Yamaha zaprezentowała model Niken, czyli nowy… trójkołowiec! Co już wiemy?

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Zgodnie z oczekiwaniami i zapowiedziami, wreszcie ujawniona została najnowsza maszyna spod znaku trzech kamertonów. Tak jak się spodziewaliśmy, najnowsze działo Japończyków to trójkołowiec, który ma otworzyć zupełnie nowy rozdział historii tych konstrukcji. Otóż MWT-09 ma trafić w gusta i serca tych samych motocyklistów, którzy kochają wyścigi Superbike i szybką, agresywną jazdę.

Przede wszystkim żegnamy nazwę MWT-09. Prezes firmy, Hiroyuki Yanagi, zdradził, że trójkołowiec będzie odtąd znany pod nazwą Niken („Ni” oznacza w języku japońskim „dwa”, a „Ken” może oznaczać „miecz”). Yamaha zdradziła wreszcie kilka szczegółów dotyczących trójkołowca, chociaż nadal nie są to pełne dane.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Z oficjalnego oświadczenia potwierdzono na razie, że na pokładzie znalazł się 3-cylidrowy silnik chłodzony cieczą. Ponadto Niken będzie wspierać technologia LMW (Leaning Multi Wheel), która zapewnia stabilność podczas skrętów i lepszą stabilność przy niskich prędkościach. System ten nie jest zresztą nowością. Został już użyty i świetnie sprawdził się w modelu Yamaha Tricity 125 zaprojektowanym przez Kazuhisa Takano, który testował swoje rozwiązania na… żonie (to Japonia, tego nie ogarniesz).

Kazuhisa Takano. Fot. Yamaha

Warto dodać, że LMW wspomaga jednostkę także na nierównej nawierzchni. Dwa koła przednie pracują niezależnie od siebie i absorbują wyboje nawierzchni oraz wstrząsy. Skutkuje to zmniejszoną tendencja do destabilizacji jazdy pojazdu na tego rodzaju podłożach. W nawiązaniu do żony Takano, LMW poprawia też stabilność podczas podróży z pasażerem, zarówno w trakcie szybkiej jazdy, jak i podczas skręcania przy niskich prędkościach.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Konstrukcja nowoczesnego nadwozia w pełni wykorzystuje mechanizm zawieszenia łączący 15-calowe przednie koła z systemem upside-down, znanym też pod nazwą odwrócone widelce (lub w skrócie USD). Od tradycyjnych różnią się one tym, że są ułożone do góry nogami. W tradycyjnym widelcu korpus amortyzatora, który zawiera olej, jest przykręcony do osi przedniego koła. W amortyzatorze typu upside-down, korpus przytwierdzony jest do górnej części motocykla, bliżej kierownicy. Co to daje?

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Otóż zmniejsza się łączna masa elementów, które nie są amortyzowane. Mówiąc inaczej, elementy, które telepią się na dziurach, ważą mniej, przez co jazda na wybojach staje się przyjemniejsza i stabilniejsza. Takie rozwiązanie nie jest pozbawione wad. Przez to, że korpus który trzyma olej jest u góry, to w momencie rozszczelnienia cały olej spływa po lagach, a wtedy jazda staje się naprawdę niebezpieczna. Koło na nierównościach zaczyna się odbijać jak piłeczka tenisowa i nie chce przestać, tracimy wówczas tak cenny kontakt z podłożem.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Wróćmy jednak do silnika, którym według potwierdzonej specyfikacji jest chłodzony cieczą, 4-zaworowy, czterosuwowym trzycylindrowiec. Czyli ta sama jednostka, którą znamy już z MT-09, co potwierdzają również zdjęcia (na prawej obudowie możemy dostrzec napis „CP3” – tak samo jak na MT-09). To najpewniej znaczy, że silnik jest tożsamy również pod względem pojemności i mocy (847 cm3 / 113 KM). Innych szczegółów Yamaha na razie nie podaje i żadne informacje techniczne nie zostaną opublikowane aż do 6 listopada, czyli terminu targów motocyklowych w Mediolanie.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Ze skromnych informacji, których Yamaha nie ukrywa, poznaliśmy wymiary Niken. Trójkołowiec ma 2150 mm długości, 885 mm szerokości i 1250 mm wysokości. Nie jest to zatem goliat, rozmiarowo przypomina Ducati Scramblera Sixty2, który ma taką samą długość, zbliżoną szerokość, natomiast jest nieco wyższy.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Co zdradzają nam ujawnione zdjęcia? Oczywiście przede wszystkim widzimy dwa przednie koła. Korzyść też jest podwójna, bo zyskujemy przecież na przyczepności, stabilności, również na radzeniu sobie podczas jazdy po niedoskonałych w większości, polskich drogach. Przednie opony o rozmiarze 120/70 R15 wskazują na użycie 15-calowcych obręczy.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Tylne koło ma rozmiar 190/50 R17. Wszystkie opony to solidny model Bridgestone Battlax Adventure. Oba przednie koła zawieszone są na podwójnym widelcu, który wygląda mniej mięsiście niż standardowy układ w MT-09. Regulatory tłumienia widelca widoczne są z tyłu każdej pary widelców, co wskazuje, ze konfiguracje jest w pełni regulowana i mechaniczna, a wiec nie jest półaktywna.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Podobnie jak widelce, centralny monoshock wydaje się być w pełni regulowany i wyposażony w hydrauliczny regulator naprężeń wstępnych, a także inne regulacje. Obciążenie w tej konstrukcji jest oczywiście zupełnie inne niż w motocyklu klasycznej budowy. Inżynierowie Yamahy musieli sobie z tym problemem poradzić, ale jak już wspominaliśmy, bagaż wcześniejszych doświadczeń Japończyków w tym temacie jest bardzo duży – system na pewno działa niezawodnie, a masa motocykla jest płynnie amortyzowana.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Jeszcze jedną ciekawostka dotycz LCD, który jest lekkim rozczarowaniem, ponieważ mieliśmy nadzieję, że będzie to kolorowy wyświetlacze TFT z MT-10SP/R1M. Mimo to, dowiedzieliśmy się przy okazji, że Niken ma trzy tryby jazdy, wielopoziomową kontrolę trakcji, ABS i tempomat. Widzimy także info w rodzaju obrotów na minutę, wskaźnik biegu plus inne przydatne statystyki. Jest też gniazdko 12V, które można dostrzec p lewej stronie.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Z tematów, których na podstawie zdjęć na razie nie rozgryziemy pozostaje pytanie o system blokady lub hamulca ręcznego, który można dostrzec na fotkach. Prowadzi on do przypuszczenia, że Niken wywróci się lub przechyli, jeśli tylko motocyklista z niego zejdzie. Oczywiście mogą istnieć blokady elektroniczne lub hamulce, których nie możemy dojrzeć. Na pewno jednak jest tam boczna nóżka do parkowania, co prawdopodobnie oznacza, że parkowanie będzie wyglądało jak w normalnym motocyklu.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Yamaha nie chce też zdradzić ceny trójkołowca, ale skoro pełna specyfikacja zostanie ujawniona dopiero za miesiąc, z pewnością mamy do czynienia z modelem na rok 2018. Oznacza to, że Niken trafi do sprzedaży mniej więcej na początku lata przyszłego roku.

Yamaha Niken. Fot. Yamaha

Jeśli weźmiemy teraz standardową cenę MT-09, która wynosi 39 900 zł oraz Tracera 900, który kosztuje 44 900 zł, i policzymy dodatkowe koło, widelec oraz złożoność konstrukcji, co przecież przekłada się na koszty produkcji, możemy spodziewać się, że Niken pojawi się w cenie około 70 tysięcy złotych. Oczywiście to tylko przypuszczenia. Czas pokaże, czy okazały się trafne…


New Yamaha NIKEN – Ride the Revolution. Źródło: Yamaha Motor Europe

%d bloggers like this: