Wraca WSK?! To dopiero wieści!

Obejrzycie i posłuchajcie rewelacji z TVP 3 Lublin. Czy motocykle produkowane niegdyś w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL w Świdniku znowu trafią na polskie drogi?

Co ciekawe, być może nie będziemy mieli do czynienia z chińszczyzną, która dostała jedynie znane Polakom logo, a motocyklem bazującym na maszynie powstałej w WSK, ale nigdy niewprowadzonej do produkcji. To słowa Michała Piotrowicza, zastępcy burmistrza Świdnika.

Oczywiście nie oznacza to, że jednoślad nie powstanie w Chinach, które obecnie po prostu nie mają konkurencji jeśli chodzi o koszty produkcji, chociaż w z relacji dziennikarskiej wynika wprost, że maszyna ma powstawać w województwie lubelskim (nawet w takim takim przypadku motocykle mogą być na przykład składane w naszym kraju, a produkowane poza nim).

Źródło: Facebook, TVP 3 Lublin

Z dalszej części reportażu dowiadujemy się, że „koncepcyjny pierwszy egzemplarz istnieje na razie w głowach”. Mówiąc inaczej, być może nasza radość jest przedwczesna, bo w tłumaczeniu z polskiego na polski oznacza to mniej więcej, że żadnego motocykla w tej chwili nie ma. Skoro nie ma prototypu, od którego do produkcji też przecież daleka droga, to sprawa jest mocno nieprzekonująca.

Trochę się obawiam, że potencjalna reaktywacja WSK to po prostu reakcja na sukces ROMETA i JUNAKA. Obie marki od miesięcy utrzymują się w czołówce sprzedaży jednośladów w Polsce (według danych PZMP).

Foto: historia.swidnik.ne

Dla przykładu ostatni raport z lutego wskazuje, że w rankingu marek na czele jest ROMET MOTORS (402 szt.; -45,4% r/r), następnie JUNAK (259, -20,8% r/r). Trzeci jest ZIPP (121, -44%). ZIPP wielokrotnie znajdował się z ciągu ostatnich miesięcy na trzecim miejscu. Być może wcale nie byłoby tak trudno pokonać i zastąpić trzecią pozycję tej anonimowej dla większości Polaków marki „naszą rodzimą” WSKą.

Szczegóły przedsięwzięcia poznamy na zlocie WKS w sierpniu. Przypomnijmy jeszcze, że wielki powrót WSK odtrąbiono już wcześniej. Ostatnio pisaliśmy o sprawie niemal równo rok temu. O tej historii możecie przeczytać tutaj.

%d bloggers like this: