FXR też był kiedyś „niechcianą” nowością… Burza po premierze Harleya-Davidsona

Zniknięcie rodziny Dyna i poważne zmiany w linii Softail spowodowały prawdziwy wysyp tekstów, recenzji i komentarzy, nie tylko w prasie branżowej, ale również lifestylowej. Przez te kilka dni od premiery na Harleya-Davidsona wylano już morze pomyj, chociaż trzeba uczciwie przyznać, że wiele głosów wspiera odważne decyzje giganta z Milwaukee. Pojawiły się też komentarze osób, które miały styczność z nowościami Harleya. Jak odebrali unowocześnione maszyny ze stajni H-D?

Kiedy Harley-Davidson wypuszczał w 1982 roku FXR, słychać było całą masę nienawistnych, wrogich komentarzy i haseł, z których dwa, czyli „Wannabe Harley”, „Kawasaki bike”, były bodajże najczęściej używane. Pierwszy oznacza po prostu motocykl dla pozera, a drugi to oczywiście nawiązanie do japońskich motocykli, które mimo dobrej jakości, dla Amerykanów w latach 80. były tym czym dziś dla nas są motocykle chińskie.

2018 Harley-Davidson Fat Bob 107. Foto: Harley-Davidson

Jednocześnie to rzeczywiście była dramatyczna zmiana stylu i osiągów, które właściciele motocykl Harley-Davidson znali i kochali od lat, dlatego wielu z nich odrzuciło nowe modele. Przejście na bardziej zorientowaną na osiągi ramę oznaczało odejście od starszych podwozi i stylizacji, ale ostatecznie większość użytkowników zaakceptowało zmiany. Tamta sytuacja się powtarza?

Model Dyna miał nieco krótszą, 26-letnią historię, która nabrała rozpędu właściwie dopiero jakieś 10 lat temu. Obecnie stajemy na skraju nowej ery Harleya z kolejną ogromną zmianą w kierunku linii cruiserów i nic dziwnego, że świat V-twinów, reprezentowany przez setki wyznawców, zaczyna wrzeć. Ludzie, którzy wydaj się być najbardziej zirytowani poczynaniami Harleya-Davidsona, to zadziwiająco często właściciele motocykli z rodziny Dyna.

Przynajmniej takie można odnieść wrażenie obserwując komentarze użytkowników na najpopularniejszych forach H-D. Czy nowe, lepsze podwozie z silniejszy silnikiem, oznacza że dotychczasowy Dyna/FXR nie jest już najlepszy Harleyem na świecie? Prawdopodobnie rzeczywiście tak jest. W dyskusji pojawiły się już głosy specjalistów, choćby Joego Mielkego z firmy Snap-Fab, który zna FXR lepiej niż ktokolwiek inny, bo od lat specjalizuje się w przeróbkach tego modelu, a przy tym dobrze zna całą stajnię H-D.

Mielke stwierdził między innymi, że nowy Fat Bob jest bardzo zwinnym motocyklem, więc chociaż istnieją pewne rzeczy, które należałoby zmienić, jak rozmiary kół i stopki, geometria tego motocykla jest świetna. Motocykl powinien być łatwiejszy w manewrowaniu dzięki krótszemu rozstawieniu osi i dobremu zawieszeniu. Nie bez znaczenia jest wysoko umiejscowione siedzisko. Fat Bob został też odchudzony i zapewne będzie najlepszym „go-fast bike” z całej grupy.

2018 Harley-Davidson Fat Bob 114. Foto: Harley-Davidson

Mielke podkreśla także inny fakt, na który wielu komentatorów nie zwróciło uwagi. Wspólne dla wszystkich modeli Softail podwozie ułatwi właścicielom dostosowywanie motocykli do własnych preferencji i zapewni większą różnorodność części, które będą uniwersalne. Oczywiście Harley-Davidson będzie starał się różnicować asortyment, aby więcej zarobić, ale fakt pozostaje faktem, i w serwisach oraz dziuplach customerów łatwiej będzie uzyskać ciekawe efekty, do tego mniejszym kosztem.

Dochodzimy tym samym do kwestii motocykla z salonu. Czy taki Harley-Davidson jest idealny? W gruncie rzeczy jego historia dopiero się wówczas zaczyna, bo kwintesencją tej zajawki są przeróbki, które pozwalają uzyskać wymarzoną maszynę. Dlatego nawet ludzie, którzy utyskują dziś na masywny wydech i futurystyczny reflektor w nowym Fat Bobie, niepotrzebnie się gorączkują. Znalezienie klasycznego reflektora i wydechów nie zajmie więcej niż pięć minut, a demontaż i wymiana jest do zrobienia w niewiele tylko dłużej. To naprawdę nie jest trudne.

Kolejny zarzut, który przewija się w komentarzach z sieci, to hasła w stylu: „Jeśli chciałbym osiągów, to kupiłbym sobie motocykl sportowy”. Czy to, że silnik jest mocniejszy, hamulce i zawieszenie lepsze, co czyni jazdę bezpieczniejszą, naprawdę zaprzecza jakoś legendzie Harleya-Davidsona? Te motocykle nadal będą ikoną, ale nawet „odwieczne” symbole muszą się zmieniać i iść naprzód, aby nie stały się wyłącznie historią, która wydarzyła się dawno temu.

Nowa rama 2018 Softail. Foto: Harley-Davidson

Fakt, że macherzy z H-D skupili się na lepszej kontroli i manewrowaniu motocyklem, oraz zmniejszeniem masy, jest krokiem we właściwym kierunku. Osoby, które miały już okazję jeździć nowymi Softailami, między innymi redaktorzy z portalu Cruiser, piszą wprost, że maszyny radzą sobie lepiej niż poprzednie modele. I ostatecznie o to przecież chodzi w postępie. Oczekujemy, że motocykle będą co raz lepsze. Trudno żeby Harley-Davidson nie dostosowywał się do tych oczekiwań, bo zostałby jedynie z klientami, którzy na emeryturę przeszli dwie, trzy dekady temu.

Harley-Davidson nie niszczy swojej historii, jak to niektórzy sugerują. Po prostu łączy stare z nowym, dając klientom wybór co do tego, co chcą robić dalej. I o to przecież właśnie chodzi…

%d bloggers like this: