Czy to Komar jest winny upadkowi motorowerów Ryś i Żak?

W 1960 roku Leonid Breżniew został przewodniczącym Prezydium Rady Najwyższej ZSRR natomiast w Polsce hucznie świętowano 550 rocznicę bitwy pod Grunwaldem oraz premierę filmu pt. „Krzyżacy”.

W tym samym czasie z taśmy montażowej Zjednoczonych Zakładów Rowerowych w Bydgoszczy zjechał pierwszy motorower Komar.

Komar_230_01
Romet Komar model 230. Foto: gajmotocykle.manifo.com

Komar to jednoślad prosty jak konstrukcja cepa. Do tego jego cena była narzucona przez władze odgórnie, dlatego przez wiele lat wynosiła 4 500 ówczesnych złotych. Czy to dużo czy mało? Naówczas były to trzy pensje, natomiast po upływie kilku lat, z racji rosnących cen i zamrożonej ceny Komara, realna wartość motoroweru była niższa, wynosiła dwie wypłaty.

Dziś według GUS zarabiamy średnio 4 110 zł brutto, czyli mniej więcej 3 000 zł na rękę, ale dane Głównego Urzędu Statystycznego są wyliczane z uwzględnieniem olbrzymich poborów dyrektorów spółek i innych finansowych rekinów. Do wyliczeń bliższych rzeczywistości lepsza jest dominanta, czyli najczęstsze miesięcznie wynagrodzenie brutto, które wynosi ok. 2 200 zł, a to oznacza zaledwie 1600 zł na rękę.

Jeśli przyjmiemy tę kwotę i popatrzymy na aktualną ofertę Rometa, znajdziemy model ROMET Router WS50. Najtańszy model o pojemności 50 cm3 kosztuje ok. 3 500 zł. Wychodzi na to, że aby go zakupić ponownie trzeba wyłożyć dwie wypłaty…

Komar_230_02
Romet Komar model 230. Foto: gajmotocykle.manifo.com

Czyżby nic się nie zmieniło? Oczywiście zmieniło się wszystko, przede wszystkim to zupełnie inna maszyna. Bardziej zdumiewające jest to, że mimo upływu tylu dziesięcioleci, charakterystyczny dźwięk silnika starego Komara nadal rozbrzmiewa na polskich drogach. Czy współczesne Romety będą jeździć za 50-60 lat?

Na powyższe pytanie nie znamy odpowiedzi, ale przebój PRL z zakładu produkcyjnego w Bydgoszczy nie zamierza jeszcze zejść ze sceny, nawet mimo matuzalemowego wieku. Jak zaczęła się jego historia?

Warto przypomnieć, że zanim w Bydgoszczy powstał siermiężny ale niezniszczalny Komar, w Zakładach Metalowych Wrocław-Zakrzów, które dziś produkują lodówki firmy Polar, polscy inżynierowie skonstruowali znakomity motoped o nazwie Ryś, oraz jego uproszczoną wersję Żak.

Ryś_01
Ryś MR1 1959. Foto: zabytkowemotocykleirowery.pl

Co ciekawe delegacja z Warszawskiej Fabryki Motocykli, która w 1957 roku wizytowała zakład i oglądała postępy prac, stwierdziła że projekt jest zbyt ambitny i nic z niego nie będzie. Już kilka miesięcy później pięćdziesiąt motorowerów Ryś przejechało przed publicznością i oficjelami podczas pierwszomajowej defilady. Był to rok 1958 i wydawało się, że Ryś ma przed sobą świetlaną przyszłość.

Nawet dziś ten motorower prezentuje się niezwykle elegancko. Naówczas była to konstrukcja bardzo nowoczesna z wieloma nowatorskimi rozwiązaniami, które zaczerpnięto choćby z austriackiego motoroweru firmy Haleiner Motorenwerke oraz produkowanego w NRD Simsona SR-1. W pierwszym roku produkcji wyprodukowano 400 Rysiów, w 1958 wrocławska fabryka planowała montaż aż 20 000 jednośladów.

Ryś_02
Ryś MR1 1959. Foto: zabytkowemotocykleirowery.pl

Roczna produkcja miała wynosić 45 000 Rysiów. Niestety nigdy do tego nie doszło. Montaż maszyn był ograniczany już na początku lat 60. Natomiast w połowie maja 1963 roku produkcja została oficjalnie zakończona i przeniesiona z Wrocławia do Zakładów Rowerowych w Bydgoszczy. Tych samych gdzie od trzech lat produkowano już Komara. To była niejako konkurencja dla Rysia i Żaka, dlatego trudno się dziwić, że bydgoska fabryka schowała plany tych jednośladów do najniższej szuflady. I nigdy więcej ich nie wyciągnęła.

Czy to Komar i sytuacja polityczna wykończyły Rysia? To nie do końca tak. Przede wszystkim przeważał wątek ekonomiczny. Zaawansowany technicznie Ryś kosztował aż 6 500 zł, a warto pamiętać, że motocykl WFM można było wówczas nabyć za ok. 7 000 zł, co było oczywiście bardziej opłacalne. Do tego części były droższe.

Ryś_03
Ryś MR1 1959. Foto: zabytkowemotocykleirowery.pl

Na dodatek Ryś w gruncie rzeczy nie pasował do tamtych czasów, klasy robotniczej, ludu pracującego. Ozdobne listwy na baku, elegancka linia, gustowny bagażnik, pięknie wyprofilowany przód maszyny. Nie da się ukryć, że nawet dziś jednoślad wygląda świetnie. Wówczas ta maszyna nie ustępowała w niczym konstrukcjom zachodnim i prezentowała się światowo. Nie tego chcieli partyjni sekretarze, którzy woleli hasła o kobietach na traktorach i etos przodownika pracy wyrabiającego 500 procent normy.

Ryś był też niestety niepraktyczny. Doskonałe resorowanie zapewniał mu widelec teleskopowy z przodu i zawieszenie tylne wsparte na resorowanej centralnej sprężynie śrubowej z amortyzatorami ciernymi na osi wahacza o skoku 80 mm. Wspaniale, ale przy tym dopuszczalne obciążenie wynosiło tylko 90 kilogramów a bagażnik zewnętrzny mógł udźwignąć ledwo 5 kilogramów. Nie dało się na ten motorower zapakować świniaka, ani nawet wianuszka związanych za nogi kur.

Twórcy Rysia szybko dostrzegli, że ich dzieło wyprzedza czasy i rzeczywistość jaka ich otacza. Było już za późno aby opracować zupełnie nowy projekt, dlatego powstał „Żak”, którego pozbawiono większości ozdobnych elementów w rodzaju osłony silnika, lampy i tylnej obudowa. Tłoczony fantazyjnie błotnik przedni również zamieniono na prosty model, zresztą identyczny jak w późniejszych „Komarach”.

Zak_01
Motorower Żak Mr 2. Źródło: You Tube, had00w423

Nie uchowało się nawet stylowe siodło, które zastąpiono modelem rowerowym, a sygnał dźwiękowy, zwykłym dzwonkiem. Zdjęto też chromowane ozdoby i felgi. Miejsce silnika SM01 zajął model S38, który był mniejszy, chociaż ta konstrukcja okazała się ostatecznie całkiem udana.

Drastyczne zmiany i obniżenie ceny na niewiele się zdało. Żak zniknął tak samo jak Ryś, zaś na rynku, wśród jednośladów o najmniejszej pojemności, pozostał tylko „Komar”. Jego historia tak naprawdę dopiero się zaczynała…

Dalszy ciąg już za kilka dni!

2 komentarze

  1. Nie mieszałbym głupich ,prymitywnych określeń na temat polityki ówczesnego świata, bo to nie ma nic wspólnego z techniką. Teraz motorower ,który jeździ!!! kosztuje tyle samo, albo więcej, nie jest tak solidnie wykonany i nie jest polski.. Całe moje dziecięce lata jeździłem na tych motorowerach. W wieku 12 lat przejechałem z Chmielnika do Nowego Sącza – sam!!! z awarią ,którą sam usunąłem na drodze – ścięcie klina na osi koła magnetycznego. O ile komuś coś to mówi. Miałem Komara ,Żaka, Jawkę i Simsona – najlepszy ze wszystkich. Dużo później (kiedy nie byłem już dzieckiem) było coś takiego jak Babetta – czechosłowacka (damski motorower bardzo ładny i udany kupiłem sobie i przyszłej żonie) i miałem jeszcze podobny produkt polski chodzi o sprzęgło odśrodkowe, ale to nie była udana konstrukcja. To wszystko były konstrukcje „KOMUNISTYCZNE” – z krajów RWPG bo mieliśmy wtedy rozum na swoim miejscu, a nie jedną komórkę zachipowaną przez jankesów – w portkach. Czy BARAN ,który pisze powyższy artykuł zdaje sobie sprawę ,że na trasie ponad 300 km można było tylko dwa ,albo trzy razy zatankować? Czy zdaje sobie sprawę ,że internet ,który umożliwia mu pisanie tych głupot pokazał się dopiero 40 lat później? i to nie dlatego ,że była tu KOMUNA, ale dlatego ,że nikt go jeszcze nie wynalazł. Można pisać bez końca!!! – na chińskiej , komunistycznej klawiaturze, i tylko dlatego ,że tam jest komunizm możemy sobie na to pozwolić.

%d bloggers like this: