Żegnamy V-Roda. To było piękne szesnaście lat…

Emocje jakich dostarczyła prezentacja wszystkich nowych wersji motocykli Harley-Davidson, których w sumie pojawiło się aż siedemnaście (to ich oficjalna liczba), sprawiły, że mało kto dostrzegł koniec jednej z największych legend Harleya… To już koniec V-Roda.

Co prawda wiedzieliśmy już o tym od kilku miesięcy, ale dopiero teraz możemy być pewni, że z hal montażowych amerykańskiego giganta nie wyjedzie już żaden V-Rod z linii VRSC (V-Twin Racing Street Custom). Ostatnie modele dostępne dla klientów to V-Rod Muscle i Night Rod Special w edycji 2017. Warto zauważyć, że niewielka rodzina V-Rod pozostawała niezmieniona już od kilku lat, opuszczona przez najsłynniejszych designerów marki, inżynierów i speców od marketingu.

Harley Davidson V-Rod Muscle. Foto: Harley-Davidson

Wprowadzony w 2001 roku V-Rod przeznaczony był do zdominowania japońskiej konkurencji, która co raz mocniej napierała w obszarach tradycyjnie zajętych przez Harleya-Davidsona. Właściwie można nawet powiedzieć, że Honda Shadow, Kawasaki Vulcan, Suzuki Boulevard i Yamaha Star nie byłyby obecne w znanej nam formie, gdyby nie Harley-Davidson i jego motocykle. Gigant z Milwaukee potrzebował czegoś nowego, świeżego i odmiennego od produktów konkurencji, która usilnie starała się do Harleya upodobnić.

Mówiąc inaczej, wszystko w tym motocyklu, poczynając od projektu, było dość radykalnym odejściem od maszyn retro, które dominowały w składzie Harleya. Jednocześnie to nadal miał być amerykański motocykl jednoznacznie kojarzący się z najsilniejszą amerykańską marką. Trudne zadanie.

Jak sama nazwa wskazuje, V-Roda wyposażono w silnik V-Twin, którego początki sięgają 1909 roku. W rzeczywistości serce motocykla było zupełnie nowe, wręcz rewolucyjne, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w nazwie. Silnik Revolution to górnozaworowiec chłodzony cieczą, który w seryjnej produkcji pojawił się po raz pierwszy właśnie w ramie VRSCA V-Roda z 2001 roku.

Harley Davidson V-Rod Muscle. Foto: Harley-Davidson

Jednostka napędowa została opracowana wspólnie z Porsche i bazowała na silniku z VR 1000. Historia tego napędu sięga połowy lat 90. XX wieku, kiedy to w stawce słynnych wyścigów Daytona 200 serii AMA Superbike pojawił się… Harley-Davidson VR 1000. Był to zbudowany od podstaw jednoślad sportowy i bodajże pierwszy współczesny motocykl Harleya przeznaczony do wyścigów, daleki spadkobierca XR 750 z lat 70.

Rewolucyjny jak na amerykańskiego tradycjonalistę silnik V-Twin z płaszczem wodnym, wałkami rozrządu w głowicach i wtryskiem paliwa, mógł się kojarzyć z produktami… japońskimi. To było zamierzone działanie, bo miał przecież zmierzyć się z nimi na torze.

W sezonie inauguracyjnym za kierownicą VR 1000 zasiadł Kanadyjczyk Miguel Duhamel, który doskonale sobie radził i stanął nawet na podium. Niestety w dalszych latach dział badawczy Harleya-Davidsona nie nadążył za błyskawicznym rozwojem i zmianami w niezwykle wymagającym segmencie sportowym. VR 1000 stopniowo przesuwał się na koniec stawki, a na przełomie wieków projekt zamknięto.

Harley Davidson V-Rod Muscle. Foto: Harley-Davidson

Kilka lat rozwoju i badań sportowego motocykla nie zostało jednak zaprzepaszczone. Silnik VR 1000, który w skrajnie trudnych warunkach nieźle radził sobie na torze, stał się sercem potężnego V-Roda, a jego wyścigową spuściznę mógł poczuć każdy, kto zasiadł kiedykolwiek za sterami tego motocykla. Cylindry V-Roda został umieszczone pod kątem 60 stopni, a nie 45, co jest kluczem do stworzenia brzmienia w stylu Harley-Davidson.

Aby spełnić standardy Porsche, silnik Revolution przeszedł słynny Düsseldorf Test w Porsche Engineering Group, drugiego po Development Center z Weissach oddziału Porsche skupionego na aktywności rozwojowo-badawczej. Rygorystyczny test wytrzymałości wymaga 500 godzin ciągłej pracy sinika, bez żądnej awarii. Revolution przeszedł test i jednocześnie dowiódł, że V-Rod jest nie tylko silny, ale i niezawodny.

Jeśli chodzi o pozostałe komponenty motocykla, jego budowa również wyglądała inaczej niż w przypadku innych maszyn czarno-pomarańczowych. Hydroformowana rama rurowa była wówczas ewenementem. Wyjaśnijmy, że hydroformowanie to specjalny proces kształtowania rur z użyciem cieczy pod wysokim ciśnieniem, dzięki czemu uzyskujemy wymagany kształt.

Harley Davidson V-Rod Muscle. Foto: Harley-Davidson

Hydroformowanie pozwala na dowolne kształtowanie rur przy zachowaniu ich wytrzymałości. Rura nie jest ani spawana, ani cięta, lecz ingerujemy w jej strukturę, dzięki czemu nie jest osłabiana podczas kształtowania. Dodatkowo procedura ta pozwala na zastosowanie wzmocnień konstrukcji bez zwiększania wagi. Końcowym efektem jest mocna konstrukcja o dużej sztywności bocznej, wytrzymałości i trwałości. A przy okazji nieźle wygląda. Niestety oznacza także wysoki koszt produkcji, stad wciąż zbyt małe zainteresowanie tą metodą ze strony przemysłu.

Wyjątkowo niski profil motocykla do razu rzuca się w oczy i sprawia, że motocykl wygląda jak rakieta, którą zgubiła przejeżdżająca kolumna wojsk rakietowo-powietrznych. Poza niezwykła ramą, inną niestandardową cechą V-Roda było umieszczenie zbiornika paliwa po siedzeniem. Zaokrąglona pokrywa naśladująca bak to w rzeczywistości pokrywa airboxa, który nie znalazł się z boku silnika, jak w przypadku tradycyjnych maszyn H-D. Przez lata V-Rod oczywiście się rozwijał. Otrzymał hamulce Brembo, zmodyfikowano i ulepszono tylną sekcję, zainstalowano szersze opony. Motocykl dostał większy silnik, czarną ramę, ABS, a nawet nowe wersje, takie jak Night Rod Special, V-Rod Muscle lub Street Rod.

Harley Davidson V-Rod Muscle. Foto: Harley-Davidson

Niestety z powodów, których nikt do końca nie zna, V-Rod nie był wielkim hitem, mimo wielkich oczekiwań ze strony prezesów Harleya-Davidsona. V-Rod na pewno nie był katastrofą, jak twierdzą ci, którzy lubią hiperbolę. Motocykl z 16-letnią historią nie może być porażką, bo porażka to jednoślad, który istniał tylko dwa lata i w tym czasie był dwukrotnie zmieniany – mowa o Victory Judge. V-Rod nie był po prostu odpowiedzią jakiej oczekiwali odbiorcy Harleya.

Niektórzy twierdzą, że jego przeciętna popularność to efekt przepaści pomiędzy tradycjonalistami kochającymi klasyczny obraz Harleya, a zwolennikami japońskich motocykli. Dla jednych chłodzenie cieczą i nowoczesna forma była nie do przyjęcia, a drudzy nie mogli zaakceptować „małego” silnika, niezależnie od tego, że silnik Revolution był mocniejszy niż wielkie big twins.

Harley Davidson V-Rod Muscle. Foto: Harley-Davidson

Teorii jest wiele, kolejne co raz bardziej fantastycznie, łącznie z pogłoskami, że V-Rod powstanie wkrótce jak feniks z popiołów, i mamy do czynienia jedynie z zagrywką marketingowców Harleya-Davidsona.

Bardziej prawdopodobne, że być może za jakiś czas powróci chociaż silnik V-Roda. Linia Sportster, która bazuje na najdłużej działającym silniku H-D, będzie miała co raz większe problemy. Nowe normy emisji spalin powodują, że silniki chłodzone powietrzem co raz trudniej zmieścić w rygorystycznych ramach przepisów dotyczących zanieczyszczenia powietrza. Być może nadejdą takie czasy, że szefowie z Milwaukee, będą musieli sięgnąć po sprawdzoną jednostkę z V-Roda i przymierzyć ją do Sportstera. Inna sprawa, że Euro 4 walnie przyczyniło się do końca żywota V-Roda, wiec nie wszystko jest takie proste.

Oczywiście to tylko spekulacje i trochę marzenie, aby spuścizna potężnego V-Roda nie została zupełnie zaprzepaszczona. Co by nie mówić, to był piękny i mocny motocykl. Będziemy za nim tęsknić…

%d bloggers like this: