5 spraw, o których motocykliści zapominają zbyt często

Praktyka czyni mistrzem, zgodnie ze stary powiedzeniem, ale to nie do końca prawda. Praktyka sprawia, że jeśli robisz w kółko te same błędy, stają się one nawykiem, którego bardzo ciężko się pozbyć.

Najlepszym sposobem, aby uniknąć złych nawyków, jest zdobycie odpowiednich umiejętności na samym początku drogi. Dlatego właśnie szkolenie umożliwiające zdanie egzaminu na prawo jazdy kategorii A, jest na po prostu niezbędne (osobnym tematem jest jakość tych szkoleń).

Niestety z biegiem czasu niektóre rzeczy zapominamy, o innych nie chcemy pamiętać, zaś małe błędy i niedociągnięcia stopniowo przeradzają się w większe i podobnie jak wirus w oprogramowaniu, powoli podkopują bazę umiejętności. Między innymi dlatego wszelkiego rodzaju kursy doszkalające maja sens, nawet w przypadku motocyklistów z wieloletnim stażem.

Foto: materiały prasowe

Poniższa lista jest bardzo krótka, ale za to treściwa. Są to najczęstsze błędy i przypadki, które powtarzają się niezależnie od stażu motocyklisty. Część z nich wynika właśnie ze złych nawyków nabytych już na początku motocyklowej drogi, niektóre pojawiają się z czasem i narastają – wraz z puchnącą pewnością siebie absolwenta dwukołowej zajawki. Wiedza o tych problemach też ma jakąś wartość. Poczytajcie, to nic nie kosztuje, a pamiętać warto.

Kupiłeś nowy motocykl. Nawet jeśli kontrolki są dokładnie w tych samych miejscach co w twojej poprzedniej maszynie, to nie jest ten sam motocykl. Rozwój technologiczny naprawdę jest bardzo szybki i wskakiwanie na nowy jednoślad wprost ze starego, bez poświęcenia czasu na zapoznanie się z nim, jest gotowym przepisem na nieszczęście. Wiemy, że brzmi to jak banał i porady babci dla wnuczka, żeby nie pił gorącego mleka, bo się sparzy. Niestety zbyt często dowiadujemy się o dzwonach osób, które dopiero co odebrały nowy motocykl z salonu, zaś problem najczęściej wcale nie dotyczy żółtodziobów. Pamiętaj po prostu, że zbytnia pewność siebie jest tak samo niebezpieczna jak brak umiejętności. A wracając jeszcze do nowego motocykla, najlepiej oswoić się z nim w kontrolowanych warunkach, pod nadzorem profesjonalisty, na przykład korzystając z wiedzy i pomocy dealera.

Spędziłeś zimę w fotelu. Ten temat powraca głównie na wiosnę, ale może również dotyczyć okresu kiedy z jakiegoś powodu dłuższy czas nie użytkowałeś motocykla. Kilkutygodniowe lub kilkumiesięczne siedzenie w fotelu i nagła przesiadka na siodło dwukołowego potwora, musi być ostrożna i bardzo uważna. Refleks i pamięć mięśni, którą wypracowujesz jeżdżąc regularnie na motocyklu, nie jest dana raz na zawsze. W przeciwieństwie do gry w tenisa lub w golfa, jazda na motocyklu to zajęcie, które może mieć poważne konsekwencje dla osób nie reagujących szybko lub po prostu właściwie. W praktyce zahibernowane umiejętności potrzeba odnawiać kilka dni, żeby powrócić do 100% formy.

Jeździłeś wyłącznie… motocyklem. O tej sprawie nieczęsto się mówi, ale problem rzeczywiście istnieje. Specyfika jazdy jednośladem to między innymi szybkie starty spod świateł, ciasne winkle, szybka zmiana biegów, dynamiczne przemieszczanie się po mieście. Oczywiście właścicieli ciężkich krążowników ten temat dotyczy w nieco mniejszym stopniu. Po nagłej przesiadce do samochodu wielu motocyklistów ma tendencję do podobnych zachowań, jak na jednośladzie. To nie znaczy, że dynamiczna jazda jest zła, a szukanie wolnej przestrzeni pomiędzy autami na drodze i skok do przodu, musi oznaczać dzwon. Należy jednak uświadomić sobie ten fenomen oraz fakt, że samochód to nierzadko blisko dwie tony żelastwa, którego bezwładność jest wielokrotnie większa niż motocykla. Mówiąc prościej, motocyklowe nawyki mogą sprowadzić na ciebie nieszczęście jeśli zapomnisz o tym prostym fakcie. Potrzeba odrobinę czasu żeby dostroić się do samochodu. Daj sobie ten czas.

Twoje ubezpieczenie jest drogie. OC na motocykl to nie są jakieś gigantyczne pieniądze, ale AC to już inna sprawa. Znalazłeś dobrą opcję, minął rok i dostałeś od ubezpieczyciela druczek z kwotą do zapłaty za kolejne dwanaście miesięcy. Drogo, no ale za luksus przecież się płaci. Otóż niekiedy firmy stosują pewnego rodzaju zachętę jaką jest niższa kwota ubezpieczenia, aby zyskać stałego klienta. Istnieje duża szansa, że dostaniesz lepszą ofertę u konkurencji, musisz jednak wykazać minimum inicjatywy i chęci. Firmy ubezpieczające wiedzą o naszym lenistwie, dlatego bez mrugnięcia okiem podsuwają nam blankiet to zapłaty tylko „przypadkiem” ze znacznie wyższą kwotą niż w poprzednim roku. Nie przepłacaj jeśli nie musisz, lepiej wydać te pieniądze na paliwo.

Czas na jazdę we dwójkę. Znudziłeś się jazdą solo lub po prostu pojawiły się nowe okoliczności i postanowiłeś, że będzie zabierał ze sobą dziewczynę, żonę, może córkę. I bardzo fajnie, ale pamiętaj, że przygotowania nie mogą ograniczać się do zakupu siodła dla niej, zamontowania podnóżków i oparcia (jeśli ich nie miałeś). Będziesz musiał dostosować swoje umiejętności do nowych okoliczności takich jak dodatkowej masy, przesunięcia jej w kierunku tyłu maszyny, zmiany zachowania motocykla w zakrętach, hamowania, amortyzacji, wreszcie nieprzewidywalnego czynnika jakim są reakcje pasażerki (która na przykład postanowi odchylić się w zakręcie w drugą stronę). Musisz nie tylko wstępnie przeszkolić pasażerkę, ale samemu również uwzględnić powyższe różnice, co najczęściej oznacza bardzo ostrożną i zachowawczą jazdę. Dlaczego w ogóle o tym piszemy? Bo niestety doskonale wiemy jak to jest, kiedy sadzasz laskę na siodle i postanawiasz dostarczyć jej „motocyklowych wrażeń”. Internet jest pełen tragicznych filmików z akcji, które są wynikiem takiej ułańskiej fantazji.

Zgadzasz się z naszą listą? Dodałbyś coś jeszcze? Napisz komentarz.

%d bloggers like this: