Dziecko jako pasażer? To wielka przygoda, ale musi być bezpieczna

Biorąc dziecko na motocykl trzeba pamiętać o kilku ważnych sprawach. W końcu chodzi o to, żeby małolat miał frajdę, ale wszystko odbyło się bezpiecznie. Odpowiedzialność zawsze spada na ciebie, nawet jeśli sąsiad pakuje ci berbecia na siodełko, i prosi, żebyś przewiózł bajtla tylko „do końca ulicy i z powrotem”.

Jeśli masz własne dzieci, to problem pojawi się wcześniej niż myślisz, ale zanim dzieciak wdrapie się na twój motocykl i „zmusi” do przejażdżki, przeczytaj jak zminimalizować ryzyko, że coś pójdzie nie tak.

Oto typowa sytuacja, którą zbyt często widziałem na drodze. Motocyklista jedzie ulicą trzymając malucha przed sobą. Na głowę dziecka założony jest jakieś cztery numery za duży kask, który obija się o jego czoło i potylicę. Malec próbuje trzymać się czegoś, najczęściej baku lub nóg ridera. Co się stanie, jeśli motocyklista będzie musiał nagle zahamować?

Foto: bikesonshow.com

W takiej sytuacji kierujący będzie próbował odruchowo chwycić dziecko jedną ręką, co tylko pogorszy sytuację, bo jazda z jedną ręką na kierownicy, podczas hamowania, to nie tylko niemal pewna utrata kontroli nad maszyną, ale i gotowy przepis na nieszczęście. Druga opcja jest taka, że kierujący nie zdąży złapać dziecka. Łatwo sobie wyobrazić, co może się wówczas wydarzyć, a trzeba jeszcze pamiętać, że malec ma na głowie kask, który jest za duży i ledwo się trzyma…

Jeśli masz trzyletnie albo czteroletnie dziecko, to doskonale wiesz, jak ciężko odmówić mu frajdy, jaką jest przejażdżką na motocyklu z tatą. Niektórzy odpowiedzialni ojcowie zakazują tej atrakcji do czasu, aż potomek będzie w stanie sięgnąć nogami do podnóżków, czyli najwcześniej w wieku pięciu, sześciu lat. Niekiedy decyzję podejmuje… mama, która zabrania synkowi lub córce zbliżania się do motocykla. W pierwszej kolejności trzeba więc ustalić te kwestie z małżonką. Jeżeli wynik rozmowy dorosłych będzie pozytywny, można zabrać się do tematu na poważnie. Czyli jak?

Kask dla dziecka

Większość modeli, które będą pasować na małą głowę dziecka, warto szukać na rynku off-roadowym, chociaż standardowych modeli też trochę. Oczywiście może zająć trochę czasu znalezienie właściwego wariantu XXXS, ale to możliwe. Pamiętaj tylko, żeby skorupa miała certyfikat DOT, czyli amerykańską homologację kasków lub ECE 22-05 dla Europy. Poza tymi dwiema istnieją jeszcze normy i atesty poszczególnych producentów, instytucji i organizacji, np. Snell. Bardziej restrykcyjne normy DOT lub Snell powodują większą wagę kasków, co trzeba uwzględnić planując zakup.

Jon – Didsbury, AB, Canada. Foto: FB, BackRider Belt

Decyzja należy do ciebie, natomiast cały czas mówimy wyłącznie o kaskach integralnych. O orzeszkach i innych czopkach na głowę, w ogóle nie myśl. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo, ale również ewentualne uderzenia owadów i zdrowie dziecka, które może źle znieść pęd powietrza w trakcie jazdy z nieosłoniętą twarzą. Podczas poszukiwań odpowiedniego kasku warto przejrzeć ofertę Shoei, np. model RF200 XXS lub XS. Ciekawe propozycje ma też Nitro, Lazer i Caberg.

Skórzana kurtka dla milusińskiego?

Takie modele istnieją, w swojej ofercie ma je na przykład Harley-Davidson, czyli model Kids Leather Jacket. Ponownie dobrym pomysłem będzie przejrzenie oferty cross dla dzieci. Są to najczęściej całe, kompletne stroje. Mają odpowiednie atesty, są z dobrych materiałów, z systemem ochraniaczy, i do tego bardzo kolorowe. Najlepiej bazować na markowych firmach, czyli O’neal, Uvex, Modeka.

Sporo rzeczy można znaleźć także na popularnych portalach aukcyjnych, ponieważ dzieci szybko wyrastają z ciuchów. Dzięki temu można kupić często niezły komplet za część ceny, jaką przyszłoby zapłacić w sklepie. Jeśli mimo wszystko masz problem z dopasowaniem stroju, pozostaje szycie na miarę, chociaż niestety jest najdroższą opcją. Usługi tego typu świadczy na przykład firma RetBike, Tarbor czy Feliks. Jeszcze jedna opcja do zbroja pod normalne rzeczy, na pewno jest to jakieś rozwiązanie.

Pozostała odzież

Stosunkowo najłatwiej dobrać dziecku rękawiczki motocyklowe, ponieważ na rynku jest wiele modeli. Co ciekawe, niektóre kobiece doskonale pasują również na małe dłoni dzieci. Najlepiej kupować rękawice skórzane z lub tekstylne dobrych firm, z taśmą na nadgarstek, które zagwarantuje, że rękawica nie zsunie się w trakcie jazdy i nie spadnie w razie wywrotki. W przypadku butów najlepiej, żeby obuwie było wysokie.

W handlu jest sporo niezłych butów, ponownie większość do jazdy na motocyklach terenowych. I jeszcze jedno, uważajcie na sznurówki, które mogą wkręcić w koło, łańcuch lub pas napędowy. Lepiej żeby dziecko nie miało sznurowanych butów. Dodatki takie jak bandana czy kominiarka najłatwiej dobrać, znalezienie odpowiednich nie nastręcza problemu.

Gwałtowne manewry i mały pasażer…

Ustaliliśmy, że lepiej, gdy dziecko siedzi z tyłu i jest na tyle duże, aby sięgać podnóżków. A co z mniejszymi dziećmi? Przypomnijmy jeszcze, że Prawo o Ruchu Drogowym, Rozdział 3, art. 20, ust. 6.3 mówi: „Prędkość dopuszczalna motocykla (również z przyczepą) i motoroweru, którym przewozi się dziecko w wieku do 7 lat wynosi 40 km/h”. Mówiąc krótko, policjant może zatrzymać motocyklistę za zbyt szybką jazdę z małym dzieckiem. Siedmiolatki są natomiast traktowane przez prawo jak osoby dorosłe.

Fotelik dla dziecka GIVI S650. Foto: bikestar.pl

Z pomocą motocyklistom przychodzą producenci. Wiele firm produkują specjalne foteliki dla maluchów, nawet 2,5 letnich, które montowane są na tylnej części kanapy. Większość z nich przeznaczona jest dla dzieci do 8 roku życia. To dobre rozwiązanie, dodatkowo malec jest przypięty pasami, co oczywiście ma i złe strony. Pasy chronią dziecko na przykład w przypadku zaśnięcia, ale mogą stanowić zagrożenie w razie ewentualnej wywrotki. Foteliki na motocykl dla dzieci sprzedaje choćby firma Conrad Motors. Nie jest to niestety mały wydatek. Fotelik kosztuje blisko 900 złotych, czasami można trafić używane, za połowę ceny.

Innym pomysłem jest specjalna uprząż, w którą wpina się dziecko. Wygląda to trochę jak plecak, tyle że z dodatkowymi uchwytami dla dłoni małego pasażera i systemem taśm, służących do przytrzymania dziecka. Jeszcze jedno rozwiązanie polega na założeniu pasa, którego po prostu można się złapać. To rozwiązanie jest lepsze dla starszych dzieci, ale motocyklista traci wówczas kontrolę nad ich poczynaniami – dziecko musi trzymać się samo. Uprząż do przewożenia dzieci produkuje choćby kanadyjska firma Riderz Ragz, ciekawą ofertę ma również firma Wotvo, która specjalizuje się w różnych rodzajach nosidełek i systemów bezpieczeństwa dla dzieci. Ofertę tego producenta można znaleźć m.in. na Amazonie.

Zdrowy rozsądek!

Na koniec i tak najważniejszy okazuje się zdrowy rozsądek, który nie zastąpi żadnego, nawet najbardziej wymyślnego systemu bezpieczeństwa. Jeśli masz tendencję do niekontrolowanego odkręcania manetki, zastanów się trzy razy zanim weźmiesz małego pasażera. I jeszcze jedno. Jeśli już jedziesz z dzieckiem, pamiętaj o jego potrzebach i nie zapomnij zapytać się, jak się czuje. Przejedź z bajtlem krótki dystans, zatrzymaj i upewnij, że wszystko jest w porządku. W końcu chodzi głównie o jego frajdę, ty masz swoją na co dzień. Kto wie, może ta wspólna przejażdżka pozostanie z dzieciakiem do końca życia i będzie początkiem jego własnej przygody, za którą zawsze będzie ci już wdzięczny…

%d bloggers like this: