Policja rozjechała walcem drogowym głośne wydechy

Wyjące potępieńczo lub wściekle bulgoczące wydechy to miód na uszy dla ich właścicieli, ale utrapienie i hałas dla większości postronnych odbiorców. Klasyczne V2 pukały, stukały i dudniły w sposób, który z czasem stał się ich znakiem rozpoznawczym i marką. Dziś właściciele maszyn ze znaczkiem H-D i innych neoklasyków, nadal próbują odtworzyć te dźwięki, z lepszym lub gorszym skutkiem.

Fot. Facebook

Z kolei maszyny wyścigowe są i będą głośne, bo w ich wypadku chodzi głównie o wydajność, a na potężnych, zamkniętych torach wyścigowych, ludzie przychodzą nie tylko oglądać popisy mistrzów, ale również usłyszeć i poczuć w płucach falę dźwiękową generowaną przez wysokoobrotowe silniki i minimalistyczne układy wydechowe. Niestety wielu ulicznych mistrzów przerabia swoje dwukołowe tokarki na podobieństwo maszyn torowych, co polega zazwyczaj na wybebeszeniu rur i wciśnięciu do środka drucianego kłębka.

Policja ściga takie przypadki, ale w Polsce właściciele głośnych wydechów mają właściwie lekkie życie. Otóż policja z Bangalore, które nazywane jest indyjską Doliną Krzemową, bardzo tępi motocyklistów ze zbyt głośnymi wydechami. Po złapaniu delikwenta, tamtejsi stróże prawa nie tylko wystawiają mandat, ale każdą ofierze demontować cały układ i zabierają mu go.

Fot. Facebook

Bangalore Traffic Police prezentuje na swoim profilu na Facebooku zdjęcia z tych akcji, między innymi oficjalną destrukcję, czyli rozjeżdżanie walcem drogowym wydechów zabranych pechowym motocyklistom w ciągu ostatniego tygodnia. Czy takie akcje działają odstraszająco? Chyba nie bardzo, skoro policja z Bagalore cały czas ma ręce pełne roboty. Właściwie cieszymy się, że w Polsce podobne metody nie są stosowane. Przynajmniej na razie…

%d bloggers like this: