Kask motocyklowy dla początkującego? Czy to ma sens?

Co robić, skoro jesteś nowy w motocyklowym świecie, chcesz zapewnić głowie odpowiedni poziom bezpieczeństwa, ale nie wiesz jeszcze ile czasu spędzisz na drodze?

Kiedy początkujący motocyklista kupuje swoją pierwszą maszynę, koncentruje się głównie na cenie wymarzonego jednośladu, a kwestię wyboru kasku pozostawia na później. Chodzi o to, że porządny kask może kosztować nawet ponad 2 tysiące złotych, a to kwota, która często jest potrzebna do zakupu motocykla lub niezbędnych do obsługi utensyliów.

Niekiedy pojawiają się inne znaki zapytania. W końcu, jeśli planujesz toczyć się spokojnie swoim nowym jednośladem o pojemności 150 cm3 i chcesz mieć kask typu orzeszek, przecież nie będziesz kupował modelu, który kosztuje ¼ ceny motocykla, prawda? Co zatem robić?

Szukając rozwiązania, chcesz mieć pewność, że kask dobrze pasuje, posiada wszystkie niezbędne funkcje bezpieczeństwa, których potrzebujesz, i nie kosztuje zbyt drogo. Ale nie musisz wcale mieć wachlarza dodatkowych opcji, na które decydują się kierowcy spędzający w siodle ponad 20 godzin tygodniowo potrzebujący modelu wyspecjalizowanego, a co za tym idzie, niestety drogiego.

Foto: Aerograf-Airbrush Piotr Parczewski

Co kupić? Oferta w sklepach, zarówno internetowych, jak i stacjonarnych, jest bardzo szeroka, dlatego wybór nie jest łatwy. Podstawowa zasada jest taka, że praktycznie zawsze można zawierzyć produktom renomowanych firm, takich jak choćby japoński Arai, który daje na swoje produkty 5-letnią gwarancję. Wysoko ceniony jest również belgijski Lazer, amerykański Bell, czy włoski Airoh, którego produkcja kasków na wielu etapach odbywa się ręcznie, co wpływa na wysoką jakość produktów. Renomowanych firm jest więcej, Wiarygodne zestawienia i rankingi można bez problemu znaleźć w internecie, na przykład tutaj.

Produkty dobrych firm niestety nie są tanie, zatem może warto bliżej przyjrzeć się tańszym kaskom, na przykład chińskiej firmy Awinia lub tajwańskiej marki ARC, która powstaje w Queen Kwan Enterprise? To wcale nie jest tak, że ze Wschodu docierają do nas jedynie produkty kiepskiej jakości. Dla przykładu, wspomniana firm ARC, która powstała blisko sześćdziesiąt lat temu, produkuje poprawne kaski z tworzywa ABS wyściełane materiałem EPS. Czy to wystarczy? Jest kask ma homologację, to tak, ale o tym za chwilę.

Niestety istnieją również prawdziwe bomby, na przykład produkty chińskiej marki Jiekai, modele JK 100 lub JK 1000, o których było głośno kilkanaście miesięcy temu. Nie dość, że te skorupy niemal rozpadały się w rękach, to na dodatek były sprzedawane w podrobionymi hologramami, które miały potwierdzać ich certyfikat bezpieczeństwa. Niska cena kusi, ale może oznaczać, że staniesz się posiadaczem bezwartościowego pudełka na głowę. Co robić?

Kask to twój przyjaciel. Foto: The Moto Expert

W tym momencie dochodzimy do dwóch kwestii. Po pierwsze źródła zakupu, a po drugie homologacji. Przypomnijmy, że w Europie jest to ECE 22-05. Kask z homologacją ma wyraźne oznaczenia wskazujące na ten fakt. Numer homologacji ECE znajduje się na metce przyszytej do paska zapięcia, dlatego łatwą ją sprawdzić.

Najprostszym oznaczeniem jest kółko z dużą literą „E” i z cyfrą wskazującą na kraj, w którym homologację wydano. Na metce mogą znajdować się dodatkowe informacje, m.in. numer homologacji, symbol oznaczający typ kasku, numer seryjny. Poza metką na tylnej części kasku powinna być umieszczona naklejka z numerem homologacji. W tym miejscu producenci umieszczają również często oznaczenie wagi i rozmiaru.

Homologacja to gwarancja, że kask przeszedł testy sprawdzające wytrzymałość, a tym samym spełnia normy bezpieczeństwa. Warto przypomnieć, że kaski bez homologacji nie są dozwolone do jazdy po drogach publicznych. Innymi słowy, to tak jakbyś kasku nie miał wcale, i tak właśnie traktowane jest przez policję podobne przewinienie.

Kask nie ma tylko ładnie wyglądać. Foto: Bell

Koniecznie należy dodać, że skrót CE, czyli „Conformité Européenne”, co w wolnym tłumaczeni oznacza „zgodność europejską” – to nie jest homologacja! To tylko deklaracja producenta, że kask spełnia wszelkie normy Unii Europejskiej, czyli np. bezpieczeństwa dla środowiska naturalnego lub zastosowania nietoksycznych materiałów. To ważne oznaczenie, ale nie jest ono tożsame z homologacją.

Zajmijmy się teraz drugą sprawą, czyli zagadnieniem źródła towaru. Kupując jakiś kask w sklepie stacjonarnym zazwyczaj jesteśmy lepiej chronieni niż w przypadku często anonimowych sprzedawców z sieci. Trzeba jednak pamiętać, że wiele sklepów stacjonarnych ma także swoje wersje internetowe, aby zwiększyć zasięg i sprzedaż.

Dużym sieciom na pewno możemy zaufać, ale w przypadku małych podmiotów z wąską ofertą sprzedażową trzeba być ostrożnym. Przydaje się także odrobina zdrowego rozsądku, bo jeśli kask, który wszędzie dostępny jest w cenie od 500 zł, pojawia się za połowę tej kwoty, to z miejsca powinna nam się zapalić czerwona lampka. Ostrożność przede wszystkim. I nigdy nie wolno zapominać o paragonie lub fakturze, czyli dokumencie będących dowodem i potwierdzeniem zakupu w danym sklepie, a także podstawą ewentualnej reklamacji.

Kask to bezpieczeństwo. Foto: Skully

Ostatecznie wybór znanej marki, czyli producenta znającego się na swojej robocie, prawie zawsze jest dobrym wyborem. To jak kupowanie Sportstera, ponieważ nie możesz pozwolić sobie na zakup Fat Boya – masz taką samą jakość wykonania, ale przy niższej cenie. Oczywiście nie możesz liczyć na luksusowe wykończenie i dodatkowe funkcje, ale w praktyce często okazuje się, że bazowe modele kasków są wystarczająco dobre do standardowej jazdy.

Wybór prostego modelu sprawdzonej firmy ma jeszcze jedną zaletę. Zyskujesz sporo czasu na przekonanie się, czego dokładnie potrzebujesz. Dowiesz się tego dopiero po jakimś czasie od kupna motocykla, po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów. Kiedy kupisz wreszcie docelowy model, solidny kask bazowy będziesz miał w rezerwie, a to niekiedy bardzo się przydaje…

%d bloggers like this: