Uszkodziłeś oponę w motocyklu. I co teraz?

Uszkodzenie opon to koszmar motocyklisty. W przeciwieństwie do właścicieli samochodów, posiadacz jednośladu, nie może zabrać ze sobą zapasowego ogumienia, bo przecież nie założy opony na głowę. Pozostaje radzić sobie w inny sposób. Niektórzy rozważają zakup preparatów samouszczelniających. Czy to dobre rozwiązanie?

Wymieniamy czy naprawiamy?

Zacznijmy od tego, że opona motocyklowa powinna być w większości przypadków wymieniona, a nie naprawiona. Jednoślad jest pojazdem, który nie posiada czterech punktów podparcia jak samochód, a z racji sporego przyspieszenia opona podlega dużym przeciążeniom. Szczególnie niebezpieczna może być usterka przedniej gumy, która odpowiada przecież za sterowanie motocyklem. Większość producentów wprost informuje, że ich produktów nie należy naprawiać, leczy od razu wymienić.

Oczywiście opony do motocykli typu chopper mają inny kształt, zastosowaną mieszankę i przede wszystkim przeznaczenie niż gumy sportowe o wysokich indeksach nośności i prędkości. Niezależnie od tego, i jedne i drugie są najczęściej drogie, a w razie usterki pojawia się chęć naprawy i dalszego użytkowania zreperowanego ogumienia. Można to zrobić, chociaż nie można już mówić o 100 % pewności, co do takiej gumy.

repail_tire_01
Awaria opony. Foto: YT, gonetouringaustralia

W sieci roi się od pomysłów, które mają w przekonaniu ich autorów skutecznie uratować uszkodzoną oponę, ale są też rozwiązania, które wydają się, przynajmniej teoretycznie, warte rozważenia. Chodzi np. o preparaty samouszczelniające, którymi można dokonać natrysku wnętrza gumy. Jak to w ogóle działa niedawno już pisaliśmy, natomiast dziś przyjrzymy się sprawnie dokładniej.

Samouszczelniająca się opona

Zasada działania preparatu przypomina rozwiązanie, które znamy jako uszczelniacze w sprayu, ale jest globalne i stałe, a nie tymczasowe, jak to jest w wypadku awarii. Oponę można również normalnie użytkować i nie trzeba ograniczać prędkości, jak to ma miejsce w wypadku użycia uszczelniacza. Samouszczelniacz to najczęściej wkładka polimerowa umieszczona po wewnętrznej stronie bieżnika. W wypadku uszkodzenia substancja błyskawicznie zalepia otwór, ale maksymalnie do średnicy 5 mm. Statystyki wykazują, że aż 96 % przebić czoła bieżnika jest spowodowane przedmiotami o średnicy mniejszej niż 4,7 mm. Jeśli przedmiot pozostanie w oponie zostanie szczelnie otoczony przez polimer dzięki działaniu wysokiego ciśnienia i siły odśrodkowej.

uszkodzona_opona_02
Opona motocyklowa. Foto: irontradernews.com

Warto wiedzieć, że tylko połowa przypadków uszkodzenia opon dotyczy czoła opony. Niemal 50 % awarii obejmuje bok gumy. W tym drugim wypadku wszelkie naprawy są ryzykowne i niewskazane. Oczywiście różnica polega również na rodzaju uszkodzenia, bo inaczej będziemy podchodzić do wbitego w koło gwoździa, a odmiennie, gdy masowe uszkodzenia spowoduje kawałek blachy.

W drugim wypadku głębokiemu uszkodzeniu może ulec osnowa, czyli gumowany kord stanowiący konstrukcyjnie szkielet opony. Decyduje on o jej wytrzymałości i jest najważniejszą częścią opony. Jego osłabienie może spowodować pęknięcie koła.

Jednorazowy uszczelniacz. Stosować?

Warto jeszcze dodać dwa słowa o wspomnianych uszczelniaczach w sprayu, czyli wersji awaryjnej i jednorazowej. Warto wiedzieć, że aby ich użyć, koło musi napompowane do odpowiedniego ciśnienia. W związku z tym warte rozważenia są tylko zestawy wyposażone w wysokociśnieniową pompkę elektryczną i spory pojemnik z pianką. O chińskich piankach z pojemnikami wielkości preparatów na komary można od razu zapomnieć.

Dochodzi jeszcze jeden problem. To może się udać lub nie. Szansa jest mniej więcej 50 do 50. Na dodatek, nawet jak się uda, to przecież już nie pojedziemy 100 km/h, o czym trzeba bezwzględnie pamiętać, lecz przynajmniej o połowę mniej. Zazwyczaj tylko tyle, żeby się dotoczyć do najbliższego zakładu wulkanizacyjnego. I tu mogą zacząć się inne problemy.

uszkodzona_opona_03
Uszkodzona opona. Foto: motorcycletouringpro.com

Pianka po wstrzyknięciu przyjmuję płynną konsystencję i zachowuje ją do czasu zetknięcia z powietrzem atmosferycznym, dlatego w serwisie pracownicy muszą szybko umyć felgę i wnętrze opony. W innym wypadku preparat stężeje zaś usunięcie warstwy filmu może okazać się bardzo trudne. Zdarza się, że pracownicy zakładu oponiarskiego nie chcą podjąć się naprawy opony, która została potraktowana uszczelniaczem w sprayu. Szczególnie, jeśli jest to zakład oponiarski, w którym samochody mają priorytet.

Gdzie ta dziura?

Niekiedy problem może wynikać również z trudnością z… odnalezieniem usterki. Pianka może okazać się tak skutecznym lepidłem, że pracownik stacji nie będzie mógł ze 100% pewnością wskazać miejsca uszkodzenia. Taka opona będzie zatem bezwartościowa. Oczywiście zawsze pozostają do rozważenia klasyczne metody, czyli zastosowanie kołków lub sznurów, ale najczęściej oznaczają one konieczność powiększenia otworu, nawet o kilka milimetrów, co ostatecznie może uniemożliwić dalszą eksploatację opony.

Życie jest cenniejsze niż opona a stuprocentowa sprawność ogumienia jest podstawą bezpiecznego działania całego systemu. Warto nadmienić, że w wielu krajach opon motocyklowych nie naprawia się wcale, właśnie ze względu na podwyższone ryzyko dalszego użytkowania. Nie warto oszczędzać na tym elemencie. Wszelkie prowizorki mogą doprowadzić do nieszczęścia, zatem lepiej unikać takich sytuacji i po prostu kupić nową oponę.

%d bloggers like this: