Jesiennie jeżdżenie na motocyklu. O czym pamiętać?

Koniec sezonu motocyklowego nadciąga w czasie, w którym zachodzą również spore zmiany w przyrodzie. Światła nie ma już tak wiele, spędzamy nieco mniej czasu w siodle. Ale wciąż jeszcze zdarzają się dłuższe trasy, tym bardziej, że jesień obfituje w wiele bardzo klimatycznych zlotów i imprez motocyklowych. Jeśli nie odstawiłeś dotychczas swojego stalowego rumaka, przypomnij sobie, jakich błędów nie popełniać w końcówce sezonu. Warto je zapamiętać, aby udanie i bezpiecznie zakończyć rok.

Poznaj swoje granice

Kiedy spoglądasz na niewielki odcinek na mapie, czyli dwa punkty pomiędzy startem a miejscem, do którego chciałbyś dojechać, bardzo łatwo ulec wrażeniu, że dystans jest krótki. Może rzeczywiście zaplanowany odcinek nie jest wielkim wyzwaniem, ale nie zapomnij wziąć pod uwagę możliwych utrudnień na trasie, natężenia ruchu, wcześniejszego niż w lecie zapadnięcia zmroku i niższej temperatury, czyli chłodu, który stopniowo będzie wysysał z ciebie ciepło i siły.

Fot. motorosfamily.blog.hu

Częstsze postoje i gorąca herbata z miodem to nie jest strata czasu. Pozwalaj sobie na kilkuminutowy postój i relaks częściej niż w lecie – wyjdzie ci tylko na zdrowie. Jeśli należysz do tych motocyklistów, którzy najpierw jadą, a dopiero potem zdają sobie sprawę, że przelecieli trzysta kilometrów bez przystanku, postoje zaplanuj wcześniej i ustal z góry, co ile kilometrów zjeżdżasz na stację. Możesz nawet ustawić sobie przypomnienie w telefonie. Sygnał dźwiękowy i wibracje smartfona powinny skutecznie przypomnieć ci o konieczności przerwy w podróży.

Energia bez kofeiny

Jeśli możesz, unikają napojów zawierających kofeinę, takich jak kawa, napoje gazowane i energetyki. Jeśli jesteś zmęczony, nie potrzebujesz chemicznego doładowania, tylko odpoczynku. W lecie jest prościej, bo można zatrzymać się praktycznie wszędzie, rozwinąć koc i położyć nawet pod drzewem. Jesień ma już swoje humory, temperatura jest niższa, dlatego wcześniejsze planowanie postojów ma sens. Dobrze jest rozeznać się, gdzie na trasie znajdują się ciekawe zajazdy, gospody, w których można przysiąść niedaleko kominka i uraczyć się żurem w chlebie.

Nie ma nic lepszego niż postój w pachnącej starym drewnem gospodzie. Wbrew pozorom takich obiektów wcale nie jest mało, wystarczy tylko poszukać chwilę w internecie. Stacje benzynowe musimy odwiedzać żeby w nich zatankować, i tyle. Natomiast miejsca przystanków, gdzie można ogrzać się, napić i zjeść, warto zaplanować z większą starannością. Gwarantuję Wam, że wrażenia po powrocie będą wówczas pełniejsze i ciekawsze.

Wracając jeszcze na chwilę do napitków. Kofeina ma jeszcze jeden niechciany efekt – jest moczopędna. Nie tylko zmuszą nas do nadprogramowych postojów, ale także powoduje wydalanie wody wraz z moczem. Im więcej pijemy napojów z kofeiną, tym bardziej chce się pić. To zamknięte koło, więc jeśli naprawdę musisz się podkręcić, to przynajmniej ogranicz się do jednej lub dwóch filiżanek.

Zwolnij, aby jechać… szybko

To jest sprzeczność, ale w jakimś sensie działa. Prędkość zbiera swoje żniwo, bo płacimy za nie zmęczeniem, częstszymi wizytami na stacji benzynowej i długimi rozmowami z panami w niebieskich mundurach. Na dodatek jesień to wiele nowych zagrożeń, których nie było w lecie – śliskie liście zalegające na mniej uczęszczanych drogach, gołoledź, częste poranne i wieczorne mgły, szybko zapadający wieczór.

Fot. visitmysmokies.com

Dlaczego się spieszymy? Często dla samej przyjemności prędkości i tego niemal nieuchwytnego wrażenia zespolenia człowieka z maszyną. Jesienią lepiej jednak ograniczyć cięte skręty i przycieranie podnóżków, po prostu dla własnego dobra i bezpieczeństwa. Za kilka miesięcy rozpocznie się nowy sezon. Głupio byłoby spóźnić się na rozpoczęcie z powodu połamanych nóg, koniecznej rekonwalescencji lub innej usterki organizmu wynikłej z chwili nieuwagi lub ułańskiej fantazji.

Inne powody odkręcania manetki to chęć dotarcia do celu, lub celu pośredniego, w określonym czasie. Najczęściej brakuje nam go dlatego, że źle zaplanowaliśmy przejazd, lub zbyt optymistycznie podeszliśmy do dystansu. Czyli znowu wracamy do zasadniczej kwestii – rozsądnego planowania. Naprawdę warto poświęcić na analizę trasy więcej niż minutę, której potrzeba na uruchomienie nawigacji i wpisanie celu eskapady.

Niepogoda i krótkie spodenki

Jesienne kaprysy pogody to standard, ale szczególnie nieprzyjemne są częste mżawki, czyli właściwie zawiesina wilgoci, która błyskawicznie przenika wszelkie zakamarki odzieży. Na nic wielkie plany, jeśli nie masz odpowiedniego ubioru, który izoluje cię od wiatru i wilgoci. Trudno też o radość, gdy czujesz się, jakbyś wyszedł w ciuchach z przerębla.

Wodoodporność ubioru to zasadnicza kwestia. Być może warto także rozważyć zakup elektrycznej kamizelki, która chroni przed zimnem i pozwala przetrwać w siodle nawet w chłodniejsze dni. Oczywiście ogrzewane części garderoby nie ograniczają się do kamizelek. W handlu dostępne są także rękawiczki, spodnie, nawet skarpety wyposażone w elementy grzewcze. Inna sprawa, że to nie jest mały wydatek.

Odwodnienie to nie mit

Wydawałoby się, że motocyklista spędzający wiele godzin w jednej pozycji nie jest zagrożony odwodnieniem, ale w praktyce długie dystanse i brak możliwości picia w czasie jazdy, często są powodem braku równowagi wodno-elektrolitowej, a co za tym idzie, gorszego samopoczucia. Odwodnienie wpływa na psychiczne i fizyczne reakcje, przyspiesza zmęczenie, powoduje ból i zawroty głowy, skurcze.

Fot. blueridgemuse.com

Aby zapobiegać odwodnieniu i pogorszeniu samopoczucia najlepiej zakupić kurtkę lub plecak z systemem hydratacyjnym. Chodzi po prosto o bukłak z napojem, zintegrowany z rurką i ustnikiem. Tego typu sprzęt produkuję na przykład firma CamelBak. Trzeba pamiętać, że kiedy odczuwamy pragnienie zazwyczaj jest już za późno – organizm jest odwodniony. Picie trzeba zacząć wcześniej, najlepiej kilka łyków co kwadrans, pół godziny.

W zimniejsze dni tracimy zaskakująco dużo wilgoci z oddechem. Picie w trakcie jazdy dla niektórych wydaje się przesadą, ale w rzeczywistości własny system hydratacyjny pozwala nam zachować plan jazdy i ograniczyć wymuszone postoje na rzecz kilku dłuższych, połączonych z posiłkiem i w specjalną atmosferą.

Jesienne impresje

Podczas jesiennej jazdy nie doskwiera nam upał, nie jest też ekstremalnie zimno. To doskonała pora, żeby spędzać długie godziny w siodle i napawać się niezwykłymi kolorami lasów rozświetlonych miodowymi promieniami Słońca, które w ostatnich miesiącach roku wędruje co raz niże po niebie. Jazdą jesienią jest bardzo przyjemna i nie pozwólcie nikomu zniechęcić się do tej przygody. Pamiętajcie jedynie o kilku powyższych, podstawowych sprawach, a będzie dobrze. LwG!

%d bloggers like this: