W USA jest 8 mln motocyklistów, którzy nie mają motocykla. Harley chce ich „obudzić”

Właściwie to chodzi o 8 milionów osób, które posiadają uprawnienia do prowadzenia motocykla, ale nie posiadają silnikowego jednośladu. Olbrzymią rzeszą potencjalnych klientów zainteresował się ostatnio Harley-Davidson i postawił sobie na cel zaktywizowanie aż dwóch milionów motocyklistów w ciągu dziesięciu lat. Skąd tak wielka armia niejeżdżących wielbicieli dwóch kółek? Czy można nazwać ich zwolennikami motocykli, skoro nie posiadają tych maszyn?

Dane demograficzne są dość oczywiste. Wielu motocyklistów to osoby zbliżające się lub będące już na emeryturze, które z racji różnych schorzeń, zmiany nastawienia, obaw o zdrowie i bezpieczeństwo, a w końcu z uwagi na ograniczony budżet, wykluczyły motocykl ze swojego życia. Druga grupa to ludzie młodzi, urodzeni na przełomie wieków, którzy mają jednak mniejsze możliwości finansowe niż ich rodzice, wyższe koszty życia, utrzymania, nauki na uczelniach, co powoduje, że mimo zachwytu motocyklami, nie są w stanie zakupić wymarzonych jednośladów.

Harley-Davidson Street Rod 2017. Foto: Harley-Davidson

Wszystko to doprowadziło firmę Harley-Davidson oraz niektórych konkurentów amerykańskiej marki do opracowania nowych strategii marketingowych. Nie bez znaczenia są nowe dane, na przykład opracowane przez Milwaukee Journal Sentinel, które wskazują, że część ludzi po prostu obawia się jazdy w obliczu rzeczywistego ruchu autostradowego lub miejskiego w trudnych warunkach, dużym natężeniu ruchu lub innych niekorzystnych sytuacjach.

Chodzi m.in. o to, że chociaż szkolenie motocyklistów jest skuteczne w zakresie podstaw dotyczących techniki jazdy, pewność siebie wypracowana podczas kursu i pozytywna samoocena niekoniecznie przenosi się do rzeczywistego świata. Utrzymanie koncentracji i spokoju pomiędzy morzem rozpędzonych ciężarówek, drogowych kowbojów i samochodowych frustratów, oraz masa innych zagrożeń, powoduje nowe wyzwania, którym nie każdy jest w stanie w dłuższej perspektywie sprostać. To może również oznaczać, ze aktualne programy nauczania są niewystarczająco efektywne.

Powyższą ocenę potwierdzają instruktorzy motocyklowi z USA, m.in. Tom Stresing z Milwaukee, który wskazuje na duży odsetek osób, które kończą szkolenie z bardzo dobry wynikiem, ale ostatecznie nie podchodzą do egzaminu na prawo jazdy.

Harley Davidson Iron. Foto: Harley-Davidson

Z kolei raport Cycle Word podkreśla przeciętny wiek motocyklisty w USA, który wynosi 45 lat oraz fakt, że przeważającą większość nowych kupujących jest w wieku powyżej 50 lat. Tym samym centrum zainteresowania firm motocyklowych staje się grupa młodych, potencjalnych motocyklistów, oraz osoby, które odeszły już od motocyklizmu z jakiegoś powodu.

Zapewne specjaliści z firmy Harley-Davidson będą dalej zgłębiać to zagadnienie. Na razie gigant z Milwaukee uruchomił program, który ma dotrzeć do mieszkańców mniejszych miejscowości i przypomnieć im frajdę oraz inne korzyści jakie płyną z jazdy na motocyklu. Zapewne niedługo konkurencyjne działania podejmie również Indian, a może i inne firmy.

Wspomniany program rozpoczął się od pilotażowej akcji w niewielkim miasteczku Ryder w Południowej Dakocie. Gra słów jest zamierzona, Ryder brzmi jak „rider”, angielskie słówko oznaczające „jeźdźca”, a potocznie również motocyklistę. Niewielka społeczność liczy tylko 84 członków, z których do programu zakwalifikowano 50 osób.

Harley Davidson Iron. Foto: Harley-Davidson

„Przez kwalifikowanie rozumiemy, że mają aktywne prawo jazdy i mogą jeździć na motocyklu” – wyjaśnia Anoop Prakash, dyrektor marketingu i rozwoju rynku H-D. Lokalny dealer marki z nieodległego miasta Minot ma zadanie przez całe lato tworzyć warunki do nauki i zabawy. Chodzi nie tylko o jazdę na motocyklach wraz z instruktorami, ale też festyny, grille i inne atrakcje. Finalnie uczestnicy programu mają stać się pewnymi siebie członkami motocyklowej społeczności. Według specjalistów z firmy Harley-Davidson, wsparcie w zakresie techniki i praktyki jazdy na motocyklu jest równie ważne jak odczucie bycia częścią wielkiej rodziny, społeczności, którą spaja i łączy ta sama pasja, zainteresowania, chęć przygody.

Dla wielu ludzi motocykl może stać się sposobem do poznania nowych, ciekawych ludzi, miejsc, uczestnictwo w niezliczonych zlotach, spotkaniach, wydarzeniach natury kulturalnej albo sportowej. Program Harleya-Davidsona ma zadanie przypomnieć nieaktywnym motocyklistom również o tych zaletach dwóch kółek, a jeśli dotychczas tego nie wiedzieli, uświadomić im całe spektrum możliwości.

Na potrzeby wspomnianego programu Harley-Davidson dostarczył uczestnikom szkolenia partię nowych modeli Street 500. To obecnie najmniejszy motocykl z rodziny H-D, który został wprowadzony kilka lat temu jako pojazd dla początkujących. Charakteryzuje go stosunkowo niewielka masa i rozmiary, co ułatwia manewrowanie maszyną, jednak widlasty silnik z rodziny H-D gwarantuje odpowiedni poziom wibracji i dźwięku zbliżony do większych maszyn z Milwaukee.

Street 500. Foto: newatlas.com

Czy amerykański Harley-Davidson uaktywni tak zwanych „Sleeping License Holders”? To się dopiero okaże. Zapewne możemy się spodziewać, że nowe działania amerykańskiego giganta zostaną dostrzeżone i przeanalizowane przez konkurencję, a to oznacza prawdopodobnie walkę również na tym polu. Jeszcze nie wiemy jaki będzie miała przebieg, ale możemy być pewni, że Indian nie pozwoli, aby Harley-Davidson zdobył miliony nowych-starych klientów bez walki.

Swoją drogą, jeśli pokłosiem aktywności obu firm ma być rosnąca motocyklowa rodzina, pozostaje chyba tylko się cieszyć. Szkoda tylko, że podobnych działań nie możemy oczekiwać w naszym kraju. W Polsce nie mamy opracowań i danych na temat osób, które mimo aktywnego motocyklowego prawa jazdy nie korzystają ze swoich uprawień.

%d bloggers like this: