W każdy weekend Smok pożera od pięciu do dziesięciu motocyklistów

To dziwny sposób zarabiania na życie. Darryl Cannon oraz pozostali fotografowie z Killboy.com w każdy weekend stają na granicy lasu i intensywnie wpatrują się w drogę. Robią tak od marca do listopada. Wszystko zaczęło się dwanaście lat temu jako weekendowy biznes umożliwiający dorobienie kilku dolarów do wynajmu domków letniskowych…

Dziś Cannon i jego wspólnicy Keith Norrod oraz David Spotts walczą o najlepsze ujęcia z innymi strzelcami. Robią to, aby pstryknąć blisko 500 tysięcy cyfrowych zdjęć bohaterskiej walki motocyklistów z diabelskimi zakrętami na drodze 129 leżącej na granicy wschodniego Tennessee i zachodniej Północnej Karoliny.

Foto: forums.vwvortex.com

Większość ustrzelonych zdjęć przedstawia motocyklistów łagodnie pokonujących serpentynę drogi otoczoną intensywnie zielonymi lasami Great Smoky Mountains, będącymi częścią łańcucha zachodnich Appalachów. Wykonane zdjęcia można kupić za pięć dolarów na stronie internetowej firmy Cannona. Kupują je często sami bohaterzy ujęć, żeby mieć fajną pamiątkę z podróży.

Na stronie internetowej firmy Darryla Cannona można przeglądać fotki z określonego dnia i znaleźć swój przejazd, ale pewien procent zdjęć jest inny. To fotografie z pechowymi motocyklistami, którzy nie poradzili sobie z technicznymi aspektami jazdy, zabrakło im umiejętności lub przyczepności, a najczęściej obu tych rzeczy.

Foto: forums.vwvortex.com

Wiele z wywrotek wygląda bardzo dramatycznie, szczególnie na fotografiach, ale większość wypadków kończy się stosunkowo dobrze – uszkodzeniem motocykla i niewielkimi otarciami ofiary. Niewielka liczba poważniejszych zdarzeń wynika głównie dlatego, że na drodze numer 129 nie da się szybko jechać. Chłopaki z firmy Killboy mają dla pechowych właścicieli dwóch kółek nagrodę pocieszenia. Każdy motocyklista, któremu się nie poszczęściło, a jego gleba została uwieczniona na zdjęciach, dostaje pamiątkowe fotki za darmo. Smutku z powodu rozbitej maszyny to nie wymaże, ale fotograficzna relacja z dramatycznej sceny jakiś walor edukacyjny na pewno ma. No i można pokazać fotki kumplom.

Dlaczego zaledwie 11 milowy (18 km) odcinek drogi stał się pułapką dla motocyklistów i kierowców samochodów sportowych? Deals Gap jest przeprawą górską na wysokości 606 m n.p.m. wzdłuż linii dwóch stanów, przylegającą do Parku Narodowego Great Smoky i rzeki Little Tennessee. Motocykliści mówią na ten niewielki odcinek po prostu „Smok” lub „Ogon Smoka”, ponieważ na dystansie 18 kilometrów muszą pokonać aż 318 zakrętów!

Foto: forums.vwvortex.com

Niektóre z tych zawiasów mają własne nazwy, na przykład Wheelie Hell, Shade Tree Corner, Mud Corner, Sunset Corner, Gravity Cavity, Beginner’s End. Ponieważ droga wiedze granicą Parku Narodowego Great Smoky, pozbawiona jest zabudowy, za to słynie z malowniczych widoków. Zanim o „Ogonie Smoka” zrobiło się głośno za sprawą częstych wywrotek motocykli, po tym odcinku można było poruszać się z prędkością 55 mil na godzinę (89 km/h). W 2005 roku władze postanowiły zmniejszyć dopuszczalną prędkość do 30 mil na godzinę (48 km/h).

Ograniczenie prędkości oraz intensywne patrole policyjne nie zmniejszyły liczby wypadków i „Smok” nadal połyka swoje ofiary. Dzieje się tak głównie dlatego, że ponad 300 bardzo krótkich, ale w przeważającej liczbie ostrych zakrętów, odbija się na kondycji psychicznej i fizycznej motocyklistów. U niektórych pojawiają się problemy z błędnikiem, u innych wrażenie złego wejścia w zakręt, który kończy się wywrotką podczas próby poprawki wyimaginowanego błędu. Nie bez znaczenia jest również zła sława „Smoka”, która przyciąga na 18 kilometrowy odcinek drogi motocyklistów z całych Stanów Zjednoczonych, w tym również tych, którzy nie są gotowi, aby zmierzyć się z potworem. To jednak nie oznacza, że nie próbują…

Foto: forums.vwvortex.com

Jeźdźcy, którzy zostają pożarci przez „Smoka”, zostawiają na chropowatym asfalcie fragmenty skóry, plastiku i metalu, ale to nie wszystko. Świadkiem ich porażki postaje stare, rosochate Drzewo Wstydu (Tree of Shame) znajdujące się na rozdrożu Deals Gap. To żyjący pomnik bezradności człowieka wobec nieubłaganej grawitacji i własnych ograniczeń. Począwszy od lat 80. ubiegłego wieku na Drzewo Wstydu trafiają kawałki i fragmenty metalowych rumaków, których jeźdźcy przegrali z drogą 129. Jak tam trafiają? Zostają zamocowane lub powieszone przez tych, którzy ponieśli fiasko.

Ilu motocyklistów zostaje zmiecionych z asfaltu przez „Ogon Smoka”? W każdy słoneczny weekend dochodzi do pięciu, dziesięciu wywrotek. Niepisana reguła „Smoka” mówi, że jeśli nic ci się stało, przyjmij karę z pokorą, podnieś motocykl i jedź dalej. Chodzi o to, aby nie tarasować drogi, która jest przecież publiczna i przemieszczają się nią ludzie żyjący w tej okolicy.

Foto: forums.vwvortex.com

Ciągłe zatory spowodowane wypadkami i koniecznością wezwania policji, uniemożliwiliby normalne funkcjonowanie przeprawy. W ostateczności droga mogłaby zostać zamknięta lub podjęto by inne działania, które zmieniłyby jej charakter. Tego nikt nie chce, bo przecież to nie byłby już ten „Smok”, który mruży złośliwe ślepia wypatrując kolejnego przeciwnika. Pokonanie potwora to przygoda i powód do dumy, ale tylko wówczas jeśli „Smok” zachowa swoje zęby.

To między innymi dlatego ekipa Cannona poza aparatami fotograficznymi ma również miotły, dmuchawę do liści i środki chemiczne do czyszczenia asfaltu. Niekiedy tylko użyczają tych rzeczy pechowym motocyklistom, innym razem aktywnie pomagają sprzątać drogę z resztek po uczcie „Smoka”. Wszystko po to, aby zachować go w dobrej kondycji i gotowości n kolejną ofiarę. A tych nigdy nie brakuje…

Foto: defiant-brotherhood-llc.myshopify.com
%d bloggers like this: