Motocykliści mają pod górkę. Nowe przepisy i nie tylko…

OC jest co raz droższe, Euro 4 uderzy nas po kieszeni, odcinkowy pomiar prędkości grozi wysokimi mandatami. Jak żyć Panie Premierze? Narzekamy, ale mamy powody.

OC w górę

Nawet o 30% rośnie ubezpieczenie obowiązkowe, natomiast najwyższe opłaty poniosą młodzi kierowcy do 30 roku życia. Wyższe opłaty są konsekwencją wzrostu kwot odszkodowań, wzrost stłuczek z poszkodowanymi osobami oraz konieczność napraw na oryginalnych częściach. Płacimy również za uszkodzoną infrastrukturę drogową, na przykład rozbitą barierkę lub barierę energochłonną. Koszty napraw pokrywane są z OC sprawcy.

Galopadę cen rozpoczęła Komisja Nadzoru Finansowego, która wydała rekomendacje dla firm ubezpieczeniowych. Według specjalistów z KNF liczba wypadków jak i dużych odszkodowań rośnie, dlatego firmy ubezpieczeniowe muszą dostosować wysokość polis do obecnej sytuacji na świecie. Firmy ubezpieczeniowe dostosowały się do zaleceń, za co płacimy teraz my.

Foto: Policja

Niektórzy ubezpieczyciele zaproponowali klientom rozwiązania, które pozwolą zapłacić za OC podobną kwotę, co w zeszłym roku. Na przykład Link4 za uruchomienie apki, która na bieżąco analizuje styl jazdy, umożliwia skorzystanie ze zniżki do 30 procent. Niestety dla motocyklistów to raczej mało ciekawa opcja, bo co to za przyjemności, kiedy wiesz, że Wielki Brat stale patrzy, poza tym, na razie propozycja Link4 skierowana jest wyłącznie do właścicieli puszek.

Przekraczanie prędkości o 50 km/h

Od nowego roku brak dokumentów podczas kontroli, w przypadku przekroczenia prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym nie chroni nas przed czasową utratą dokumentu i możliwości prowadzenia pojazdów. Przypomnijmy komunikat Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji:

Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji odnosi się do doniesień medialnych na temat zmian w przepisach dla kierowców. Odnosząc się do doniesień medialnych dotyczących mających obowiązywać od 1 stycznia 2017 r., znowelizowanych przepisów dla kierowców, pragniemy poinformować, że istotną zmianą, jaka weszła w życie z tą datą, jest znowelizowany tryb przekazywania staroście informacji o ujawnionym naruszeniu polegającym na przekroczeniu prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym.

Zgodnie z nowymi zasadami, fakt zatrzymania przez policjanta prawa jazdy, w związku z popełnionym wykroczeniem, pozostanie bez wpływu na możliwość późniejszego zatrzymania tego dokumentu na okres 3 miesięcy, a do wydania przez starostę decyzji w tym zakresie, wystarczająca będzie informacja o ujawnieniu takiego wykroczenia.

Jednocześnie informujemy, że nie uległy zmianie przepisy załącznika (tzw. taryfikatora) do rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (Dz. U. z 2013 r. poz. 1624, z późn. zm.). Bez zmian pozostały także przepisy załącznika nr 1 (wykaz naruszeń wraz z liczbą odpowiadających im punktów) do rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 25 kwietnia 2012 r. w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego (Dz. U. poz. 488).

Mówiąc inaczej, furtka zamknięta. Brak dokumentu nie uchroni sprawcy przed zatrzymaniem prawa jazdy, a właściwie utratą uprawnień do prowadzenia pojazdu.

Dodajmy jeszcze słowo o odcinkowym pomiarze prędkości, czyli systemie znacznie skuteczniejszym od fotoradarów i wyłapującym wszystkich kierujących przekraczających dozwoloną prędkość. Bez wyjątku! Na razie system ogranicza się do trzydziestu miejsc w Polsce, ale w bieżącym roku możemy się spodziewać jego dalszej ekspansji. Lubisz zapier…? To przestań, bo nie starczy ci na mandaty.

Horror Euro 4 i nie tylko

Nie chodzi tylko o wyśrubowane wymagania dotyczące normy emisji spalania Euro 4, która jest dwukrotnie bardziej rygorystyczna od Euro 3, ale również konieczność posiadania ABS. Zgodnie z uaktualnionymi przepisami wszystkie nowe motocykle łącznie z klasą 125 cm muszą być wyposażone w ABS lub CBS, czyli kombinowany układ hamulcowy.

Jeśli ktoś nie wie, lub nie pamięta, CBS to układ elektroniczny lub mechaniczny, który w razie naciśnięcia klamki uaktywnia równocześnie hamulce na obu osiach motocykla. Rozporządzenie Parlamenty Europejskiego i Rady UE zostało opracowane jeszcze na początku 2013 roku, więc producenci mieli sporo czasu na dostosowanie się do nowych wymogów, co nie zmienia faktu, że dla nas, jako klientów, oznacza to nie tylko poprawę bezpieczeństwa na drogach (przynajmniej teoretycznie), ale głównie wyższe ceny jednośladów.

Na szczęście Euro 4 i ABS dotyczy jedynie nowych maszyn, wiec w przypadku zakupu używek nie trzeba przejmować się powyższymi restrykcjami. Oczywiście skutery o pojemności 125 cm3 są również „bezpieczne” przez zaostrzonym wymogami prawa.

Co w praktyce oznaczają wprowadzone przepisy odnośnie norm spalania i nowych systemów? Zgadłeś. Podwyżki w salonach.

Ceny, ceny…

Skoro już jesteśmy przy kasie, niestety ceny jednośladów cały czas rosną i w bieżącym roku trzeba jeszcze głębiej sięgnąć do kieszeni. Za podniesienie cen odpowiada Euro 4 i ABS, ale także kusy euro i dolara do polskiej waluty. Jeszcze w 2014 roku nowy H-D Sportster Iron kosztował nieco ponad 37 tys. złotych, w zeszłym roku blisko 42 tys. złotych, a obecnie już minimum 45 tys. złotych.

Oczywiście producenci unowocześniają swoje motocykle, co równie ma wpływ na cenę końcową, natomiast warto dopowiedzieć, że generalnie wysokie ceny motocykli w Polsce to wina… słabości branży motocyklowej w naszym kraju, która de facto nie istnieje, bo przecież wszystko, co w Polsce jest sprzedawane, to produkcja pochodząca z importu (Junak i Romet też, niestety).

Mówiąc inaczej płacimy frycowe za transport z drugiego końca świata, cła, podatki, akcyzy, ponosimy inne koszty, bo nie mając własnych marek i musimy prosić o motocykle innych. Dla przykładu, Amerykanin idzie do salonu i kupuje wspomnianego powyżej Harleya Irona za 8 949 dolarów, czyli według dzisiejszego kursu 36 243 zł. U polskiego dealera zapłacimy dziś za ten motocykl 45 040 zł. Różnicę widać jak na dłoni. A przecież Amerykanin zarabia w twardej walucie i siła nabywcza dolara jest większa, co oznacza, że statystyczny John Smith zarobi na motocykl znacznie szybciej niż statystyczny Janek Kowalski.

Niestety jesteśmy za mali, żebyśmy mogli jak Hindusi kupić sobie Jawę i po prostu rozpocząć produkcję już „własnych” motocykli w rodzimych fabrykach, dzięki czemu w Indiach nowa Jawa będzie tania jak barszcz.

To już wszystkie złe wieści. Miejmy nadzieję, że w 2017 roku nie pojawią się nowe problemy, zawirowania na rynkach światowych czy szalone pomysły ustawodawców, za które to my będziemy musieli zapłacić…

Foto nagłówkowe: https://www.facebook.com/bikepsyche

%d bloggers like this: