Polaris chwali się wynikami marki Indian, mimo że sprzedaż całego segmentu motocykli słabnie. Jest się czego bać?

Podczas gdy ogólna sprzedaż produktów Polaris wzrosła o 25% w trzecim kwartale 2017, sprzedaż motocykli spadła o 14%. Co ciekawe, depresja nie objęła marki Indian, która wzrosła o 16%. Wychodzi na to, że Indian powoli staje się koniem pociągowym całego motocyklowego segmentu Polaris. Co się na niego składa?

Wyliczony przez Polaris spadek w segmencie motocykli dotyczy trójkołowych modeli Slingshot oraz kosztów zakończenia produkcji i działalności Victory Motorcycles. W dziewiętnastoletniej historii motocykle Victory nieustanie walczyły o miejsce na rynku. Właściciel marki chciał konkurować z Harleyem-Davidsonem, ale po reinkarnacji Indiana okazało się to niezwykle trudne.

Foto: Victory

Sukces dawnego amerykańskiego lidera nie był oczywisty, ale stał się faktem i nagle Polaris znalazło się w niekomfortowej sytuacji producenta, który oferuje zbliżone produkty pod dwiema różnymi markami. Oczywiście Polaris próbowało polaryzować Victory i Indiana, sugerując że w przypadku Victory mamy do czynienia z marką premium.

Amerykańska firma traciła pieniądze w każdym roku ostatnich trzech lat produkcji Victory. Maksimum sprzedaży osiągnięto w 2012 roku, później było tylko gorzej. W ostatnim kwartale produkcji Victory, czyli pod koniec 2016 roku, Victory stanowiło jedynie około 3 procent całkowitej sprzedaży Polaris. Mniej niż 25 procent dealerów z Ameryki Północnej (ok. 400) aktywnie sprzedawało te motocykle, ale nawet oni mogli poszczycić się efektywnością na poziomie zaledwie 20 maszyn rocznie.

Victory Judge. Fot. Red Iron Indian Victory

Mówiąc inaczej, Victory musiało upaść. Koszty tej operacji wciąż są znaczące. Polaris wylicza je na 80 do 90 mln dolarów. Są to wydatki związane z obsługą dealerów Victory w zakresie sprzedaży pozostałych w salonach maszyn, likwidacji zapasów fabrycznych, linii montażowych, oprzyrządowania i innego majątku ruchomego oraz anulowania warunków dostaw.

Jeżeli chodzi o trójkołowe Slingshoty, to od wprowadzenia tych pojazdów w 2014 roku, ich sprzedaż nie rośnie zgodnie z oczekiwaniami Polaris. W znalezieniu nabywców na pewno nie pomagają też źle odbierane akcje serwisowe pojazdów. W zeszłym roku amerykański Urząd Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wezwał producenta do naprawy ponad 17 tysięcy egzemplarzy (17 572 sztuk) w związku z usterką zawieszenia tylnej osi, co mogło skutkować zgubieniem… tylnego koła.

Modele Slingshot 2017. Fot. Slingshot

Kilka miesięcy później niemal 9 tysięcy właścicieli trójkołowców (8 962 sztuk) znowu zostało wezwanych do serwisów, aby dokonać korekty naprawy… poprzedniej usterki. Okazało się, że zestawy naprawcze wysłane do serwisów dealerów nie miały pewnych kluczowych elementów związanych z ochroną czujnika prędkości tylnego koła przed kurzem i zanieczyszczeniami. Bez tych części czujnik stał się podatny na zanieczyszczenia, co z kolei powodowało włączenie kontrolki alarmu ABS i kontroli trakcji.

Tego typu wpadki nie pomagają Polaris osiągnąć zaufania do Slingshota i utrudniają zbudowanie pozycji solidnej marki, z jaką trójkołowiec chciałby uchodzić. Dodajmy jeszcze tylko, że w Polsce Slingshot pojawił się w 2016 roku. Pojazdy te nie należą do tanich, najprzystępniejszy cenowo wariant (model na 2016 rok, produkcja z 2015 roku) kosztuje 130 tysięcy złotych. Warto dopowiedzieć, że Polaris ma również fabrykę w naszym kraju. Zakład produkcyjny znajduje się w Opolu. Oficjalnie otwarcie miało miejsce w połowie 2014 roku. Roczna produkcja zakładu to blisko 25 tysięcy sztuk różnych modeli pojazdów, głównie qadów.

Modele Slingshot 2017. Fot. Slingshot

Problemy Slingshota i koniec marki Victory nie przesłaniają jednak sukcesu motocykli Indian. „Nasz zdecydowany powrót do wyraźnego wzrostu w trzecim kwartale bieżącego roku jest dowodem na moc marki Polaris, siłę naszej sieci dystrybucji i konkurencyjność” – powiedział prezes i dyrektor generalny Polaris – Scott Wine. „W ciągu kwartału odnotowaliśmy wyraźny wzrost sprzedaży detalicznej w Ameryce Północnej i prawie wszystkich rynkach międzynarodowych. Indian Motorcycles może poszczycić się znakomitym wynikiem w okresie głębokich spadków na rynku motocykli w USA przy jednoczesnym, znacznym wzroście sprzedaży w Europie, Australii i Azji” – dodał Wine.

Prezes Wine pochwalił się ponadto dobrym przyjęciem modeli na rok 2018, a także ogólnie dobrą sytuacją pomimo komplikacji związanych z huraganami Harley oraz Irma. Wzrost sprzedaży detalicznej motocykli Indian wynika częściowo z wspomnianego wprowadzenia nowych modeli, w tym Chieftain Elite i Limited oraz Roadmaster Classic. Udział Indian Motorcycle w amerykańskim rynku motocykli przekroczył we wrześniu dziesięć procent.

Indian Chieftain Elite 2017. Fot. Indian

Oczywiście w porównaniu do Harleya-Davidsona, który dzierży ponad pięćdziesiąt procent lokalnego rynku, Indian wydaje się niegroźnym przeciwnikiem, ale przypomnijmy, że jeszcze kilka lat temu Indian praktycznie nie istniał poza historycznymi modelami i serią mniej lub bardziej udanych maszyn związanych z chwilowymi powrotami najstarszej motocyklowej marki w USA.

W aspekcie danych zaprezentowanych przez Polaris warto przypomnieć szersze statystyki odnośnie kondycji koncernu. Właściciel marki Indian zamknął poprzedni rok osiągając sprzedaż na poziomie 4,51 miliarda dolarów, to jest o 4% niższej niż w 2015 roku. Wiodący wcześniej sektor pojazdów i sprzedaży ORV spadł o 1%, ale dział motocykli ostatecznie zanotował jeszcze większy spadek. Czwarty kwartał był najniższy i aż o 35% gorszy od analogicznego okresu 2015 roku.

Foto: YT, Dope Media

Powyższa tendencja zdaje się utrwalać, chociaż nie mamy jeszcze oczywiście danych całościowych z uwzględnieniem ostatniego kwartału bieżącego roku. Indian cały czas rośnie – i to jest doskonała wiadomość, również dla klientów, którzy zyskują szerszą ofertę, więcej ciekawych opcji finansowania i zakupu, rosnące zaplecze serwisowe. Jednocześnie słabość Slingshota wpływa niekorzystnie na segment, który Polaris zalicza do motocykli.

Być może amerykański gigant będzie musiał podjąć jakieś kroki w odciążenia pnącego się w górę Indiana. Przyszłość pokaże, czy tak się stanie. Aktualnie czekamy na koniec roku i raport podsumowujący całoroczną sprzedaż koncernu.

%d bloggers like this: