Zatrzymanie przez policje. Jak go uniknąć?

Foto: Policja

A więc jesteś na drodze, cieszysz się jazdą na motocyklu, wiatrem we włosach i okolicznościami przyrody, kiedy dobry dzień nagle staje się zły. Słyszysz dźwięk syreny, niebieskie światło odbija się od chromowanych elementów motocykla, zagląda w lusterka. Zwalniasz i zastanawiasz się, co zrobiłeś nie tak i ile to będzie kosztować…

W najgorszym przypadku możesz nawet czasowo stracić prawo jazdy, ale przecież jest masa innych przewinień, które kończą się poważnym uszczupleniem środków pieniężnych, choćby kontrowersyjne hamowanie w sposób powodujące utrudnienie ruchu – 300 złotych, lub jazda z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym – do 200 zł.

Do tego dochodzą jeszcze punkty karne, które najłatwiej dostać za przekroczenie prędkości, w najgorszym wariancie nawet 10 punktów za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h, ale przecież już za śmieszne 11 do 20 km/h są dwa punkty w prezencie. A jeśli radiowóz jechał za Tobą dłuższy czas? Może się okazać, ze uzbierałeś 24 punkty i dopiero zaczną się kłopoty… Jak uniknąć tego niemiłego spotkania i efektów arytmetyki pana policjanta w postaci kartki z bloczka mandatowego?

Foto: Policja

Związek pomiędzy motocyklistami a policją w najlepszym wypadku musi być trudny. W końcu cele obu grup wzajemnie się wykluczają. Motocyklistom chodzi o samodzielność, umiejętność radzenia sobie z nieodłącznym ryzykiem na drodze i satysfakcję z realizowania swojej pasji. Z drugiej strony policja wymusza zgodność zachowania i jazdy z wieloma, niekiedy zbyt restrykcyjnymi przepisami oraz styl jazdy, który dobry jest może dla furmanki, ale nie dla dynamicznego motocykla.

Co robić? Istnieją pewne zachowania i sposoby, które można wykorzystać do naszych celów. Po pierwsze, to może wydawać się oczywiste, nie zwracaj na siebie uwagi. Niezależnie czy chodzi o stacjonarnego policjanta z suszarką, czy funkcjonariuszy patrolujących drogę w nieoznakowanym pojeździe, w każdej godzinie obserwują setki i tysiące pojazdów. W gruncie rzeczy musisz mieć pecha, żeby wypatrzyli i postanowili zatrzymać właśnie Ciebie. Twoim celem jest po prostu uniknięcie niepotrzebnego spotkania. Bądź niewidzialny i pozwól policjantom złapać innego faceta.

Jak uniknąć niepożądanej uwagi? Przede wszystkim nie przeginaj pały. Każdy lubi czasem przycisnąć, ale jeśli pędzisz w terenie zabudowanym z ograniczeniem do 50 km/h grubo ponad 100 km/h, to prosisz się o kłopoty. Pamiętaj, że egzekwowanie przepisów jest głównym źródłem dochodu dla każdej jurysdykcji, ale przychody z tego tytułu są jeszcze większe i ważniejsze w przypadku mniejszych jurysdykcji. Innymi słowy, wystawianie mandatów to chleb powszedni funkcjonariuszy z wielu obszarów małomiasteczkowych i wiejskich, czyli miejsc, w których znajdują się piękne serpentyny dróg i wspaniałe scenerie, tak ukochane przez motocyklistów.

Jeśli miałeś kiedyś wrażenie, że stróże prawda specjalnie się na Ciebie zaczaili, to masz racje i jej nie masz. Miejsce na pewno nie było wybrane przypadkowo. Policjanci też mają swoje „miejscówki”, ale to od Ciebie zależy, czy będziesz tłustą muchą, która wpadnie w sieć. Innymi słowy, jeśli widzisz piękny kawałek asfaltu i masz ochotę wykorzystać walory drogi do wypróbowania mocy motocykla, spójrz uważnie, czy na tym odcinku asfaltu nie postawiono akurat białego znaczka z czerwoną obwódką i wymalowaną cyfrą 50. Aby pułapka się zatrzasnęła, musi pojawi się jeszcze kilka elementów.

Pierwszy to jakaś przeszkoda – żywopłot, dom, za którymi można postawić radiowóz, parkan, cokolwiek. Niekiedy policja wykorzystuje również ukształtowanie terenu, łagodny zakręt, na którym możesz pocisnąć, ale na jego końcu czai się ubrany na niebiesko pan z lizakiem i surową miną. Powiedzmy sobie szczerze, jakaś samotna chałupka kilometr od drogi nie wyczerpuje znamiona miejscowości, ale często tak właśnie jest.

W takich miejscach bardzo trudno zwolnic do prędkości 50 km/h i wielu kierowców zwyczajnie tego nie robi. Policjanci to też ludzie i kierowcy – doskonale zdają sobie sprawę z tego schematu zachowania i właśnie takie miejsca wybierają na łowy. Mundurowemu wcale się nie uśmiecha stać na widoku i oglądać godzinami przepisowo jadących kierowców. Zdecydowanie bardziej woli zaczaić się w miejscu, gdzie w miarę szybko uzbiera komplet ofiar i najdalej po kwadransie będzie mógł udać się na zasłużonego pączka. Ty byś tak nie zrobił?

Generalnie, jeśli warunki pogodowe i drogowe są dobre, staraj się nie jechać więcej niż 15 km/h nad limitem. To mniej więcej tyle, żeby policjantowi nie chciało się zatrzymywać i użerać z kierowcą. Policja woli rajdowców, którzy ostrą łamią przepisy, co oznacza jednocześnie, że nie będzie dyskusji, tylko szybkie wymierzenie kary. Żeby nie było, zachęcam i zalecam jazdę zgodnie z przepisami, ale po prostu wiem, że przepisy swoje, a życie swoje, co widzę codziennie na drogach mojego miasta, po których tylko emeryci i renciści w małych fiatach 125p jeżdżą z prędkością 50 km/h.

Kolejna sprawa. Motocykliści lubią się wyróżniać. Wyobraź sobie, że siedzisz wygodnie w radiowozie, okienka uchylone, samochody płynnie przemieszczają się obok, ty akurat zajadasz ulubionego pączka z marmoladą i starasz się nie upaćkać munduru. Nagle obok ryk, dudnienie jakby niebo się waliło, odruchowo ściskasz mocniej pączka, marmolada leci na spodnie. Co robisz? Gwarantuje Ci, że przede wszystkim lokalizujesz motocyklistę z wybebeszonym wydechem, a następnie łapiesz za szczekaczkę i prosisz kolegów, którzy stoją kilka kilometrów dalej, żeby uziemili tego wściekłego szerszenia na dwóch kołach.

Foto: Policja

Hałas i koszulka z wielgaśnymi literami HWDP na pewno nie pomagają w razie kontroli, ale to nie wszystko. Na spotkanie z mundurowymi narażasz się także w nocy. Po zmroku, a szczególnie w godzinach od 1 do 5 nad ranem, większość gliniarzy zakłada, że nie wybierasz się do pracy lub nie wracasz z niej, a więc warto sprawdzić kim jesteś, gdzie jedziesz, itd. To może wydawać się niesprawiedliwe, ale statystyki zatrzymań i aresztowań wskazują, że tak to właśnie wygląda. Ponadto policjanci w nocy są często bardziej zasadniczy i mniej skłonni do odpuszczenia mniejszych przewinień. Pamiętaj o tym, jeśli przyjdzie Ci wracać do domu w głuchą noc.

Pamiętasz o tym, co pisałem na temat przekraczania limitu prędkości? Otóż w nocy nie obowiązuje zasada 15 km/h. Po północy stróże prawa stają się upierdliwi i jest duża szansa, że będą Cię gnębić o te kilka kilometrów na godzinę, których nawet nie zauważyłeś, a przekroczyłeś. Wbrew pozorom suszarki typu Iskra-1 dość dobrze mierzą prędkość pojazdu, natomiast mają problem z grupą pojazdów.

W nocy nie możesz liczyć na to, że zarejestrowana prędkość dotyczy innego pojazdu, bo zazwyczaj jesteś na drodze sam. Weź też pod uwagę, że nocne patrole są i kontrole drogowe są z zasady bardziej wyczerpujące dla policmajstrów. A to oznacza, że są nerwowi i dlatego nie warto na dzień dobry drzeć mordy i wymachiwać rękami w proteście przeciwko zatrzymaniu, bo to tylko zaogni sytuację.

Na koniec właściwie najważniejsze. Jeśli zostaniesz zatrzymany nie gaś motocykla, a tym bardziej nie schodź z niego jakbyś szykował się do dłuższego postoju. Zjedź na pobocze i po prostu czekaj z dłońmi na baku. Dopiero na wyraźnie polecenie policjanta wyłącz zapłon. Spokojne, wyczekujące zachowanie, może zaprocentować, bo zawsze istnieje szansa, że policjant widząc Twoja neutralną postawę, zdecyduje się na pouczenie lub szybką weryfikacje dokumentów. Nie wiesz, co stanowiło powód zatrzymania. Nie zakładaj, że będziesz musiał toczyć bój o honor motocyklowej braci.

Przy okazji jedna podpowiedź. Miej dokumenty w miejscu łatwo dostępnym. Nic tak nie komplikuje sytuacji, jak klepanie się dłońmi po różnych częściach ciała i teksty w stylu: „Gdzie ja je ku…a włożyłem!”. I jeszcze jedno. Wiem, że twardzielom to nie przystoi, ale na klasyczną formułkę policjanta, w której najczęściej nie brakuje grzecznościowego „dzień dobry”, warto odpowiedzieć równie grzecznie. To nic nie kosztuje, a może finalnie oznaczać kilka stówek mniej na mandacie, a może nawet odstąpienie od czynności służbowych.

Garść powyższych rad na pewno nie wyczerpuje tematu. Macie własne spostrzeżenia i wnioski ze spotkania z mundurowymi? Napiszcie nam o nic w komentarzach.

%d bloggers like this: