Pięć najsłynniejszych motocykli inspirowanych samochodami

Piękne, wspaniałe, paskudne, tragiczne. Niektóre można nazwać spektakularnymi porażkami, ale inne są niezwykłe i zdają się wyprzedzać swoją epokę. Zobacz pięć najbardziej niezwykłych, naszym zdaniem, koncepcji nawiązujących do świata samochodów.

Porsche 618

To koncept hiszpańskiego projektanta, któremu zamarzyła się dwukołowa wersja Porsche. Miguel Angel Bahri zrealizował swoja wizję motocykla inspirowanego najbardziej znanym modelem Porsche, czyli 911 Turbo. Właściwie sięgnął również po 917, 918 i 919.

Porsche 618. Foto: visordown.com

Model został nazwany Porsche 618. Miguel Angel Bahri odrzucił tradycyjne zawieszenie w oparciu o przedni widelec. W projekcie można co prawda dostrzec pewne nawiązania do charakterystycznych kształtów Porsche 911, ale Bahri popełnił jeden, bardzo znaczący błąd. Jego wersja Porsche to motocykl… elektryczny. Tym samym podeptał legendę słynnego samochodu. To tak jakby do Porsche 911 Turbo założyć gaz. Bahriego nie ratuje nawet to, że umyślił sobie, iż elektryczny motocykl będzie dysponował 160 KM mocy. Co ciekawe, projektant nie zamierza poprzestać na jednym modelu i planuje już wersję S oraz RS.

Swoją drogą Bahri nie jest pierwszy, bo zaprojektowano już Porsche na dwóch kołach, czyli custom bike od ekipy Custom Wolf. W przeciwieństwie do wizji hiszpańskiego designera, wyjątkowy motocykl od Custom Wolf rzeczywiście istnieje, natomiast obie wersje łączy jedno – nijak maja się do pierwowzoru Ferdinanda „Ferry’ego” Porsche.

Jak napisał jeden z zagranicznych portali motocyklowych: „Porsche 618 w wykonaniu Hiszpania wygląda jak biedronka z oderwanymi skrzydełkami”. Chyba coś w tym jest…

Ferrari V4

Gigantyczna, czerwona mydelniczka? A może coś innego? Zanim izraelski projektant przemysłowy Amir Glink zaprojektował Ferrari V4 musiał spędzić cały weekend oglądając film pt. „Tron” i słynny obraz Katsuhiro Otomo, czyli anime pt. „Akira”. Nie wygląda jednak na to, żeby inspiracja przyniosła oczekiwany efekt. Bolid Izraelczyka nie ma lekkości i finezji Ferrari, a tym bardziej charakteru i niezwykłych kształtów pojazdów z wymienionych filmów. Jedynie do nich nawiązuje, i to bardzo słabo.

Ferrari V4. Foto: coolmaterial.com

Silnik V4, który również został opracowany dla tej wersji, to jedna trzecia silnika Ferrari Enzo, czyli czterocylindrowy silnik w układzie V. Motocykl posiada również elementy sterowania z myśliwca F-16 i kilka patentów z bolidu Formuły 1. Zawieszenie jest sterowanie elektrycznie, podobnie jak układ hamulcowy. Mówiąc inaczej, to komputer decyduje o sile hamowania. Projekt Glinka ma już kilka ładnych lat i jak na razie nie opuścił deski kreślarskiej. To dobrze.

Koenigsegg

W przeciwieństwie do Miguela Angel Bahri’ego, rosyjski projektant Maksim Burow chciał, aby jego motocykl koncepcyjny Koenigsegg był napędzany przez silnik spalinowy, chociaż nie wiadomo, jaki to typ silnika. Możemy się jedynie domyślać, że nie jest to dwusuw z Pony 50, bo na obu burtach motocyklach widać dwa potężne wydechy w stylu MotoGP. Pojazd przypomina nieco Lotusa C-01 i w sumie nie jest zły.

Koenigsegg. Foto: rideapart.com

Warto jeszcze dodać, że Koenigsegg to szwedzka firma produkująca samochody sportowe. Została założona stosunkowo niedawno, zaledwie 23 lata temu, przez Christiana Erlanda Haralda von Koenigsegg. Facet nosi dumne nazwisko i kilka imion po znamienitych przodkach należących do niemieckiej arystokracji. Dodajmy jeszcze, że malutki, zaledwie pięcioletni Christianek, obejrzał niegdyś animowaną bajkę pt. „Flåklypa Grand Prix”, co zainspirowało go do zajęcia się projektowaniem samochodów. Dlatego właśnie zawsze powtarzam, że nie należy dzieciom odmawiać oglądania telewizji.

Wracają do motocykla, koncepcja motocykla Koenigsegg pojawiła się na świecie trzy lata temu i… od tego czasu świat o niej nie słyszał. Nie wygląda na to, żebyśmy zobaczyli wkrótce „jaja króla” – tak sobie przetłumaczyłem nazwę motocykla na potrzeby tego zestawienia. Wybaczcie.

Alfa Romeo Spirito

Ktoś napisał, że to nie Alfa tylko wielka, gruba, czerwona gąsienica. Od kiedy przeczytałem te słowa, nie mogę już dostrzec piękna tej koncepcji. Umysł spaczony. Koniec. Pozamiatane. Alfa Romeo Spirito to stosunkowo świeża sprawa, bo po raz pierwszy ujrzeliśmy to cudo dwa lata temu. Autorem projektu jest Doruk Mehmet Erden, który chciał połączyć wyścigowe dziedzictwo z ponadczasowym stylem. Czy mu się udało?

Alfa Romeo Spirito. Foto: designboom.com

Trzeba uczciwie wyjaśnić, że Alfa Romeo Spirito nie pcha swojego wielkiego cielska pod ziemi, jak to sobie wyobrażałem, bo pod bulwiastą obudową kryje się jeszcze jedno, przednie koło. To pięknie, ale pojawia się pewien istotny z punktu widzenia kierowcy problem. Jak skręcać tym potworem? Najwidoczniej taka opcja nie wchodzi w grę. Może to i dobrze, bo jak powszechnie wiadomo, z tym skręcaniem to są same problemy.

Dodajmy jeszcze, że pod czerwoną maską kryje się silnik typu boxer, dość nietypowa jednostka jak na Alfę. I jeszcze jedno. Wybierając się na przejażdżkę Alfa Romeo Spirito należy ubrać jakąś kurtkę z tytanową blachą na plecach. Chodzi o to, że kierowca opiera się praktycznie o tyle koło, które w trakcie jazdy może zahaczyć i wyrwać spory połeć pleców pana kierownika. Dlatego wymyśliłem tę blachę. Może nawet sprzedam Mehmetowi mój oryginalny pomysł?

Lotus C-01

Kiedy Lotus ujawnił w styczniu 2014 roku pierwsze komputerowe obrazy 3D modelu C-01 wiele osób uważało, że na tym cała sprawa się zakończy. Zaledwie dziesięć miesięcy później nawet najwięksi sceptycy musieli zamknąć jadaczki i z szacunkiem pochylić głowy, bo Lotus C-01 pojawił się na świecie w wersji produkcyjnej!

To prawda, że zaprojektowana przez byłego pracownika Bugatti maszyna została wyprodukowana w liczbie zaledwie 100 sztuk, ale to nie zmienia faktu, że designerska wizja Daniela Simona stała się rzeczywistością. Podobno jedna z tych maszyn jeździ nawet po Polsce.

Foto: Lotus C-01. Foto: Lotus

I jeszcze garść danych technicznych. Lotus C-01 powstał pod auspicjami Kodewa, czyli niemieckiego teamu wyścigowego założonego piętnaście lat temu przez Romulusa Kollesa. Karoseria jest właściwie monokokiem, czyli nadwoziem samonośnym. Aby uzyskać odpowiednią twardość i elastyczność jednocześnie nadwozie zostało wykonane z włókna węglowego.

Silnik C-01 to austriacki Rotax o mocy 200 KM (148 kW), który znają także właściciele motocykla KTM RC8R. Jest to jednostka o pojemności 1301 cm3, oczywiście V2, z sześciobiegową skrzynią. Masa niemieckiego power cruisera wynosi 181 kilogramów.

I jeszcze cena. Ostatni Lotus na wolnym rynku pojawił się w Kalifornii podczas Monterey Car Week w połowie zeszłego roku. Lotus C-0, który zbudowano w 2014 roku, miał na liczniku zaledwie trzy przejechane kilometry, ale nie został wówczas sprzedany. Dotychczasowy właściciel liczył na 370 do 450 tysięcy dolarów, natomiast podczas licytacji uzyskano „zaledwie” 190 tysięcy dolarów.

%d bloggers like this: