Indian proponuje fanom marki tusz do tatuaży z… „palonej gumy”

Dzięki Indian Motorcycle niektórzy wielbiciele dwóch kółek będą mogli mówić, że nie tylko oddychają motocyklami, ale nawet mają je pod skórą. Firma Indian wyprodukowała specjalny tusz do tatuaży, na bazie gumy, którą uzyskano podczas tzw. „palenia gumy”.

Foto: Indian Motorcycle

Najstarsza amerykańska marka motocykli nawiązała współpracę z Careyem Hartem, zawodnikiem motocrossu, który na potrzeby akcji wykończył kilka opon generując przy tym smugi siwego dymu i czarną szprycę spalonej gumy. Następnie materiał został zebrany i użyty jako pigment. Carey wytatuował sobie nim podobiznę synka, który niedawno mu się urodził.

Foto: Indian Motorcycle

Nad jakością tuszu czuwał tatuażysta Careya, Franco Vescivi, który ma dziesięcioletnie doświadczenie w zakresie produkcji atramentów przeznaczonych do ozdabiania ciała. Wiele czarnych tuszów na rynku rzeczywiście wykorzystuje węgiel jako pigment. Jedyną różnicą jest fakt, że w wersji od Indian Motorcycle węgiel pochodzi ze spalania tlącej się opony motocyklowej. Pigment przenoszony jest przez zawiesinę alkoholu.

Foto: Indian Motorcycle

Specjalny tusz nie pojawi się w szerokiej ofercie sprzedażowej, lecz będzie używany jedynie w Vescovi Vatican Studios w Lake Forest (Kalifornia) oraz w czterech salonach Hart & Huntington Tattoo w Las Vegas, Orlando, Niagara Falls i Nashville.

Foto: Indian Motorcycle

Na dodatek akcja jest ograniczona czasowo. Tatuaże z palonej gumy można wykonywać od 11 lipca, lecz jedynie do wyczerpania zapasu atramentu. Firma Indian nie planuje dalszej produkcji ani kontynuacji akcji. Czekamy na podobną inicjatywę Junaka albo Rometa. Ciekawe, czy byliby chętni?

%d bloggers like this: