Royal Enfield największym sprzedawcą motocykli na świecie? To może się zdarzyć

Dominacja stylu retro Royal Enfield wydaje się kształtować cały rynek motocykli w Indiach. Dziedzictwo dawnej brytyjskiej marki stanowi wzór, do którego starają się zbliżyć konkurenci. W świadomości odbiorców klasę premium wyznaczają właśnie motocykle Royal Enfield, dlatego nawiązania do tej marki, które widać w jednośladach innych firm, są naturalną próbą uszczknięcia splendoru i klasy królewskich maszyn.

Pierwszy motocykl skonstruowany w The Enfield Cycle Company Limited pojawił się w 1901 roku, natomiast status jednej z najstarszych marek motocyklowych na świecie jest głównym powodem, dla którego inne długowieczne marki współpracowały lub zostały nabyte przez wiodących w Indiach producentów jednośladów. Chodzi m.in o Peugeota, Triumpha, BSA i Husqvarne.

Co prawda moloch, który stoi za marką Royal Enfield, czyli firma Eicher Motors Limited, nie ma w portfolio innych motocyklowych znaków, ale za to konkurenci królewskich motocykli już tak. Poniżej przybliżajmy te zależności i sposoby współpracy.

Bajaj i KTM

Współpraca pomiędzy Bajaj, indyjskim przedsiębiorstwem branży motoryzacyjnej, a austriacką firmą KTM, to jeden z największych sukcesów branży motocyklowej. Kooperacja rozpoczęła się dekadę temu, w 2007 roku, kiedy to Bajaj zakupiło 14% udziałów w KTM. Dzięki temu posunięciu austriacki producent jednośladów potroił swoją produkcję z 65 000 sztuk w 2007 roku, do 200 000 jednośladów w 2017 roku. Tym samym, niespodziewanie dla innych firm, KTM stał się nagle największym producentem motocykli w Europie!

Bajaj motocykle. Foto: Motown India

Oczywiście za tym sukcesem stoi właśnie gigant rynku indyjskiego. Bajaj zainwestował w KTM ponad 250 milionów dolarów, nie bez znaczenia jest także fakt, że Austriacy produkują obecnie około 100 000 motocykli w zakładzie produkcyjnym w Chakan niedaleko Pune. To oznacza między innymi znacznie obniżenie kosztów. Dodajmy jeszcze, że poza podstawową kompetencją KTM, która polega na budowaniu nowoczesnym motocykli offroadowych, austriacki producent motocykli jest właścicielem bardzo ważnych firm technologicznych, takich jak renomowana fabryka Pankl Racing Systems. Pankl produkuje zawieszenia motocyklowe i kluczowe komponenty dla… samolotów, między innymi turbiny do wysokowydajnych silników samolotowych. Związek ten zapewnia KTM dostęp do ekosystemu wysokiej klasy kompetencji produkcyjnych.

Długofalowa filozofia rozwoju Bajaj doskonale się sprawdza, a warto dodać, że indyjska firma jest także przedstawicielem Kawasaki (na rodzimym rynku). Co ciekawe, w lipcu bieżącego roku mało brakowało, aby Bajaj zakupiło markę Ducati od firmy Lamborghini (spółka zależna od Volkswagen Group), ale z nieznanych powodów transakcja nie doszła do skutku. W ciągu kilku tygodni znalazł się jednak alternatywny partner biznesowy dla Bajaj, którym zostanie Triumph.

Bajaj i Triumph

Brytyjska marka Triumph, której przedstawicielem w Polsce jest firma Almot (właściciel Junaka), ogłosiła kilka dni temu rozpoczęcie współpracy z Bajaj. Partnerstwo będzie polegać na dostarczeniu klientom „szerokiej gamy znakomitych motocykli średniej wielkości, w oparciu o możliwości i doświadczenie obu firm”. Biorąc pod uwagę doskonałe wyniki podobnej współpracy Bajaj i KTM, przed Triumphem otwierają się duże możliwości i pojawiają szerokie perspektywy rozwoju. Ale czy tak rzeczywiście się stanie, przekonamy się za kilkanaście miesięcy.

Bajaj i Husqvarna

W zeszłym miesiącu Bajaj i KTM ogłosiły rozpoczęcie globalnej produkcji i sprzedaży motocykli marki Husqvarna. Przypomnijmy, że KTM nabyło prawa do marki od BMW zaledwie cztery lata temu. Według planów Bajaj i KTM, produkcja Husqvarna w Indiach ma odbywać się w tym samym zakładzie (Chakan), co KTM. To samo tyczy się dystrybucji i jej wielkości. To rzeczywiście może się udać, bo Husqvarna ma w zanadrzu bardzo dobrze zapowiadające się motocykle. Chodzi o modele Vitpilen 401, Svartpilen 401 i Vitpilen 701, które zostaną wyprodukowane przez firmę KTM w Austrii, zaś do klientów trafią w przyszłym roku. W późniejszym okresie produkcja Vitpilen 401 i Svartpilen 401, oraz KTM 390 Duke, zostanie przeniesiona do fabryki Bajaj w Chakan.

Husqvarna Vitpilen 401. Foto: Husqvarna

Już w bieżącym roku całkowita produkcja KTM w Indiach przekroczy 100 000 sztuk motocykli, a wraz z uruchomieniem linii montażowych modeli Husqvarna w 2018 roku, liczba wyprodukowanych maszyn powinna wzrosnąć do 200 000 w ciągu kilku najbliższych lat (o ile nie wcześniej). W związku z tym, oprócz dwóch milionów (!) motocykli Bajaj sprzedanych w 2016 roku, czwarty co do wielkości producent jednośladów w Indiach, wykorzystuje sukcesy marek KTM i Husqvarna, a także liczy na efekty współpracy z Triumphem. W dalszej perspektywie nowe marki mogą okazać się hitami niezwykle chłonnego rynku w Indiach. Firma Bajaj jest na to gotowa.

TVS i BMW Motorrad

Również inni giganci lokalnego rynku, który tylko w zeszłym roku wchłonął ponad 16 milionów nowych motocykli, współpracują z zachodnimi koncernami. W 2013 roku trzeci co do wielkości producent silnikowych jednośladów w Indiach, firma TVS, ogłosiła strategiczne partnerstwo z niemieckim BMW Motorrad. Celem współpracy jest projektowanie i budowa motocykli o pojemności do 500 cm3, które znajdują się w portfolio marki BMW zarówno na rynku indyjskim, jak i globalnym. W 2016 roku koncern TVS sprzedał w Indiach astronomiczną liczbę 2,48 miliona motocykli, ale nigdy nie produkował maszyn o pojemności większej niż 250 cm3.

Nowy BMW G310 R został zaprezentowany w 2015 roku, natomiast jego produkcja odbywa się również w fabryce TVS w mieście Hosur, w stanie Tamilnadu położony w południowej części Indii. Produkcja jest na razie nieznaczna. W roku 2016 wyniosła tylko 4 772 sztuk, ale już w ostatnim miesiącu wyprodukowano 2 000 tych maszyn.

BMW G310R. Foto: BMW

Sprzedaż BMW G310 R w Indiach rozpocznie się w przyszłym roku, gdy BMW zbuduje swoją sieć dealerską. Najciekawsze jest to, że BMW Motorrad planuje kolejne modele, które zostaną zbudowane w fabryce TVS. Przyszłość niemieckiej marki, dzięki kooperacji z indyjskim gigantem, wygląda zatem bardzo obiecująco.

Mahindra i BSA, Java, oraz Peugeot

Mahindra & Mahindra to jeden z największych koncernów w Indiach. Roczny przychód giganta wynosi 13 mld dolarów. Firma jest największym producentem SUVów i pojazdów użytkowych w Indiach, a jej spółka zależne to najwięksi na świecie producenci ciągników rolniczych.

W październiku 2016 roku indyjski moloch przejął legendarną brytyjską markę BSA oraz czeską Jawę – zresztą doskonale znaną w Polsce, chyba przede wszystkim za sprawą słynnej Jawy 350, której liczne warianty do dziś jeżdżą po polskich drogach. Mahindra zapowiedziała już, że pierwszy motocykl z logo BSA pojawi się w Indiach w 2019 roku, chociaż szczegółowe plany wciąż są niejasne. Wiadomo jedynie, że we Włoszech trwają prace nad projektem motocykli o pojemności od 500 do 750 cm3. Mahindra nabyła również prawa do marki Gold Star, będącej przez wiele dziesięcioleci synonimem BSA. Łączna kwota zakupu BSA opiewała na 3,4 mln funtów.

BSA Rocket Gold Star. Foto: motorcyclespecs.co.za

Wróćmy jeszcze na chwilę do Jawy. Motocykle czeskiej marki były w latach 60. i 70. ubiegłego wieku sprzedawane w blisko 130 krajach. Zyskały wówczas niemałą sławę. W Indiach również, ale pod nazwą Yezdi. Do tej nazwy Mahindra także nabyła prawa. Indyjska firma uruchomiła niedawno witrynę marki Yezdi, która skierowana jest do odbiorców na rynku lokalnym, co oznacza zapewne, że Hindusi niedługo zobaczą powstałą z martwych Jawę (o pardon, Yezdi). Jednocześnie Mahindra potwierdziła, że planowana jest globalna sieć dealerska, zarówno dla maszyn Jawa, jak i BSA.

Na koniec dopowiedzmy tylko, że Mahindra przejęła w zeszłym roku sportowy zespół Peugeota z Moto3. Szeroki echem odbiła się też sprawa zakupu słynnego studia Pininfarina, które niegdyś stało za projektami Ferrari Enco, Maserati GranTurismo i innych pojazdów. Kwota tej transakcji opiewała na 185 mln dolarów.

Co będzie dalej?

Indyjskie koncerny mają o wiele więcej wspólnego z europejskimi brandami, niż nam się wydaje. Być może za kilka lat odczujemy to na własnej skórze, bo z wieloletniej współpracy rozwinął się pewien porządek, którego spuścizny jeszcze nie znamy. Chiny na razie są w odwrocie, czego chyba nikt się nie spodziewał. Czarny koniem stawki zdaje się Royal Enfield, którego sprzedaż stale rośnie, tak jak zainteresowanie mieszkańców Indii większymi pojemnościami motocykli. Czy królewska marka powróci równie w glorii i chwale do Europy? W tej chwili to scenariusz mocno fantastyczny, ale z drugiej strony… nie jest niemożliwy.

%d bloggers like this: