Jazda na motocyklu z… psem. Wariactwo czy przygoda?

Musimy sobie z miejsca wyjaśnić, że psy nie są stworzone do jazdy na motocyklu, tak samo jak koty, chomiki i rybki akwariowe. Z drugiej strony, jeśli ktoś ma czworonożnego przyjaciela, z którym prawie się nie rozstaje, trudno zostawiać psiaka w domu…

Jak do przewozu zwierząt ma się prawo? Brakuje stosownych przepisów, poza Ustawą o ochronie zwierząt, której art. 24, paragraf 4 i ust. 2 określa zasady przewozu, ale mówi jedynie o sposobie transportu zwierząt niepowodującym zbędnego cierpienia i stresu. Mówiąc inaczej, psa można przewozić bez obaw o reakcję stróżów prawa, o ile nie wyrządzamy zwierzęciu krzywdy, co zresztą potwierdzają praktycy tego procederu.

Można się spierać, czy w ogóle należy próbować przekonać psa do jazdy motocyklem. Z drugiej strony, co będzie dla niego lepsze? Długie godziny spędzone samotnie w domu, czy przejażdżka wspólnie z właścicielem? Wszystko jest kwestią proporcji i zdrowego podejścia do tematu. Oto garść porad zebranych od ludzi, którzy nie wyobrażają sobie, aby Fafik został w domu.

Na początek drogi

Jeśli nigdy nie robiłeś tego wcześniej, rozpoczęcie wspólnej motocyklowej przygody może być prawdziwym wyzwaniem. Musisz doskonale znać swojego psa, rozumieć się z nim i umieć interpretować sygnały, które wysyła. Zazwyczaj starszego psa trudniej namówić na wspólną przygodę.


AWESOME biker dog on motorcycle waving at other bikers. Źródło: YT, Videodump

Jeśli futrzak nie jest oswojony z warkotem motocykla i ruchem ulicznym, zadanie może być bardzo trudne, niekiedy niemożliwe. Nie chodzi przecież o to, żeby pies cierpiał katusze i wył ze strachu, prawda? Każdy właściciel psa potrafi mniej więcej ocenić poziom jego lęku, odwagi, chęć poznawania otoczenia. Niektóre psiaki po prostu nie nadają się do obcowania z maszynami i trzeba to zrozumieć oraz uszanować.

Oswoić ze stalowym rumakiem

Spokój zwierzęcia jest najważniejszy, jak zatem rozpocząć wspólną przygodę? Na początek zabieraj psiaka w pobliże motocykla, ale gdy maszyna stoi z wyłączonym silnikiem. Niech Twój włochaty kumpel oswoi się z zapachem maszyny i jej wyglądem. Jeśli masz swoje cztery kąty gdzie zajmujesz się motocyklem, dobrze będzie zachęcać czworonoga żeby Ci towarzyszył. Możesz zabrać i napełnić jego ulubioną miskę, z której zazwyczaj je, co wywoła u psa miłe skojarzenia związane z miejscem, gdzie znajduje się motocykl.

Jak wspomniałem, najlepiej jeśli masz do czynienia ze szczeniakiem, którego łatwiej nauczyć różnych rzeczy. Jeśli pies oswoi się i bez obaw siedzi z Tobą koło motocykla, możesz wziąć go na ręce i wsiąść na jednoślad, nadal z wyłączonym silnikiem. Daj malcowi kilka smakołyków, zdejmij motor z podnóżka i delikatnie kołysz maszyną na boki, żeby zaznajomi się z nową sytuacją. Jeśli piesek wyrywa się i chce uciec, pozwól mu na to. W szkoleniu tego typu najważniejsza jest cierpliwość. Spróbuj ponownie za dzień lub dwa.

O ile psiak nie wykazuje stresu, siedzi grzecznie i rozgląda się zaciekawiony, możesz spróbować przetoczyć maszynę kilka metrów, oczywiście cały czas siedząc w siodle. Lekcję powtarzaj kilka razy nagradzając psa smakołykiem. W przypadku nerwowej reakcji zwierzęcia, lekcje trzeba powtarzać do skutku, aż pies się rozluźni.

Para buch, koła w ruch

Kolejny etap to oswojenie czworonoga z motocyklem, którego silnik pracuje. Nie uruchamiaj motocykla w bezpośredniej bliskości zwierzęcia. Najlepiej, gdy motocykl pracuje, a Ty powoli zbliżasz się do niego. Warto skupiać uwagę psa na sobie, spróbować się z nim pobawić w bezpośrednim sąsiedztwie jednośladu. Możesz rzucić psiakowi patyk, lub zastosować inny rodzaj bodźca, na który zazwyczaj dobrze reaguje będąc z Tobą.

Na tym etapie ponownie musisz wykazać się cierpliwością. W przypadku, gdy pies przejawia oznaki stresu i zaczyna zachowywać się nerwowo, nie należy na niego naciskać. Dopiero, kiedy szczeniak zachowuje się spokojnie i beztrosko bawi się albo leży obok działającego silnika, możesz przejść do następnego etapu.

Umieść psa na motocyklu i bardzo powoli rusz z miejsca. Dobrze jest w tym czasie zagadywać do futrzastego przyjaciela i uspokajająco przemawiać do niego. Pierwsze przejażdżki powinny być bardzo wolne i krótkie. Po skończonej jeździe nie zapomnij obdarować psa smakołykiem i pochwalić. Zwierzęta to doskonali obserwatorzy, twoja radość i satysfakcja najpewniej udzieli się psu. Pamiętaj tylko, żeby nie przeciągać początkowej jazdy i kilku kolejnych. Pies będzie potrzebował trochę czasu, aby oswoić się z nową sytuacją.

Jak przewozić psa?

Małe pieski typu „kieszonkowego” można bez problemu przewozić schowane za połą płaszcza, jedynie z wystającym pyskiem. Oczywiście odpowiednio zabezpieczone, czyli z założoną uprzężą, która przypięta jest do Twojego pasa lub tułowia. Bliskość Twojego ciała działa na psa uspokajająco. Ponadto Ty również od razu wyczujesz, że coś jest nie tak, na przykład pies zacznie się mocno wiercić, bo musi się załatwić.

Foto: FivePrime.org

Na rynku dostępne są specjalne kufry typu tank-bag, które umożliwiają usadowienie psa przed sobą. Zazwyczaj są one tak skonstruowane, że zwierze może wystawić głowę przez specjalny otwór. Konstrukcja kufrów nie krępuje ruchów zwierzęcia. Inne rozwiązani to rodzaj plecaka, ale w typ przypadku pies ma ograniczone ruchy, co na pewno nie jest dla niego dobre, szczególnie podczas nieco dłuższej przejażdżki. Ponadto plecak z żywą zawartością trzeba mocno przytroczyć, co z kolei nie jest wygodne dla motocyklisty i na dodatek utrudnia zajęcie wygodnej pozycji.

Ostatnia możliwość do kufry mocowane w miejscu pasażera. Ten sposób jest wygodny i praktyczny, chociaż ciężko znaleźć odpowiednie egzemplarz, który byłby przyjazny dla psa i jednocześnie bezpieczny oraz łatwy w montażu.

Oczywiście, jeśli masz motocykl wyposażony w boczny wózek, w ogóle nie musisz przejmować się sposobem przewozu. I jeszcze jedno. Pies siedzącym „luzem” za Tobą, poza jakąkolwiek kontrolą, to nie jest dobry pomysł, niezależnie od tego, jak bardzo mu ufasz. To niebezpieczne dla niego, i dla innych.

Wyposażenie dodatkowe

Motocykliści, którzy ze swoimi czworonogami pokonali setki kilometrów są zgodni, że pies nie musi mieć wcale specjalnych, malutkich gogli. Ważniejsza jest ochrona jego uszu i zapewnienie zwierzęciu możliwości schowania się przed naporem wiatru. Po prostu trzeba pamiętać o potrzebach psa, również o tym, że pęd powietrza wychładza go równie skutecznie jak człowieka.

Ponadto psiak musi zazwyczaj częściej od Ciebie zrobić krótką przerwę, rozprostować kości i obsikać kilka przydrożnych drzewek. Pamiętaj o tym, a pokonacie razem wiele kilometrów i będzie to wspaniała przygoda dla Was obu.

%d bloggers like this: