Księżyc w pełni jest winny śmierci setek motocyklistów?!

Noc i Księżyc nie zawsze oznaczają przygodę i szczęśliwe finał jazdy. Wiedział o tym John Fogerty z zespołu Creedence Clearwater Revival, gdy 40 lat temu tak oto śpiewał w piosence: I see a bad moon arising. Widzę, jak wschodzi zły Księżyc. (…) Don’t go around tonight. Nie wychodź dzisiejszej nocy. Well, it’s bound take your life. To może odebrać ci życie. There’s a bad moon on the rise. Tam wschodzi zły Księżyc.

Kanadyjskie badania opublikowane w British Medical Journal wykazały, że rozkojarzeni kierowcy, tacy jak np. osoby piszące SMSy, stanowią zagrożenie dla siebie i innych. Tego typu działania mogą stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest to oczywiście odkrywczy wniosek, właściwie wszyscy o tym wiemy, ale analizy kanadyjskich naukowców wykazały coś jeszcze – fatalną dla kierowców atrakcję, która pojawia się dwanaście razy w roku. Chodzi o pełnię Księżyca.

Fot. Yamaha

Naukowcy odkryli, że noc rozświetlona przez srebrną tarczę podnosi liczbę śmiertelnych wypadków wśród motocyklistów o 5 procent w porównaniu do nocy bezksiężycowej. Jeszcze gorszy jest tzw. superksiężyc, czyli potoczna nazwa Księżyca w pełni, znajdującego się w syzygijnym perygeum swojej orbity, a prościej, najbliżej Ziemi. Supermoon to prawdziwy zabójca motocyklistów. W trakcie jego podróży przez niebo liczba śmiertelnych wypadków wzrasta do 32 procent!

Badanie obejmowało dane ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady i Australii. Niestety rezultaty badań nie umożliwiły sformułowania żadnych stanowczych wniosków odnośnie powodu, dla którego Księżyc ma tak destrukcyjną moc. Właściwie liczba wypadków powinna być mniejsza, bo pełna tarcza Srebrnego Globu to więcej odbitego światła słonecznego, a co za tym idzie, lepsza widoczność otoczenia.

Według Eldara Sharifa, profesora nauk behawioralnych i psychologii na z Uniwersytetu w Princeton, wyniki badań wskazują, że nawet małe zakłócenia mogą czasem prowadzić do zmieniających życie konsekwencji. Co to właściwie oznacza?

Otóż spoglądanie na Księżyc, który przecież jest fascynującym zjawiskiem towarzyszącym nam przez całe życie, oznacza brak uwagi na to, co dzieje się na drodze. Jednocześnie Księżyc budzi wspomnienia, introspekcje, oddalanie się myślami od chwili obecnej. Efekt „bujania w obłokach” odzwierciedlają dane ze statystyk, które uzyskali kanadyjscy badacze.

Fot. Yamaha

„Spoglądanie na Księżyc w pełni oznacza brak uwagi na to, co dzieje się na jezdni. To może skutkować utratą kontroli” – powiedział główny autor raport, profesor Wydziału Medycyny Uniwersytetu w Toronto, Donald Redelmeier. „Z tego powodu zalecamy kierowcom skupienie uwagi i ignorowanie czynników rozpraszających oraz ciągłe monitorowanie sytuacji na drodze” – dodał Redelmeier.

Redelmeier i Shafir postawili tezę, że uwaga ludzi może być naturalnie przyciągana przez pełnię Księżyca. Przeanalizowali dane z oficjalnego rejestru pojazdów silnikowych w USA z lat 1975-2014. W tym czasie miało miejsce 494 pełni Księżyca oraz 65 tzw. superksiężyców. Badacze wyliczyli śmiertelność kierowców w noce z pełnią w porównaniu do nocy z ćwiartką Księżyca – tydzień przed i tydzień po pełni naturalnego satelity Ziemi.

Aż 4 994 wypadków ze skutkiem śmiertelnym miało miejsce w noce z pełnią Księżyca, co odpowiada 9/10 wypadkom, w których ktoś zginął, na noc. Dla porównania w bezksiężycowe noce zdarzyło się w sumie 8,64 śmiertelnych w skutkach zdarzeń drogowych. Liczba ofiar jeszcze wzrasta w przypadku superksiężyca. W sumie miało miejsce wówczas 703 śmiertelnych w skutkach wypadków lub 10,82 śmiertelne wypadki na noc. Oznacza to, że na każde dwie noce z pełnią Księżyca następował jeden dodatkowy śmiertelny wypadek. Kiedy świeci supermoon liczba wzrasta do dwóch dodatkowych zgonów.

Ogółem w badanym przedziale czasu, w trakcie pełni Księżyca, miało miejsce dodatkowych 226 śmiertelnych wypadków. „Chociaż te liczby mogą wydawać się małe, są jednak dość znaczące” – powiedział Redelmeier. „Wszystkim tym zgonom można było zapobiec poprzez niewielkie różnice w zachowaniu”.

Fot. Yamaha

Typowy motocyklista, którego postać wyłoniła się ze statystyk, to mężczyzna w średnim wieku jeżdżący na maszynie typu street po terenach pozamiejskich. Większość wypadków zostało określonych jako zderzeni czołowe, mniej niż połowa motocyklistów miała na głowie kask (w części Stanów Zjednoczonych jest to dopuszczone przez prawo). 73 procent wypadków wydarzyło się w godzinach przed północą, a 27 procent w godzinach po północy. Naukowcy dokonali analogicznej analizy danych z Kanady, Wielkiej Brytanii oraz Australii i uzyskali podobne wyniki.

Najbliższa pełnia będzie miała miejsce już 2 stycznia 2018 roku. Na szczęście zima w Polsce to nie jest najlepszy czas, żeby jeździć na motocyklu, ale pamiętajcie, aby uważać na podstępną gębę Księżyca po sylwestrowej zabawie i późniejszych odpoczynku. I broń Boże nie wsiadajcie na motocykl! A już w ogóle o tym nie myślcie, jeśli jesteście w średnim wieku, jeździcie bez kasku i dosiadacie streeta. To prosta droga do grobu. Przynajmniej według kanadyjskich naukowców…

%d bloggers like this: