8 porad dla facetów, którzy wracają do motocyklizmu

Podobno z motocyklizmem jest jak z alkoholizmem, nawet jak odstawisz, to jesteś już całe życie AA. Bywa, że z różnych powodów motocykl idzie w odstawkę – niekiedy na całe lata, bo rodzina, praca, wyjazdy, przypadki losowe. Ale w końcu sytuacja się normuje, pojawia myśl i pragnienie, którego nie zaspokoisz żadnymi namiastkami.

Poniższe rady przeznaczone są dla facetów, którzy postanowili znowu poczuć swobodę w stylu „Harley-Davidson & Marlboro Man”, ale nie chcą od razu skończyć w rowie. Bo powrót do dwóch kółek nie musi być trudny, ale powinien być bezpieczny.

1. Nie rozpoczynaj w miejscu, w którym skończyłeś

Wielu powracających motocyklistów zakłada, że mogą wystartować z miejsca, w którym przerwali swoją przygodę dekady temu. Bardzo szybko odkrywają, że nie są w stanie sprostać wyzwaniom, które stawia przed nimi jazda na dwóch kołach i towarzyszące jej okoliczności. Mimo że podstawy są takie same, powinieneś zdecydować się na ponowne przeszkolenie. Najlepiej jeśli rozpoczniesz tak szybko jak to możliwe i koniecznie jeszcze przed zakupem nowego motocykla!

Fot. Indian

2. Kup mniejszy motocykl

Mężczyźni w średnim wieku zazwyczaj mają więcej funduszy, co umożliwia zakup większego, potężniejszego motocykla. Ale zbyt duży, zbyt wysoki i zbyt mocny motocykl może być źródłem problemów a nie oczekiwanej zabawy i przyjemności. Lepiej odłożyć swoje ego na bok i wybrać średni motocykl, który jest łatwiejszy w opanowaniu i obsłudze. Taka maszyna to czysta, nieskrępowana zabawa i możliwość nauki bez stresu związanego z koniecznością opanowania bestii. I jeszcze jedno. Zamiast potwora z salonu, warto rozważyć zakup używanego jednośladu. Taki motocykl ma już rysy i zadrapania, więc nie będziesz się denerwować, jeśli coś pójdzie nie tak i dojedzie na przykład do wywrotki.

3. Zapisz się na kurs

Czy to nie przesada? Przecież mam prawko od 20 lat i na co dzień jeżdżę samochodem! Zrobisz jak chcesz, ale kurs to najlepszy sposób, aby upewnić się, że posiadasz podstawowe umiejętności i wiedzę. Oczywiście wszystko zależy od czasu, który upłyną od chwili, gdy szalałeś na motocyklu, ale zakładamy, że jeśli minęło więcej niż pięć lat, powtórka kursu A naprawdę nie jest złym pomysłem. Powinieneś mieć mocny fundament, od którego znowu zaczniesz. Poza tym, nie powinieneś na tym poprzestać. Statystyki dotyczące wypadków śmiertelnych poprawiłyby się, gdyby więcej motocyklistów traktowało swoją pasję jako trwającą całe życie naukę, wysiłki, ćwiczenia, aby się rozwijać i być lepszym. Jeśli możesz, zapisz się na dodatkowy kurs, na przykład z technik hamowania lub pokonywania trudnych zakrętów. Często można znaleźć takie szkolenia przy torach motocyklowych.

Fot. Kawasaki

4. Czytaj artykuły i książki

Oczywiście motocyklowe. Istnieją dziesiątki wspaniałych książek i tony artykułów, które opisują techniki i strategie, które pozwalają stać się biegłym w motocyklowej sztuce jazdy. Kilka propozycji możesz znaleźć również na naszych stronach, choćby: „Motocyklowe strategie uliczne”, a w tematyce podróży, przygody i problemów związanych z długimi trasami, zajrzyj do zestawienia pt. „Dziesięć książek o podróżach, które warto przeczytać„.

5. Przygotuj się

Powracający po latach jeźdźcy często zaliczają w pierwszych miesiącach glebę, niekiedy dwie. Mając to na uwadze, głupio byłoby nie pomyśleć o ochronie. Dobre cichy z protektorami oraz rękawiczki i buty, nie tylko zmniejsza ryzyko obrażeń, ale chronią Cię przed żywiołami i sprawiają, że jazda jest przyjemniejsza. Zadowalającej jakości spodnie, kurtka i pozostałe utensylia, to nie jest jakiś kosmiczny wydatek, szczególnie w porównaniu do ceny motocykla. Niektórzy uważają, że protektory ich ograniczają, na szczęście powracający do dwóch kółek ludzie, to zazwyczaj osobnicy dorośli, którzy mają już trochę oleju w głowie.

6. Odrzuć stare przekonania i mity

Na początku na pewno nie opędzisz się od porad znajomych i kumpli. Usłyszysz być może, że powinieneś nauczyć się, jak „położyć moto” i zawsze „unikać przedniego hamulca”. To tylko przykłady, bo porad jest tyle, co ludzi, których znasz. Część sensowna, ale sporo to bzdury, które powracają wciąż i wciąż niczym miejskie legendy. Jak oddzielić ziarno od plew? Po to właśnie warto zrobić jeszcze raz kurs i przeczytać trochę książek.

Fot. Moto Guzzi

7. Oceniaj ryzyko, a nie ryzykuj

To wydaje się proste, ale nie jest. Wszyscy wiedzą, że ryzyko jazdy na dwóch kołach jest większe niż podczas przejażdżki samochodem, jednak sporo ludzi nie zdaje sobie sprawy jak bardzo są odsłonięci i podatni na różne zagrożenia, dopóki coś się im złego nie przydarzy. Być może miałeś już jakieś złe doświadczenia motocyklowe w przeszłości, może nie, ale jeśli będziesz jeździł pamiętając, że to po prostu ryzykowne zajęcie, masz większe szanse szybko zareagować, niż ktoś, kto zakłada, że złe rzeczy przydarzają się tylko złym kierowcom.

8. Weź pod uwagę swój… wiek

Nie chodzi wyłącznie o liczbę krzyżyków, które dźwigasz, ale także twoją kondycję. Lata lecą i to co było bajką i prościzną w wieku 20 lat, niekoniecznie będzie takie, gdy masz już 40 lub 50 wiosen za sobą. Mówiąc najprościej: zachowuj się adekwatnie do swojego wieku i bierz poprawkę na fakt, że nawet jeśli jesteś aktywnym facetem, granice umiejętności mogą się zmieniać.

%d bloggers like this: