Jazda na podwójnym gazie. Przepisy są zbyt restrykcyjne?

Grudzień nie jest najlepszym miesiącem, żeby planować i uskuteczniać motocyklowe wycieczki, ale jednak kilka okazji na pewno się znajdzie, na przykład „Motomikołaje”. Kiedy mróz szczypie w uszy i nos, a palce grabieją z zimna, trudno oprzeć się pokusie, aby rozgrzać organizm czymś mocniejszym. Kapka grzańca przecież nie zaszkodzi, prawda?

Surowe kary

Warto przypomnieć, że w naszym kraju od 18 maja br. obowiązują bardziej restrykcyjne przepisy. Dopuszczalna ilość alkoholu we krwi to 0,2 promila. Od 0,2 do 0,5 promila to wykroczenie, które oznacza utratę prawa jazdy na minimum 6 miesięcy oraz 5 tys. złotych grzywny. O utracie prawa jazdy decyduje sąd, natomiast jeśli kierowca dodatkowo spowoduje wypadek będąc „pod wpływem”, będzie musiał zapłacić 10 tys. złotych.

Co się dzieje, jeśli stężenie alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila? Według prawa taka osoba jest przestępcą. Sąd decyduje o wysokości grzywny, ponadto obwiniony zagrożony jest karą więzienia do dwóch lat. Pewny jest również zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd może zakazać jazdy nawet na dziesięć lat.

Fot. the-archaeologist.com

No dobrze, a w przypadku recydywy? Jak zwykle, kary są jeszcze surowsze. Kierujący, który był już wcześniej notowany za jazdę na podwójnym gazie lub miał zasądzoną karę, zapłaci 10 tys. złotych grzywny. Jeżeli dodatkowo spowoduje wypadek, straci uprawnienia do prowadzenia pojazdów silnikowych na całe życie.

Panie władzo, nie za ostro?

Polskie prawo jest surowe. W wielu krajach Europy, m.in. w Niemczech, Portugalii, Włoszech, Francji, Szwajcarii, kierowca nie jest karany, jeżeli poziom alkoholu w jego krwi nie przekracza 0,5 promila.

W Zjednoczonym Królestwie sytuacja wygląda nieco inaczej, ale też różowo na tle naszego kraju. Otóż w Anglii i Walii limit alkoholu we krwi kierowcy wynosi aż 0,8 promila, natomiast w Szkocji i Irlandii można wsiąść za kółko przy 0,5 promila. Podobnie jest w USA i Kanadzie.

Fot. the-archaeologist.com

Odnośnie Anglii, która jest najchętniej wybieranym kierunkiem emigracji Polaków, warto wspomnieć, że tamtejsze prawo przewiduje stosunkowo łagodne kary za jazdę na podwójnym gazie. W przypadku recydywy i poziomu alkoholu powyżej 1,2 promila sprawca traci prawo jazdy na 5 lat i może trafić do więzienia na 12 tygodni. Za pierwsze wykroczenie można utracić prawo jazdy na 12-16 miesięcy. Angielskie sądy często wymierzają również dodatkowe kary w postaci prac społecznych, terapii odwykowej, kontroli przez kuratora.

Warto jeszcze wspomnieć, że 0,2 promila w Polsce, to nie jest najbardziej rygorystyczna norma u naszych dalszych i bliższych sąsiadów. 0,0 promila obowiązuje m.in. na Litwie, Ukrainie, Białorusi, Słowacji, Rumunii, Albanii, Chorwacji, w Czechach (!) i Estonii.

Ile mogę wypić?

Prawda jest taka, że najlepiej wcale nie pić, ponieważ ilość krążącego we krwi alkoholu uzależniona jest od wielu czynników, między innymi wzrostu, wagi, spożytego wcześniej posiłku, oczywiście ilości wypitego alkoholu.

Kilka tygodni temu umówiłem się ze znajomymi na zlot i nasz grupowy odjazd poważnie się opóźnił. Okazało się, że jedną z dojeżdżających koleżanek, między nami mówiąc absolutna abstynentka, została zatrzymana przez policję. Nie chcieli jej puścić, ponieważ alkomat wykazał niedozwoloną ilość alkoholu we krwi. Koleżanka była totalnie zaskoczona, miała stuprocentową pewność, że nie miała żadnego alkoholu w ustach. Mimo to nagle pojawiło się nad nią widmo utraty prawa jazdy na pół roku i wysokiej grzywny.

Na szczęście stróże prawa zgodzili się, aby odczekać kilkanaście minut i powtórzyć wynik. Okazało się, że znajoma zjadła wcześniej kilka czekoladek ze słodką, alkoholową wkładką. Powtórne badanie wykazało już normę. Nerwów było sporo, na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

Fot. the-archaeologist.com

Trzeba pamiętać, że takie łakocie jak „wiśnia w likierze” mają wystarczającą ilość alkoholu, aby po półgodzinie od spożycia 10 sztuk stężenie alkoholu we krwi mężczyzny o wadzie 70 kg wyniosło 0,2 promila. We krwi kobiety, która ma mniejsza masę ciała, stężenie alkoholu po zjedzeniu takiej samej ilości czekoladek, będzie jeszcze większe.

Czekoladki czekoladkami, ale przecież małe piwko po kilku godzinach jazdy można przecież wysączyć, prawda? Niestety nie, bo ryzyko jest za duże. Przyjmuje się, że po wypiciu jednego piwa stężenie alkoholu we krwi wynosi średnio ok. 0,26 promila.

Czas usuwania alkoholu z organizmu też może być różny, natomiast średnio u dorosłego mężczyzny odbywa się to z prędkością 10-12 g na godzinę (u kobiety 8-10 g na godzinę). Dla mężczyzny o wadze 70 kg, który wypił jedno piwo, oznacza to, że za kierownicą może siąść dopiero po 3,5-4 godzinach. Mówiąc inaczej, nawet po jednym piwie, trzeba zrobić bardzo długą przerwę w jeździe.

Mniej pijanych na drogach?

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w zeszłym roku uczestnicy ruchu drogowego będący pod wpływem alkoholu spowodowali 2295 wypadków, tj. 6,8 proc. ogólnej ich liczby. Z tej grupy kierujących było 1686 osób. Niestety statystyki policyjne nie wykazują ile wśród nietrzeźwych było motocyklistów.

Wiadomo jedynie, że liczba nietrzeźwych prowadzących pojazdy mechaniczne, którzy doprowadzili do wypadku, stopniowo maleje. W 2015 roku było 2211 wypadków (6,7 proc.) oraz 1575 kierujących pod wpływem alkoholu. W 2014 roku 2579 wypadków (7,4 proc.) oraz 1838 osób. W roku 2013roku 3001 wypadków (8,3 proc.) oraz 2165 osób.

Fot. the-archaeologist.com

Badania wykazują, że już 0,5 promila alkoholu we krwi oznacza czterokrotny wzrost ryzyka wypadku, a 0,8 promila już dziesięciokrotny! Mimo to, często wydaje nam się, że aktualne normy są w Polsce zbyt restrykcyjne. Zaledwie we wrześniu poseł Bogdan Latosiński przedstawił petycję, w której nawoływał do zwiększenia limitu dopuszczalnego stężenia alkoholu we krwi kierowców do 0,5 promila. Biuro Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu odrzuciło petycję. Czy słusznie?

A gdyby tak można było więcej…

Czy powinniśmy złagodzić normy do poziomu obowiązującego w Niemczech, albo Anglii? Na to na pewno się nie zanosi, tym bardziej, że rządzący też mają dostęp do statystyk policji, z których wynika, że surowsze kary przynoszą skutek. Prędzej już możemy spodziewać się kolejnego zaostrzenia przepisów i wyższych kar. Wystarczy tylko jeden lub dwa medialne, tragiczne w skutkach wypadki, w których sprawca będzie pijany.

Być może rozwiązania trzeba szukać nie w zaostrzaniu przepisów, ale w informowaniu i szkoleniu przyszłych oraz aktualnych kierowców o skutkach jazdy na „podwójnym gazie”. Na to potrzebne byłyby dodatkowe środki, analizy i praca, a to trudniejsze niż kolejna uchwała z listą dragońskich kar. Niestety.

%d bloggers like this: