Jak przekonać rodziców, żeby kupili ci motocykl?

Każdy kiedyś zaczyna swoją przygodę z motocyklizmem, ale drogi wiodące do własnych dwóch kółek bywają różne. Tytułowe pytanie nie jest hipotetyczne, rzeczywiście padło w mailu od jednego z młodszych czytelników. W pierwszej chwili uznałem, że jest głupie i spuściłem maila do kosza mailowej skrzynki. Zaraz jednak wydobyłem z powrotem.

W końcu nie mam monopolu na jedyną właściwą i słuszną drogę, która doprowadziła mnie do tego, że mogę niemal każdego dnia cieszyć się pomrukiem motocykla i wiatrem na twarzy. Jednocześnie zacząłem mocno zastanawiać się, czy są jakieś uniwersalne zasady, które ułatwią komuś start?

Przypomniałem sobie własną drogę, zapytałem kilku kumpli o ich początki sprzed dekad. Opowieści były różne, ale parę wątków się powtarzało. Zatem oto kilka rad dla początkującego. Siłą rzeczy, to nie jest tekst dla dwudziestoparolatków, ale dla nastolatków rozpoczynających swoją przygodę z motocyklami.

Przygotuj się na odpowiedź, której nie chcesz usłyszeć. Jeżeli jesteś nastolatkiem, zastanów się, czy naprawdę potrzebujesz motocykla? Może lepiej wpierw dorosnąć i kupić sobie własną, wymarzoną maszynę? Jeśli czujesz, że musisz mieć dwa kółka z silnikiem już teraz, bo chcesz zacząć swoją przygodę, kiedy jesteś już „prawie dorosły”, ale nie tak stary jak te 25-letnie dziadki, zastanów się wpierw, czego potrzebujesz i jak bardzo jesteś zdeterminowany, żeby to osiągnąć.

Początki bywają różne… Foto: lowrider.com

Marzenia można i należy spełniać, ale przede wszystkim trzeba zmierzyć się z przepisami. 14 lat to minimalny wiek, który uprawnia do ubiegania się o kategorie AM, czyli możliwość prowadzenia motoroweru z silnikiem o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3 lub silnikiem elektrycznym o mocy nie większej niż 4kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h.

Na dodatek przystąpienie do egzaminu wymaga pisemnej zgody rodziców. Bez tego ani rusz. O kolejną kategorię, czyli A1, uprawniającą do jazdy motocyklem o pojemności nieprzekraczającej 125 cm3, można ubiegać się dopiero w wieku 16 lat. Mówiąc inaczej, 14-latek ma niewielkie pole do manewru i musi jeszcze na dodatek urobić rodziców.

Najpierw zastanówmy się nad jednośladem. W naszej naturze jest pewna cecha – zawsze chcemy czegoś więcej. W internecie można znaleźć różne cuda, w tym skutery i motorowery, której w papierach mają pojemność 50 cm3, a w rzeczywistości są mocniejsze, czy to przez przeróbki, czy fałszywe dane w dowodzie rejestracyjnym. Unikaj takich wynalazków i nie myśl: „Na tym to polecę! Wezmę kumpli jedną dziurką w nosie!”

Kiedy jest się nastolatkiem, trudno myśleć o konsekwencjach swoich czynów, ale pamiętaj, że jeśli wydarzy się coś złego i okaże się, że jednoślad jest niezgodny z wymogami przepisów, konsekwencję poniosą Twoi rodzice. Tobie być może nic się nie stanie, ale stracisz zaufanie najbliższych, a przecież wsparcie rodziców to nie tylko kasa, ale również możliwość dzielenia się z nimi swoją zajawką. Jeśli się zrażą na początku twojej drogi do motocyklizmu, stracisz na tym bardzo dużo – wierz mi. Staruszkowie może są dinozaurami z innej epoki, ale im po prostu zależy na Tobie i zrobią wszystko, aby Cię ochronić. Jeśli uznają dwa kółka za zagrożenie – masz przechlapane.

To prowadzi nad do kolejnej myśli – musisz być odpowiedzialny. Nikt nie lubi tego określenia, bo kojarzy się z czymś strasznie nudnym i zgrzybiałym, ale prawda jest taka, że rodzice oceniają Cię przez pryzmat postępków. Jeżeli łamiesz wszystkie wyznaczone zasady, trudno żebyś zyskał wsparcie w pomyśle swobodnej jazdy na dwóch kółkach. Takie życie. Zanim rozpoczniesz swoją wielką przygodę, musisz pokazać starszym, że się przy okazji nie zabijesz. Tylko tyle, i aż tyle. Jak tego dokonać, nie muszę Ci pisać. Zasady są różne i zależą od rodziców. Bądź okej wobec starszych, a na pewno nie będą Ci rzucać kłód pod nogi.

Początki bywają różne… Foto: lowrider.com

I znowu wracamy do kwestii wyboru jednośladu na start. Nie kombinuj i nie szukaj najszybszej strzały, którą osiągniesz pierwszą prędkość kosmiczną. Na to będziesz miał jeszcze czas. Zacznij od pojazdu, na którym wszystkiego się nauczysz, czyli małego, solidnego skutera lub motoroweru. Może kumple na ścigach o pojemności 125 cm3 będą lekceważąco się uśmiechać, ale życie masz tylko jedno i lepiej stopniowo zdobywać kolejne stopnie wtajemniczenia. Jeśli określiłeś już swój cel, wróćmy do zasadniczej kwestii, czyli funduszy.

Jak zyskać wsparcie rodziców? Są różne metody, ale najlepiej pokazać im, jak bardzo Ci zależy. Samo jęczenie, że musisz mieć swoje dwa kółka, bo inaczej nie przeżyjesz następnego miesiąca, rzadko się sprawdza. Co innego, gdy napierasz stopniowo.

Kupuj czasopisma motocyklowe, powieś kilka plakatów na ścianie – pokaż starszym, że zgłębiasz temat, który bardzo Cię interesuje. Ojciec ma lepszy dzień? Wykorzystaj to i spróbuj mu pokazać najciekawsze artykuły albo opowiedzieć o motocyklowych nowinkach, o których właśnie przeczytałeś. W Twoim mieście są targi motocyklowe? Namów rodziców żeby wybrali się na nie wraz z Tobą. W Internecie jest konkurs, w którym można wygrać kask, rękawice lub motocyklowe gadżety? Weź w nim udział i opowiedz rodzicom, jak bardzo chcesz wygrać.

I jeszcze jedno, bodajże najważniejsza rzecz. Jeżeli rodzice nie są przeciwni silnikowym jednośladom, ale nie planują również, żeby kupić Ci maszynę, nie narzekaj na ich skąpstwo, tylko weź sprawy w swoje ręce. Zbieraj truskawki, roznoś ulotki, nie trwoń kasy, którą dostałeś na urodziny, odkładaj każdy grosz, który spadł od starszych lub dalszych pociotków.

Bardzo dobrze jest postawić w swoim pokoju, w widocznym miejscu, puszkę lub słój z dużym napisem: „Na motocykl”. Niech rodzice widzą, że się starasz i jesteś zdeterminowany. To praktycznie pewne, że wcześniej czy później zaczną sypać groszem do Twojej skarbonki.

Początki bywają różne… Foto: lowrider.com

Świat jest tak skonstruowany, że jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy włożyć w to sporo pracy, nauki, czasu. Najczęściej o tę lekcję życia chodzi również rodzicom, dlatego większość nie kupuje dzieciakom bardzo drogich prezentów (nawet jeśli mogliby), bo obawiają się, że to zepsuje ich pociechy. Poza tym cenimy bardziej te rzeczy i cele, których osiągnięcie nie było wcale proste. Mówiąc inaczej, paradoks polega na tym, że to, co zostało zdobyte z mozołem, przyniesie Ci więcej satysfakcji.

Chyba nie będzie nadużyciem jeśli napiszę, że większość motocyklistów przechodzi podobną drogę. Przecież mało kto zaczyna od motocykla za 50 lub 100 tysięcy złotych. To długi, wieloletni proces, podczas którego nabieramy doświadczenia, wiedzy o różnych motocyklach, technice jazdy, niezliczonych niuansach naszego hobby.

Mówiąc jeszcze inaczej, jeśli będziesz wystarczająco zdeterminowany, to poradzisz sobie równie dobrze nawet sam, bez pomocy rodziców. Natomiast jeśli można zyskać ich wsparcie, akceptację i pomoc, będzie jeszcze fajniej. Ale pamiętaj – to nie powinno być tak, że tylko bierzesz. Musisz też coś od siebie dać.

Jeśli pójdziesz tą drogą, zyskasz coś więcej niż kasę. Kiedyś będziesz po prostu… dobrym motocyklistą.

%d bloggers like this: