Czy wyciągasz wnioski ze swoich błędów? Jazda na motocyklu to również wyzwanie mentalne

Jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy. Niekiedy są to drobiazgi, ale bywają też kłopoty większego kalibru. Jeśli chodzi o jazdę na motocyklu, nawet pozornie nieistotne niedopatrzenia mogą spowodować poważny problem.

Zastanów się chwilę, kiedy źle oceniłeś kąt wejścia w zakręt, zignorowałeś piasek na drodze, gwałtownie zmieniłeś pas ruchu bez spoglądania w lusterko? Czy w tym momencie przyznałeś sam przed sobą, że przegiąłeś, czy udawałeś, że nic się nie stało? Albo jeszcze gorzej, pomyślałeś, że masz fart lub coś w stylu: „złego licho nie bierze”. I radośnie odkręciłeś gaz nie zastanawiając się więcej, co poszło nie tak?

O tym, jak dobrym jesteś motocyklistą, nie stanowi to, jak głęboko potrafisz składać się w winklach i jak szybko startujesz spod świateł. Dobry jesteś wówczas, jeżeli potrafisz rozpoznawać i uczyć się na błędach, dzięki czemu będziesz mógł stawić czoła podobnej sytuacji w przyszłości. Wydawałoby się, że refleksja i analiza problemu powinna być motocyklistom bliska, bo przecież chodzi o ich bezpieczeństwo. Ale z drugiej strony swoboda, która towarzyszy tej pasji i opacznie rozumiana „wolność” może być dla nas, paradoksalnie, poważnym zagrożeniem.

Foto Indian

Nawet przewidujący motocykliści nie są odporni na błędy. Ludzkie słabości, takie jak złe postrzeganie, nieostrożność, a w końcu uchylanie się od odpowiedzialności poprzez tłumaczenie sobie, że to ktoś inny popełnił fatalny w skutkach błąd, to raczej norma niż wyjątek. Błędy pojawiają się, gdy stajemy się niecierpliwi, rozkojarzeni, ulegamy presji osób lub w inny sposób doprowadzamy do tego, że następuje upośledzenie naszego aparatu poznawczego. Niestety jazda na motocyklu to nie tylko zabawa. Potrzeba dyscypliny, aby zachować jasność myśli, koncentrację i trzymać niektóre emocje na uwięzi.

Oczywiście to, że jesteśmy ludźmi sprawia również, że mamy ograniczenia. Nie jest możliwe, aby nasza uwaga była skupiona na 100 procent przez cały czas. Chodzi raczej o to, żeby jeździć świadomie i nie pozwalać sobie na totalne rozluźnienie. Ale co to właściwie oznacza? Przypominasz sobie stan umysłu i ciała, gdy znajdujesz się zaledwie kilkaset metrów od domu? Czujesz wówczas pewien luz, myślisz już o tym, że czeka na ciebie rodzina, posiłek albo sen. Zastanawiasz się, co będzie robił później, planujesz inne sprawy i jakoś tak zapominasz, że wciąż jesteś w siodle, na drodze. Po prostu jeszcze nie dojechałeś. Statystyki wypadków wskazują, że aż blisko 40 procent zdarzeń ma miejsce zaledwie do kilometra od domu. Nie bądź zombi, jedź świadomie, a na relaks pozwól sobie wówczas, gdy już będziesz siedział w otoczeniu rodziny z piwkiem w ręku.

Kolejna trudna kwestia to rozpoznanie dnia, kiedy nie jesteś w formie. Jak to? Przecież zawsze jesteś w formie, prawda? No może przed kumplami, ale sam wiesz najlepiej, że są takie dni, kiedy lepiej zostawić motocykl w garażu. Zazwyczaj ignorujemy sygnały ciała i nawet jeśli głowa łupie tak, że ledwo patrzysz na oczy, jesteś przeziębiony, lub z nieba właśnie spadła rzeka deszczu, najczęściej i tak idziesz ciężko do garażu, wytaczasz motocykl na zewnątrz i odpalasz. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy naprawdę trzeba jechać, ale warto też zdać sobie sprawę, że praca lub obowiązki najczęściej mogą poczekać. Jeśli nie dojedziesz na miejsce, bo po drodze się rozbijesz, to w ogóle wszystko wezmą diabli, prawda? Chyba lepiej dać sobie na wstrzymanie i stracić dzień lub dwa, niż zawalić po całości i jeszcze narazić swoje życie?

Foto: triumphmotorcycles.pl

Okej, załóżmy, że jednak musisz. Koniec, kropka. Mężczyźni mają tendencję do bagatelizowania swoich słabości, bo tak są wychowani i nauczeni, ale to nie znaczy, że masz zawinąć wokół szyi biały szalik i zachowywać się jak kamikadze. Czujesz, że to nie jest twój dzień? Wybierz inną trasę niż zwykle – wolniejszą i mniej wymagającą technicznie. Kiedy jesteś zmęczony, odczuwasz jakiś ból lub rozprasza cię coś innego, na przykład kłopoty osobiste, kluczową sprawą jest uniknięcie błędów. Prostsza, bezpieczniejsza droga powinna bezpiecznie doprowadzić cię do celu.

Kolejną częstą przyczyną błędów jest poddawanie się presji innych uczestników drogi lub próba osiągnięcia lepszego wyniku, jakby to były jakieś zawody. Czy to, że przeskoczysz przed kolejny samochód i będziesz u celu minutę wcześniej, naprawdę coś zmieni? Zazwyczaj nic, ale motocykliści sprawiają wrażenie, jakby ciągle się spieszyli i cały czas musieli znajdować się przed innymi pojazdami będącymi w ruchu.

Oczywiście to jeden z elementów motocyklowej zabawy, ale staraj się nie przesuwać granicy z zabawy w kierunku jazdy na krawędzi. Zmieściłeś się przed samochodem dosłownie o włos? Świetnie, ale następnym razem może się nie udać i wpadniesz pod koła. Myśl, a nie tylko reaguj.

Foto: Spidi

Mówiąc o presji innych uczestników mam na myśli niezliczone sytuacje, kiedy stoimy na światłach, a obok podjeżdża BMW wyposażone w spojler i obowiązkowe przyciemniane szyby. Oczywiście z demonem szybkości czającym się za kierownicą. Po chwili zaczyna się żyłowanie silnika i inne prowokacje. Chodzi również o sytuacje na drodze, kiedy ten sam rodzaj człowieka musi ci udowodnić, że jego dziesięcioletni Golf jest na prostej szybszy od twojego motocykla. Czujesz jak gotuje ci się krew? Chcesz utrzeć baranowi nosa?

Pięknie, tylko że jutro trafisz na kolejnego, pojutrze następnego, i tak bez końca. Ci zawodnicy nigdy się nie kończą. Ty za każdym razem ryzykujesz życie, oni niby też, ale siedzą przypięci pasami, bezpieczni za strefami zgniotu i gotowi na spotkanie z poduszką powietrzną. Ty spotkasz się z twardym asfaltem, drzewem, może innym pojazdem, który na pewno nie będzie zrobiony z gumy. Decyzja ostatecznie zawsze zależy od ciebie, ale pamiętaj tylko o jednym – w domu czeka twoja rodzina.

Foto: Indian

Mentalne i emocjonalne przyczyny błędów, poddawanie się prowokacjom drogowych maniaków, ignorowanie swoich fizycznych słabości lub gorszej dyspozycji, to sprawy, które rzadko są podejmowane i punktowane.

Przyjemniej pisać i dyskutować o nowych modelach motocykli, które pojawiły się na rynku lub rozważać warianty fajnych tras na dłuższy, kilkudniowy trip. Ale to nie znaczy, ze wymienione problemy nagle znikną. Jeśli dziś o nich powiemy, być może Ty jutro unikniesz wypadku i obrażeń, albo czegoś jeszcze gorszego. Ostatecznie zawsze chodzi o to samo – abyśmy wszyscy szczęśliwie wrócili do domu. LwG!

%d bloggers like this: