle?

Miasta na całym świecie stoją w obliczu paraliżu komunikacyjnego z powodu rosnącej lawinowo liczby samochodów. Główne arterie metropolii są zakorkowane przez wiele godzin dziennie, rośnie również zanieczyszczenie aglomeracji. Czy istnieje jakiś sposób, aby udrożnić zaczopowane arterie miast? Niektóre pomysły są bardzo obiecujące.

Jeden z czołowych dostawców rewolucyjnego rozwiązania pochodzi z Dżakarty w Indonezji. G-Jek funkcjonuje od około siedmiu lat. Firma zaczynała jako motocyklowy wariant Ubera. Podobnie jak w przypadku kontrowersyjnej obecnie usługi, do rezerwacji podróży służy aplikacja na telefon komórkowy. Różnica pomiędzy Go-Jekiem a Uberem polega na tym, że zamiast Toyoty Prius, o określonej godzinie pojawia się motocykl z wolnym miejscem dla jednego pasażera.

Go-Jek. Fot. motofire.com

Kiedy Go-Jek rozpoczynał działalność, miał zaledwie 20 jednośladów. Obecnie firma oferuje cały wachlarz usług, na przykład dostawy jedzenia na żądanie i inne usługi związane z transportem żywności, paczek, a nawet dojazd pod wskazany adres wykwalifikowanego masażysty. Aktualnie G-Jek to instytucja, którą wyceniono na… 2,5 miliarda dolarów!

Dlaczego nowa sieć osiągnęła spektakularny sukces w tak krótkim czasie? Wystarczy spojrzeć na współczesne miasta, na przykład Londyn. Rowery można łatwo wypożyczyć z wielu stacji dokujących Santander, które znajdują się w całym mieście. Podobne rozwiązania funkcjonują również w polskich miastach, na przykład Wrocławiu i Warszawie. Tego typu system mógłby również obejmować silnikowe jednoślady, na przykład taniejące z dnia na dzień skutery elektryczne.

Go-Jek. Fot. motofire.com

Gdyby ludzie uzyskali możliwość dojazdu do zakorkowanych zazwyczaj dzielnic miasta za pomocą znacznie poręczniejszego i szybszego środka transportu, na pewno by z niego skorzystali. Tym samym mniej samochodów wyjechałoby na drogi. Oczywiście w naszym klimacie sprawa nie jest taka prosta, bo przez pół roku jazda na skuterach jest utrudniona z powodu niekorzystnych warunków pogodowych, ale być może i na to znajdzie się z czasem sposób.

Wraz z rozwojem G-Jek w Indonezji i rozszerzeniem analogicznej sieci Gogoro w Europie, wprowadzenie takich systemów transportu może nadejść szybciej, niż się spodziewamy.

%d bloggers like this: