Navitel G550 Moto to kompromis pomiędzy ceną a jakością?

Nawigacja motocyklowa musi spełniać szereg warunków, aby była funkcjonalna i wygodna w obsłudze. Czego oczekują motocykliści? Zacznijmy od podstawowej kwestii, czyli mocowania…

Mocowanie i instalacja

Producent zamieścił w pudełku solidnie wyglądający uchwyt z przegubem kulowym. Instalacja panelu dokującego jest dziecinnie prosta. Całość prezentuje się solidnie, a co najważniejsze, mimo potężnych wibracji mojego motocykla, stacja jest stabilna. Pewne obawy budzi jedynie nakrętka z tworzywa sztucznego, która blokuje przegub kulowy w określonej pozycji. Kilkakrotnie dokręcałem nakrętkę i obawiam się, że podczas dłuższej eksploatacji może ona ulec uszkodzeniu. Inna sprawa, że po tygodni użytkowania sprzętu, nic takiego się nie stało.

Fot. Inforiders.pl

Wtyki i podłączenie do prądu

Podłączenie do prądu jest proste, odbywa się za pomocą wtyku do gniazda zapalniczki, USB lub bezpośrednio do akumulatora. Skorzystałem z tej trzeciej opcji, co nieco później przysporzyło mi nieco problemów, bo po całym dniu jazdy zapomniałem wyłączyć G550 i poszedłem do domu. Następnego dnia nigdzie nie pojechałem – akumulator wyładował się do cna.

Fot. Inforiders.pl

Z kolei wtyk do gniazda zapalniczki ma bardzo mocne sprężyny i po umieszczeniu go w standardowym gnieździe zapalniczki, pojawiają się problemy z wyciągnięciem wtyku. Efekt jest taki, że wyjąłem wtyk razem z gniazdem zapalniczki w moim samochodzie, który również padł ofiarą testów nawigacji Navitela. Trzeba dodać, że G550 posiada wbudowany akumulator, którego praca bez zasilania wyniosła około dwóch godzin.

Budowa i wykonanie

Nawigacja motocyklowa musi być solidnie wykonana i bez problemów znosić każde, nawet ekstremalne warunki pogodowe. Nie powinna również ulec uszkodzeniu w razie przypadkowego upadku, zabrudzenia piaskiem albo błotem. G550 to pancerne urządzenie z certyfikatem IP67. IP jest skrótem od “Index of Protection” czyli Współczynnik Ochrony. IP składa się z dwóch cyfr. Pierwsza oznacza ochronę przed ciałami stałymi, druga odpowiada za ochronę przed cieczami.

Fot. Inforiders.pl

67 oznacza więc całkowitą ochronę przed kurzem oraz pełną ochronę przed efektami zanurzenia w wodzie o głębokości do 1 metra. Mówiąc inaczej, G550 poradzi sobie praktycznie w każdych warunkach. Nie przyda się tylko płetwonurkom. Również aktywny panel dokujący jest wykonany z grubego tworzywa sztucznego, na którego tylnej ściance znajduje się mocowanie rysika i śrubka zabezpieczająca wypadnięcie nawigacji (sama śruba jest umocowana w taki sposób, że nie można jej zgubić).

Fot. Inforiders.pl

Ekran i czytelność

Wyświetlacz 4,3 cala wydawał mi się początkowo nieco za mały, ale okazało się, że tak rozmiar w zupełności wystarczy do zaprezentowania wszystkich niezbędnych danych. Wyświetlacz jest dotykowy (oporowy). Obsługa za pomocą precyzyjnego rysika lub palców w rękawicy jest równie wygodna a wielkość elementów graficznych tak dobrana, że precyzyjne trafienie palcami w rękawicy nie stanowi żadnego problemu. Rozdzielczość 480×272 pikseli zapewnia odpowiednią, satysfakcjonującą jakość. Jasność ekranu TFT jest stopniowana od 5% do 100% co 5%.

Fot. Inforiders.pl

W praktyce 60-70% wystarcza w większości sytuacji. Jedynie w bardzo słoneczny dzień, kiedy promienie padają bezpośrednio na ekran, widoczność jest gorsza, ale nawet wówczas wystarczy rozjaśnić ekran do 90-100%, żeby poradzić sobie z tym problemem. Refleksy i odbicia także nie stanowiły większego problemu, chociaż na pewno nie udało się zupełnie uniknąć tego zjawiska.

Interfejs i komunikacja

Navitel G550 Moto działa pod kontrolą Windows CE 6.0, którego interfejs jest dość siermiężny, ale ponieważ prezencja systemu nie jest tak istotna jak skuteczność i wygodna obsługi, trudno się tego czepiać. Start systemu jest długi, tzw. zimny start trwa ok. 40 sekund, ale już gorący start około 3 sekund. Nawigacja uruchamia się wówczas od razu z aktywną ostatnią trasą przejazdu, o ile nie została sfinalizowana – to ma znaczenie jeśli na przykład przerywamy działanie aplikacji podczas postoju.

Fot. Inforiders.pl

G550 może współpracować z interkomem lub słuchawkami za pomocą Bluetooth. Po uruchomieniu tej opcji komendy odsłuchujemy przez zestaw wbudowany w kask. Konfiguracja Bluetooth jest bardzo prosta – zajmuje dosłownie dwie minuty.

Nastawy i wybór trasy

Po uruchomieniu nawigacji możemy określić środek transportu. Poza motocyklem są to m.in. ciężarówka, kurier, taxi, autobus pieszy lub rower. Następne opcje to standardowe nastawy polegające na akceptacji (lub nie) dróg płatnych, połączeń promowych, itd. Definiujemy także tryb obrotu, ostrzeżenia (m.in. alerty prędkości) i ustawienia dotyczące lektorów (4 głosy do wyboru), języka mapy, układu klawiatury (qwerty 1,2,3 oraz ABCD), wartości i prezentacji adresu.

Fot. Inforiders.pl

Wyboru trasy można dokonać na kilka sposobów. Najciekawsze jest zaznaczenie miejsca palcem lub rysikiem na otwartej mapie. Aplikacja umożliwi nam wówczas wybór miejsca docelowego. Możemy zaznaczyć punkt, żeby wprowadzić go na listę zapamiętanych pozycji, lub od razu pojechać do celu (po przeliczeniu trasy). Program umożliwia oczywiście dodanie punktów pośrednich, chociaż w tym przypadku pojawia się pewien problem. Otóż po ustaleniu dodatkowych przystanków nie można ich modyfikować. Jeśli dodamy ich kilka i się pomylimy, lub postanowimy zmienić trasę, całą procedurę trzeba zaczynać od początku. Dlaczego? Inny problem to niemożność zdefiniowana krętych tras, co dla motocyklisty jest dużym minusem.

Kolejny sposób na określenie trasy to standardowe wpisanie adresu oraz bardziej skomplikowane wprowadzenie współrzędnych długości i szerokości geograficznej. Ten ostatni tryb ma oczywiście decydujące znaczenie nie tyle dla motocyklistów (no chyba, ze enduro), co dla pieszych poruszających się po mniej cywilizowanych rejonach.

Mapy i działanie

Darmowe mapy obejmują praktycznie całą Europę, natomiast znacznie ważniejsze jest to, ze wraz z urządzeniem klient dostaje bezpłatną, dożywotnią aktualizację, i to aż cztery raz w roku! Oczywiście zawsze można powiedzieć, że Google Maps zapewnia to samo, a nawet więcej, bo aktualizacje są częstsze, a na dodatek widzimy aktualną sytuację na drodze, z uwzględnieniem tymczasowych przeszkód (np. roboty drogowe), i korków. Zgadza się, ale Google Maps wymusza na nas użycie niezbyt praktycznego na motocyklu smartfona oraz opłaty za pakiet danych internetowych. Navitel G550 działa offline, czyli nie wymaga połączenia z Internetem, co może nie ma takiego znaczenia w Polsce, ale już za granica, gdzie koszty transmisji drastycznie rosną, na pewno tak.

Po wyborze trasy potrzeba kilkunastu sekund na przeliczenie całego etapu podroży. Trwa to niekiedy trochę za długo. Mapa prezentuje się dość czytelnie, chociaż błękitny pasek wyznaczający nasz przejazd zlewa się nieco z tłem, powinien być bardziej kontrastowy i chyba nieco węższy, bo za bardzo kojarzy się z Wisłą, która wylała z brzegów.

Fot. Inforiders.pl

Aktualny fragment trasy można szybko przybliżyć lub oddalić, aplikacja po kilku sekundach sama wraca do poprzedniego widoku – to bardzo praktyczne i przydatne rozwiązanie. Plus należy się także za asystenta pasa ruchu, chociaż ikonka reprezentująca tą pomoc, jest nieco za mała i podobnie jak wyznaczona trasa, zlewa się z tłem. Widok można szybko zmienić z 2D na 3D. Bardzo podobało mi się, że poza graficznym przedstawieniem substancji miejskiej, widać również numery domów.

Na ekranie znajduje się ponadto graficzna belka z przebytym dystansem oraz czas, który pozostał do celu. Jest też obowiązkowa informacja o najbliższej zmianie kierunku oraz o… następnej. Dzięki temu wiemy nie tylko, że za chwile znajdziemy się na przykład na rondzie, ale również, że za tą przeszkodą jest np. skręt w lewo. Inna rzecz, że niekiedy aktualizacja prezentowanych danych przebiega zbyt opieszale (zdążyłem przejechać już skrzyżowanie, gdy na nawigacji dopiero na nie wjeżdżałem). Z kolei informacje głosowe bywają mylące lub niedokładne, np. skręć w lewo, gdy tymczasem chodzi o zawracanie. Kierowca pozna również przepisową prędkości na aktualnie pokonywanym fragmencie trasy.

Fot. Inforiders.pl

Z innych niedociągnięć, które pojawiły się podczas eksploatacji, należy wymienić brak niektórych numerów domów, mimo że na miejscu okazywało się, że nawigacja „je widzi”, lub takie kwiatki jak trudność z odnalezieniem na liście krajów… Niemiec. Okazuje się, że występują, ale jako Germany (mimo wybranego polskiego wariantu językowego). Mam też pewne obawy jeśli chodzi o ekran, ponieważ po intensywnym mazaniu po nim palcami w rękawicy, na powierzchni pojawiło się nieco rys.

Podsumowanie

Navitel G550 Moto na pewno nie jest bez wad. W trakcie jazdy zdarzyło się dwa razy, że nawigacja samoistnie się zwiesiła – właściwie bez wyraźnego powodu. Jednocześnie dowiozła mnie bez większych problemów do wszystkich celów, które dla niej wymyśliłem – a przecież o to głównie w tej zabawie chodzi. Czy na rynku są lepsze urządzenia tego typu? Oczywiście, ale niestety droższe o kilkaset złotych. G550 Moto można nabyć obecnie za nieco ponad 500 złotych. W tej cenie trudno będzie znaleźć coś lepszego, a już na pewno urządzenie równie trwałe i odporne na warunki zewnętrzne.

%d bloggers like this: