Indie przegoniły Chiny i zostały największym producentem motocykli na świecie

Po długim pościgu Indie pokonały wreszcie Chiny w światowej produkcji silnikowych jednośladów. Na dodatek nie wygląda na to, aby krzywa wzrostu miała się w najbliższym czasie załamać. Rosnący, gigantyczny rynek wewnętrzny oraz partnerstwo z angielskimi i europejskimi markami zapewniło Indiom pozycję lidera.

Według New Atlas sprzedaż motocykli w Indiach wzrosła w ubiegłym roku o prawie siedem procent. Stabilna gospodarka oraz skuteczny program budowy dróg znacząco wpłynął na rosnącą sprzedaż motocykli o pojemności 250 cm3 i większej.

Placówka dealera Royal Enfield. Foto: Royal Enfield

Angielska marka Royal Enfield, obecna w Indiach od ponad sześciu dekad, i wciąż mająca znakomitą renomę, odnotowała w zeszłym roku sprzedaż na poziomie 700 tysięcy motocykli (wyłącznie w Indiach). To wynik, który dla europejskim firm znajduje się w sferze marzeń. Bardzo obrazowo – powyższa liczba jest prawie równa łącznej rocznej sprzedaży wszystkich motocykli Harley-Davidson, KTM, BMW, Triumph i Ducati.

Podczas gdy ogólna sprzedaż motocykli w Stanach Zjednoczonych wynosiła około 500 tysięcy maszyn rocznie, całkowita sprzedaż w Indiach, za ostatni rok finansowy, to ponad 17,5 mln egzemplarzy!

Większość rynku to jednoślady w klasie 100 do 125 cm3, chociaż sprzedaż modeli 350 do 500 cm3 rośnie i na przykład Royal Enfield miesięcznie znajduje nabywców na ok. 60 tysięcy motocykli. Warto dodać, że cel angielskiej marki na bieżący rok fiskalny, to aż 900 tysięcy sztuk jednośladów. Przypomnijmy jeszcze, że Royal Enfield to w gruncie rzeczy stara, angielska marka, którą koleje losu wygnały z rodzinnego Redditch w hrabstwie Worcestershire do fabryki w Madras, w południowych Indiach. I tam już Royal Enfield pozostał.

RE Himalayan. Foto: royalenfield.com

Legenda angielskiej solidności nadal jednak działa. Pozycja marki jest tak dobra, że właściciele rozważają, a właściwie podjęli już decyzję o powrocie do macierzy. To nie żart. Royal Enfield wróci na Wyspy Brytyjskie i na Stary Kontynent. Szefowie firmy mają zamiar zainwestować ponad 60 milionów funtów z centra zlokalizowane w Europie, jedno z nich na pewno znajdzie się w Anglii, co potwierdził już Siddharha Lal – prezes Eicher Motors, czyli firmy, w której portfolio znajduje się marka.

Amerykanie również muszą obawiać się potęgi dawnej angielskiej marki. Może jeszcze nie dziś, ale… Royal Enfield ma już dwa salony motocyklowe w mateczniku amerykańskiego orła, firmy Harley-Davidson. Poza punktami sprzedaży w Milwaukee, Royal Enfield ma jeszcze 48 sklepów z motocyklami w innych miastach Stanów Zjednoczonych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Royal Enfield operuje w tym samym segmencie co Harley, czyli maszyn neo-retro. Właściciele angielskiej marki liczą na zainteresowanie Amerykanów również dlatego, że angielskie motocykle są znacznie tańsze niż Harleye (przedział od 5 do 6 tys. dolarów).

O ile Royal Enfield jest najbardziej szacowną i rozpoznawaną na całym świecie marką, do której prawa spoczywają w rękach przedsiębiorców z Indii, to Bajaj Motors jest prawdziwym lwem na potężnym rynku lokalnym. Bajaj Auto jest częścią Bajaj Group, firmy założonej jeszcze w latach 40. ubiegłego wieku przez Jamnalala Bajaj. Obecnie firma jest szóstą potęgą motocyklową na świecie i drugą w Indiach. Wartość firmy szacowana jest na 10 miliardów dolarów. Na wizytę w gabinetach szefów firmy czekają prezesi największych europejskich marek. Dlaczego?

Bajaj motocykle. Foto: motownindia.com

Dzięki współpracy z Bajaj Auto, którą KTM podjęło dziesięć lat temu, austriacka firma potroiła produkcję i wyprzedziła BMW w kategorii największego europejskiego producenta! Bajaj produkuje obecnie około 100 tysięcy motocykli KTM rocznie, a w przyszłym roku rozpocznie montaż wyczekiwanych przez klientów (również w Europie) modeli Husqvarna Vitpilen i Svartpilen. To nie wszystko. Nie każdy wie, że Bajaj jest także dystrybutorem Kawasaki w Indiach, a niedawno podpisana została również umowa partnerska z firmą Triumph. To kolejne marki, które mają nadzieję na dziesiątki tysięcy motocykli, które mogą trafić na n niezwykle chłonny indyjski rynek.

Do grona liderów biznesu w państwie położonym w Azji Południowej należy także TVS Motor Company, trzecia z kolei motocyklowa potęga w Indiach, część holdingu TVS Group. TVS współpracowało z BMW cztery lata temu, w celu skonstruowania średniej wielkości motocykla na rynek krajowy i na eksport. W zeszłym roku model BMW G 310 R trafił do produkcji w zakładach TVS w stanie Tamilnadu, położonym w południowej części kraju. BMW rozwija sieć dealerską w Indiach, a w plotkach o wspólnych projektach BMW i TVS odnośnie nowych motocykli na pewno jest ziarno prawdy.

TVS Motor Company. Foto: tvsmotor.com

Mahindra to jeszcze jeden liczący się gracz z Indii, którego macki sięgają daleko poza granice rodzinnego kraju. Starczy przypomnieć, że to holding z Mumbai jest właścicielem takich marek jak BSA i Jawa. Swoją drogą, to właśnie dzięki Hindusom Jawa powróciła do życia za sprawą Jawy 350 OHC, która nawiązuje do popularnego modelu Jawa 350 typ 634 z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W tym samym czasie w Indiach można było zakupić model Yezdi Jawa, który cieszył wówczas ogromną popularnością. Oczywiście prawa do tej nazwy również przeszły na nabywcę.

Mahindra już od dłuższego czasu stara się wyjść poza lokalne podwórko, zresztą bardzo udanie. To Hindusi przejęli w zeszłym roku sportowy zespół Peugeota z Moto3. Jeszcze wcześniej firma była graczem w klasie Moto3 250cm3 w wyścigach MotoGP, dlatego przejęcie teamu Francuzów było niejako naturalnym etapem w rozwoju. Szeroki echem odbiła się też sprawa zakupu słynnego studia Pininfarina, które stało za projektami Ferrari Enco, Maserati GranTurismo i innych legendarnych pojazdów. Transakcja, do której doszło w 2015 roku, opiewała na sumę 185 milionów dolarów.

Mahindra MGP30 Racer. Foto: motorbeam.com

Jeśli już o pieniądzach mowa, warto dopowiedzieć, że prawa do brytyjskiej, legendarnej marki BSA kosztowały Hindusów jedynie 4 miliony dolarów. Nowe modele BSA powstaną w Indiach oraz… Francji, najprawdopodobniej już w 2019 roku.

Wymieniliśmy jedynie najbardziej znaczące posunięcia liderów firm motocyklowych w Indiach, a przecież tych działań jest o wiele więcej! Swoją drogą, biorąc pod uwagę skalę tych operacji oraz idącą w miliony sztuk motocykli produkcję, łatwo dostrzec jak niewiele znaczące są poczynania naszych lokalnych, wiodących marek, Junaka i Rometa…

Oczywiście porównanie jest nieuczciwe, bo wystarczy porównać choćby liczbę mieszkańców Polski i Indii, aby zdać sobie sprawię o dzielącej nasze kraje przepaści, ale nie zmienia to faktu, że najmniejszy z graczy na indyjskim rynku mógłby naszego Junaka i Rometa zjeść na śniadanie.

%d bloggers like this: