Ukradli mi motocykl! notiOne pomoże go znaleźć?

Jakiś czas temu pisaliśmy o notiOne, czyli niewielkim gadżecie, który umożliwia lokalizację zagubionej rzeczy, na przykład kluczy, albo śledzenie trasy dziecka i ustalenie jego bieżącej pozycji. Oczywiście notiOne można także zawiesić na obroży psa, umieścić na rowerze, a skoro tak, to urządzenie może okazać się przydatne również dla motocyklistów. Postanowiliśmy to sprawdzić.

notiOne to niewielka pastylka o wymiarach 27 x 27 x 8,5 mm, dzięki czemu nie ma najmniejszych problemów ze schowaniem tego drobiazgu w zakamarkach motocykla. Tak właśnie zrobiłem, bo zamierzałem posłużyć się notiOne do odnalezienia motocykla po „kradzieży”. Złodziejem został znajomy, który odjechał jednośladem w siną dal. Umówiliśmy się, że „sina dal” to kilka kilometrów dalej, a ja spróbuje odzyskać swoją własność.

Pomyślicie zapewne, że dla każdego lokalizatora GPS to zadanie banalnie łatwe i właściwie na tym moglibyśmy zakończyć relację z tego przedsięwzięcia. Zgadza się, ale notiOne nie jest urządzeniem GPS. Jak zatem działa?

Fot. notione.com

Lokalizator działa w oparciu o Bluetooth 4.0., co w praktyce oznacza, że łączy się automatycznie z każdym smartfonem w pobliżu, o ile ten ma na pokładzie zainstalowanego Yanosika (lub inny współpracujący program). Na tej podstawie wyznaczana jest pozycja. Jak wygląda kwestia dokładności? O tym za chwilę. Aktualnie użytkowników góralskiej aplikacji jest już ponad 1,5 miliona, więc szansa napotkania aparatu z Yanosikiem jest bardzo duża. Lokalizacja GPS trafia z kolei na serwer i do właściciela notiOne.

Aplikacje współpracujące nie muszą być uruchomione, by zbierać informacje o notiOne. Wystarczy, że są zainstalowane na telefonie. Poza Yanosikiem z notiOne są za pan brat również inne aplikacje, których liczba cały czas rośnie. Musimy uwierzyć w te zapewniania na słowo, ponieważ producenta gadżetu wiążą z właścicielami programów umowy poufności, co oznacza, że ich nie zdradza.

Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego użytkownicy współpracujących aplikacji tak ochoczo pozwalają, aby ich telefony komórkowe służyły za stacje nadawcze, zastanówcie się jeszcze, kto jeszcze czyta regulaminy i inne regulacje dotyczące zgody na udostępnianie pewnych treści lub funkcji komunikacyjnych telefonów. No właśnie… Nikt, lub prawie nikt.

Oczywiście nie mówię, że to źle, bo dzięki tej kooperacji notiOne może bazować na rozległych sieciach użytkowników różnych aplikacji, a nie wyłącznie własnej, której społeczność siłą rzeczy jest jeszcze niewielka.

notiOne. Fot. Inforiders

Kolega z motocyklem zniknął, a ja uruchomiłem aplikację w telefonie i ruszyłem za „złodziejem”. Oczywiście wcześniej musiałem sparować urządzenia, co zajęło mi dosłownie kilka chwil, bo jest banalnie proste. Po odpaleniu aplikacji widzimy przede wszystkim mapkę z przybliżoną lokalizacją notiOne, a wiec i motocykla. Wracamy do zagadnienia dokładności lokalizacji.

W praktyce jest ona uzależniona od technologicznych parametrów BT, z oczywistych względów gorszych od GPS. Średnia dokładność wynosi około 140 metrów, natomiast jeśli chodzi o odświeżanie pozycji, to w programie wynosi ona mniej więcej 5 minut. Przesyłanie danych na serwer odbywa się w tych samych przedziałach czasowych, natomiast pozycja aktualizowana jest co minutę.

Mówiąc prościej, w zależności od warunków, z uwzględnieniem prędkości obiektu i innych zmiennych, prezentowane dane są aktualizowane co 2 do 5 minut. Ten czas może niestety wydłużyć się w nieskończoność o ile w pobliżu nie pojawi się ktoś z współpracująca aplikacją.

notiOne. Fot. Inforiders

Jeżeli nasz program nie skomunikuje się za pomocą BT z żadnym innym telefonem, będzie prezentował cały czas ostatnio zapisaną pozycję. Skoro jednak ścigam złodzieja, ten fakt akurat mi nie przeszkadza, zakładam bowiem, że motocykl nadal jest w mieście, gdzie notiOne działa najlepiej.

Przejeżdżając ulicami ruchliwego miasta, mój znajomy był identyfikowany wiele razy. Aplikacja prezentuje odnotowane pozycje wraz z dokładną godziną i adresem. Dane zapisywane są w historii, co na pewno jest znakomitym pomysłem, ponieważ pozwala prześledzić trasę „ucieczki”. Historia lokalizacji obejmuje ostatnie 30 dni.

Kiedy po kilku kwadransach dotarłem do miejsca prawdopodobnej lokalizacji motocykla, ale pojawił się kolejny problem. „Złodziej” nie zostawił maszyny na widoku, tylko gdzieś ją ukrył. W tym momencie przydała się inna ciekawa funkcja, czyli tzw. „Znajdź mnie”. To opcja, która przypomina nieco zabawę w ciepło-zimno. To rzeczywiście działa, chociaż kilka osób z zainteresowaniem przyglądało się, jak drepczę wokoło, zygzakuję i kręcę wokół własnej osi. Po kilku minutach program doprowadził mnie do ukrytego motocykla. Test zaliczony.

notiOne. Fot. Inforiders

Warto jeszcze wspomnieć o kilku sprawach. Opcja „Znajdź mnie” uruchamia niewielką diodę w urządzeniu, które zaczyna migać. Niestety światełko nie jest widoczne w czarnych wariancie notiOne, który dostałem do testów. Od producenta dowiedziałem się, że to ma się wkrótce zmienić.

Gumowe uszko notiOne jest dość delikatne. Po zdjęciu gadżetu z motocykla, kilka razy mocowałem gadżet do kluczy i na obroży psa. Wyraźnie widać, że jeszcze kilka takich zmian i ucho się urwie. Inna rzecz, że użytkownik może mieć aktywnych kilka urządzeń jednocześnie, wszystkie będą prezentowane na pulpicie programu, a więc właściwe nie trzeba manipulować jednym notiOne.

Jakie są największe zalety notiOne? Przede wszystkim to urządzenie dość tanie, kosztuje zaledwie 99 zł (aplikacja jest darmowa). To mniej niż połowa ceny, jaką trzeba zapłacić za najtańszy gadżet z GPS, który jednak oferuje więcej możliwości, np. powiadomienia SMS, i działa doskonale praktycznie wszędzie. Przypomnijmy, że notiOne musi komunikować się innymi telefonami z włączonymi aplikacjami współpracującymi. W słabo zaludnionym terenie możemy wcale nie uzyskać lokalizacji.

notiOne. Fot. Inforiders

Poza niską ceną, zaletą notiOne jest także długi czas działania baterii, który wynosi według zapewnień producenta aż rok. Najtańsze urządzenia GPS są o wiele bardziej prądożerne. Ich czas działania jest różny, ale zazwyczaj nie przekracza 300 godzin.

Urządzenia GPS są bez wątpienia lepsze, ale notiOne to ciekawa, tania i skuteczna alternatywa, chociaż głównie w obszarach mocno zurbanizowanym, czyli po prostu w miastach. Projekt jest cały czas rozwijany, rośnie liczba współpracujących aplikacji i dostępnych funkcji. W tej cenie to dobra alternatywa dla GPS.

Więcej informacji o urządzeniu znajdziecie na stronie producenta.

%d bloggers like this: