Nie dostał tablic rejestracyjnych, bo ma złe nazwisko

Podobnie jak w Polsce, w Kanadzie można wykupić indywidualne tablice rejestracyjne, ale w kraju spod znaku klonowego liścia właściciele pojazdów mogą również umieścić na rejestracji własne nazwisko. Właściwie w Polsce też jest to dopuszczalne, ale bardzo utrudnione, bo pierwsze dwie litery są obowiązkowe i muszą oznaczać województwo oraz miasto. Użytkownikowi pozostaje zatem zaledwie pięć znaków. Jeśli nazywasz się Brzęczyszczykiewicz, to nic z tego.

W każdym razie jednym z kanadyjskich szczęśliwców posiadających krótkie nazwisko, w sam raz na tablicę, był dotychczas Lorne Grabher, który odwiedził lokalny wydział komunikacji, aby odnowić tablice. Niestety tym razem urzędnicy odmówili Kanadyjczykowi, ponieważ dopatrzyli się w jego nazwisku frazy obraźliwej wobec… kobiet.

Foto: Kelland Sundahl‏ @KSundahlCTV

Grabher to nazwisko pochodzenia niemieckiego i dotychczas jego właściciel nie miał z tego powodu żadnych problemów. Niestety wrażliwi na punkcie ochrony praw kobiet urzędnicy wymyślili, że w rzeczywistości jest to hasło „grab her” (ang. złap ją), czyli zachęta do napastowania kobiet, a może nawet gwałtu.

Pan Grabher ostatecznie nie dostał swoich tablic. Może to niewielka pociecha, ale jak widać nie tylko nad Wisłą urzędnicy dwoją się i troją żeby utrudnić obywatelom życie.

Źródło: KSundahlCTV

%d bloggers like this: