Gryzonie zadomowiły się w twoim pojeździe? To wina… ekologów

Dzikie zwierzęta przenikają do miejskich aglomeracji, a niektóre zadomowiły się w nich nie gorzej od naszych czworonożnych przyjaciół: psów i kotów. Szczury, łasice i kuny można spotkać nie tylko na ulicy, ale również w zakamarkach samochodowych instalacji, gdzie dokonują spustoszeń.

Co prawda problem w mniejszym stopniu dotyczy motocyklistów, ale z racji co raz silniejszej presji ekologów na branżę motocyklową, zapewne wkrótce stanie się także codziennością motocyklistów. Skąd w ogóle takie zainteresowanie gryzoni kablami i przewodami?

Problem bierze się m.in. z co raz szerszego stosowania izolacji okablowania wykonananej z tworzywa na bazie… soi. W Stanach Zjednoczonych głośna jest ostatnio sprawa pewnej właścicielki Toyoty Avalon. Kobieta pozwała japońską firmę domagając się odszkodowania za poważne uszkodzone okablowanie silnika.

Fot. YouTube, Howcast

Badanie wykazało, że przewody padły ofiarą gryzoni, a ponieważ auto jest objęte gwarancją, właścicielka pojazdu uważa, że serwis Toyoty powinien nieodpłatnie naprawić samochód. Dealer japońskiej marki nie chce podjąć się naprawy, ponieważ zgodnie z zapisami umowy gwarancyjnej, nie obejmuje ona usterek spowodowanych przez zwierzęta.

Kobieta nie zgadza się z taką interpretacją, ponieważ według niej producent ponosi pełną odpowiedzialność za użycie materiałów, które dla zwierząt są po prostu darmowym posiłkiem.

Sprawa jest w toku i wbrew pozorom wcale nie chodzi jedynie o jeden pojazd, bo jeśli Toyota przegra proces, japońska firma może spodziewać się lawiny podobnych pozwów, nie mówiąc już o konieczności zmiany technologii produkcji lub użycia felernych, ekologicznych materiałów izolacyjnych. Toyota będzie miała ciężki orzech do zgryzienia…

%d bloggers like this: