6 szalonych motocykli minionego 2017 roku

Być może kiedyś uznamy, że miniony rok był szalony i niezwykły, ale nawet jeśli tak się nie stanie, w dziedzinie motocykl rzeczywiście taki był. W siedemnastym roku drugiego tysiąclecia pojawiły się bowiem zupełnie odlotowe maszyny. Może nie tak bardzo jak Kawasaki H2 i H2R, ale i tak szalone. Które? Sprawdźcie poniżej.

KTM 1290 Super Adventure R

Wiem, o czym myślicie. Co jest szalonego w Super Adventure? Przecież to KTM, a Austriacy słyną z solidności, ale także z robienia nudnych, przewidywalnych motocykli. Może i tak, tyle że ten Super Adventure R o pojemności 1301 cm3 generuje 160 rozbrykanych koni mechanicznych, co przecież jest aż nadto na szosę, a dla jazdy w terenie oznacza prawdziwy odlot.

KTM 1290 Super Adventure R 2017. Fot. KTM

Okej, wyniki badań są jednoznaczne. Zaledwie nieco ponad 4% użytkowników dużych, turystycznych enduro, od czasu do czasu „ryzykuje” jazdę w terenie. Czy to nie jest szalone? Kupujesz wielki motocykl, którego żywiołem są szuter i nieutwardzone drogi, żeby bujać się nim wyłącznie na gładkim asfalcie. Po prostu wariactwo. Oczywiście właścicieli BMW R1200GS Adventure lub Hondy Africa Twin też się to tyczy, no ale rozmawiamy o zeszłorocznej nowości KTM, więc innym markom odpuszczamy.

Ducati 1299 Superleggera

Włoscy mistrzowie stylu potrafią sprawić, że motocykle Ducati wyglądają jak pojazdy z obcej planety i pozwalają właścicielom poczuć się wyjątkowo. Dodatkowo działają jak magnes na każdego, kto znajdzie się na orbicie arcydzieła w stylu Superleggera.

Ducati 1299 Superleggera. Fot. Ducati

Bo jak nie szaleć na widok tej maszyny będącej jednocześnie absolutnym szczytem wydajności dwóch cylindrów?! Do tego motocykl kosztuje 350 tysięcy złotych, których i tak nie wydasz, nawet jeśli byś je miał, bo limitowana edycja 500 sztuk ultralekkiego ścigacza (156 kg na sucho), została wyprzedana na pniu jeszcze przed premierą! Superleggera ma nadwozie typu monokok, czyli samonośne. Z włókna węglowego wykonano ramę główną i pomocniczą, wahacz oraz felgi. To pierwszy taki motocykl produkcyjny.

Zero S

Co w tym doborowym towarzystwie robi motocykl na prąd? Zero S nie miałby szans w bezpośrednim starciu z dwoma pierwszymi maszynami na naszej krótkiej liście, ale wciąż jest niesamowity. Dlaczego? Już tłumaczę.

Zero S. Fot. Zero

Zero S osiąga w najwydajniejszej wersji 60 KM (45 kW) i 110 Nm momentu obrotowego. Jest ładowany z gniazdka jak Twój smartfon, a w mieście jedno ładowanie wystarczy na przejechanie 332 kilometrów. Do tego Zero S rozpędzi się do blisko 160 kilometrów na godzinę. Specjaliści wyliczyli, że w zależności od wersji, koszt jednego ładowania Zero S wynosi od 0,81 dolara do niecałych dwóch dolarów (1,86 dol.). Przyjmijmy nawet większą wartość, zaokrąglijmy i wyjdzie nam do zapłaty 9 złotych za ponad 300 kilometrów jazdy! To przecież jest szalone!

Crighton CR700P

Trochę naginamy zasady niniejszego zestawienia, ale jest Nowy Rok, huk fajerwerków jeszcze do końca nie przebrzmiał i właśnie otworzyłem cudem odnaleziona butelkę szampana. Być może nie słyszałeś o Crighton CR700P. To dlatego, że nie jest to maszyna produkcyjna.

Crighton CR700P. Fot. Gixxer.com

Obecnie CR700P to dopiero prototyp motocykla z silnikiem Wankla, zbudowany przez genialnego inżyniera Briana Crightona. Wyobraź sobie 700 cm3 pojemności, 200 wściekłych koni mechanicznych, 136 Nm i piórkową wagę 136 kilogramów. Dziwne i szalone, prawda?

Jeszcze tylko wyjaśnienie dla niewtajemniczonych, że silnik Wankla, to dziwadło, w którym tłok w kształcie zbliżonym do trójkąta obraca się wewnątrz cylindra. Zalety tego silnika to głównie małe rozmiary, niewielka masa, prosta konstrukcja (wbrew pozorom), niewielkie wibracje i niska hałaśliwość. Jednocześnie silnik Wankla posiada wysoką sprawność mechaniczną i osiąga rewelacyjne prędkości obrotowe.

Honda X-ADV

Wracamy do rzeczywistości. X-ADV to wynalazek Hondy, który zadziwił gości targów w Mediolanie jeszcze w 2015 roku. Japończycy zaskoczyli wszystkich koncepcją przygodowego skutera. Ostatecznie maksi skuter, który udaje motocykl, pojawił się na początku 2017 roku. Co najdziwniejsze, według Hondy to pojazd… terenowy.

Honda X-ADV. Fot. Honda

X-ADV ma automatyczną, dwusprzęgłową skrzynię DCT i kilka trybów jazdy, w tym sportowy, który ma aż trzy warianty. Na najostrzejszym z nich można poszaleć w winklach, co nie jest przecież normalne dla jednośladu predestynowanego do przemieszczani się również w trudnym terenie. Sprzeczność? Oczywiście, ale w Hondzie X-ADV to działa.

BMW HP4 Race

Rok 2017 był tak szalony, że wspomniana powyżej 1299 Superleggera to niejedna maszyna wykonana prawie wyłącznie z włókna węglowego. BMW HP4 Race też opracowano w tej niezwykle wytrzymałej i ultralekkiej technologii. Masa motocykla wynosi zaledwie 149 kilogramów na sucho. Moc? Gorące 215 koni mechanicznych.

BMW HP4 Race. Fot. Ultimate Motorcycling

HP4 to motocykl wyłącznie torowy, a jego cena może wywołać posylwestrowy ból głowy. BMW HP4 Race kosztuje w przeliczeniu na nasze monety ponad 300 000 zł. Za to brzmi jak organy w Katedrze Oliwskiej. Szok i niedowierzanie.

%d bloggers like this: