Motocykliści z Londynu protestują przeciwko bezkarności przestępców

O wciąż narastającym problemie kradzieży motocykli i napadów z użyciem jednośladów w Anglii pisaliśmy już wielokrotnie. Motocykliści z Londynu nawet w biały dzień mogą w każdej chwili zostać zaatakowani i pozbawieni swojej własności.

Ostatnie akty przemocy przekroczyły wszelkie granice. Chodzi o atak na sześciu kolejnych właścicieli skuterów, którzy zostali oblani kwasem akumulatorowym. Seria zdarzeń trwała zaledwie 90 minut. Jedna z ofiar odniosła obrażenia zagrażające życiu.

BikersUnited Ride London 2017. Foto: YT, The Naked Biker

Właściciele jednośladów z Londynu zorganizowali protest, aby politycy wreszcie usłyszeli ich wołanie. Motocykliści zebrali się w ostatnią sobotę w Regents Park, a następnie przejechali przez centrum miasta wzdłuż Whitehall, aż do budynku Parlamentu, gdzie pikietowali przeciwko przemocy i braku pomocy ze strony władz.

Według organizatorów protestu obecnie w stolicy Zjednoczonego Królestwa dochodzi do 65 kradzieży motocykli dziennie, zaś ich właściciele praktycznie samotnie muszą zmagać się z bezwzględnymi bandytami posługującymi się nożami, młotkami, łomami i kwasem akumulatorowym.


BikersUnited Ride London 2017. Źródło: YT, The Naked Biker

Policja w zasadzie jest bezradna. Nawet w przypadku obecności stróżów prawa na miejscu przestępstwa, funkcjonariusze ograniczają się do jazdy za przestępcami, bez podejmowania interwencji (chodzi o to, aby nie ucierpiały osoby postronne). Kryminaliści doskonale zdają sobie sprawę z policyjnych procedur i po prostu znikają w labiryncie londyńskich ulic, unikając zatrzymania. Ich identyfikacja jest trudna, bo mają na głowach kaski, zaś motocykle, na których się przemieszczają, są oczywiście kradzione.

Złodzieje czują się tak bezkarnie, że publikują nawet w portalach społecznościowych zdjęcia swoich wyczynów i motocykli, które ukradli…

%d bloggers like this: