Uderzenie było tak silne, że motocykliście spadł kask

Nagrania tego typu oglądamy niestety zbyt często – motocyklista uderza z potężna siłą w włączający się do ruchu samochód (lub np. zawracający). W poniższym przypadku kolizję można obejrzeć z nieco innej perspektywy, bo kamera znajduje się na kamerze drugiego z motocyklistów, któremu cudem udaje się uniknąć zderzenia. Jego kolega nie miał tyle szczęścia…

Motorcycle crash. Foto: YT, Piotr N

W komentarzach pod nagraniem pojawiły się już zarzuty, że motocykliści jechali o wiele za szybko. Na drodze, po której się poruszali, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 mil na godzinę (48 km/h).

Dość charakterystyczny jest wpis jednego z użytkowników: „Ja rozumiem że w tym przypadku, to kierowca samochodu jest winny, lecz kierowcy motocykli powinni być świadomi, że często, kiedy jadą zbyt szybko, trudno ich zauważyć w lusterkach!! Sam tak miałem, wyjeżdżam z podporządkowanej, patrzę w lewo, prawo, czekam, wolne, a tutaj nagle gość na ścigaczu 200km/h, albo i więcej!!

No i kto tutaj jest winien?! JA? Pytanie kto ma się do kogo dostosować, przecież kierowca samochodu ma ograniczone pole widzenia!! Często nie jest wstanie dostrzec szybko jadącego kierowcę „ŚCIGACZA”. Dlatego irytują mnie te naklejki „patrz w lusterka” itd. Że co? Mam wypatrywać idiotów?! Z całym szacunkiem, ale każdy kto prowadzi motocykl powinien być świadomy możliwości oceny kierowcy samochodu!!”

Uważacie, że autor tego komentarza ma rację?


Motorcycle crash. Źródło: YT, Piotr N

%d bloggers like this: