Podgrzewane manetki – warto zainstalować?

Przeciwnicy tego typu rozwiązania dowodzą, że instalacja manetek jest proszeniem się o kłopoty. A to rozładują akumulator, innym razem przepalą bezpieczniki lub zawiesi sterownik. Kolejny argument to… zbędność. Przecież jesienią wystarczą ciepłe rękawiczki, a zimą na motocyklu właściwie się nie jeździ!

Niechęć do podgrzewanych manetek jest nieuzasadniona, zresztą każdy, kto miał okazje ich używać szybko przekonuje się, że to bardzo przydatny gadżet. Oczywiście awarie mogą się zdarzyć, to w końcu dodatkowy układ elektryczny, natomiast jeśli zainstalowany na kierownicy wariant nie jest bazarowym pstryczkiem za dwadzieścia złotych, tylko firmowym modelem, ryzyko problemów jest minimalne. Osobną kwestią pozostaje poprawne podłączenie systemu.

Foto: Smith Family Powersports

A argument o zimie? Sroga, biała pani rzeczywiście nie sprzyja motocyklistom, ale przecież jesienią i wiosną też marzną nam palce. Niekiedy nawet podczas letniej nocy, lub na większych wysokościach, albo w tracie dłuższej trasy, czujemy jak kostnieją nam dłonie. Podgrzewane manetki przydają się już w okolicy 10-15 stopni Celsjusza.

Miłe ciepło pomaga również wówczas, gdy rękawice są wilgotne lub przemokły. Grzejące równo manetki elektryczne potrafią je nawet wysuszyć. Nie każdy również wie, że użytkownik może najczęściej wybrać jeden z kilku (zazwyczaj trzech lub czterech) poziomów grzania. Dzięki temu można precyzyjnie dostosować emisję ciepła do swoich potrzeb.

Foto: motorcyclistonline.com

Kupując renomowany zestaw, w pudełku znajdziemy również schemat dotyczący instalacji. Podłączanie manetek bezpośrednio do akumulatora jest ryzykowne, ponieważ jeśli zapomnimy o ich wyłączeniu, wyładujemy akumulator i będzie klops. Dobrym rozwiązaniem jest podłączenie zestawu do obwodu świateł, dzięki czemu system uruchamia się wówczas, gdy światła (stacyjka) są włączone. O działającym oświetleniu trudno zapomnieć i tym samym nie ryzykujemy, że manetki wyładują akumulator. Pobór mocy jest uzależniony do wybranego trybu grzania, najczęściej od 1,5 A do 4 A. Układ powinien być wyposażony bezpiecznik. Jeśli ktoś nie radzi sobie z elektryką, zawsze można zlecić instalację. To nie kosztuje wiele.

Jak dobrać manetki? Oczywiście należy wybrać właściwą średnicę do kierownicy motocykla (długość w niektórych modelach regulujemy poprzez przycięcie manetki). Warto również poszukać modelu, którego pobór mocy jest stosunkowo niewielki, natomiast temperatura grzania wysoka (np. 50 stopni Celsjusza). Jeśli w specyfikacji urządzenia brakuje tych danych, lepiej poszukać innego modelu. Z innych ważnych cech, niezbędna jest wodoszczelność.

Foto: oxfordproducts.com

I jeszcze jedno, układ sterowania umożliwiający wybór danego poziomu temperatury, może mieć różną budowę. Niekiedy będzie to kilka przycisków, albo suwak. Suwak umożliwia płynniejszą regulację temperatury, ale przyciski są praktyczniejszym rozwiązaniem. Raczej omijajcie układu z dwoma trybami działania (wyboru temperatury), lepsze są z czterema. Warto tylko upewnić się, że obsługa przycisku lub przycisków w rękawicach będzie bezproblemowa (nie mogą być za małe i umieszczone zbyt blisko siebie). W obudowie sterownika powinna być również zainstalowana dioda lub kilka, sygnalizująca pracę urządzenia oraz, ewentualnie, aktualnie wybrany tryb pracy.

Jakie są wady manetek? Tańsze modele rzeczywiście mogą być źródłem problemów z elektryką, dlatego nie warto kupować byle czego na Allegro. Druga sprawa to nieco większa średnica elektrycznych manetek, natomiast trzecia – ich wygląd. Jeżeli ktoś posiada elegancki komplet renomowanej firmy Arlen Ness, od razu zauważy różnicę w jakości materiałów i wykonaniu (chociaż istnieją dopracowane wizualnie i wysokiej jakości produkty, np. firmy Koso). Mimo wszystko, większość modeli ze średniej półki cenowej prezentuje się zaledwie poprawnie. Czy jest jakieś rozwiązanie tego problemu, które umożliwi pozostanie przy oryginalnych manetkach? Istnieje połowiczne.

Foto: YT, Twisted Throttle Canada (formerly A Vicious Cycle)

W handlu dostępne są również nakładki na manetki. Dzięki temu nie trzeba ściągać oryginalny rączek, wystarczy użyć dodatkowego zestawu. Nakładki działają podobnie jak koce grzewcze przekazując ciepło na zewnątrz. Mocowane są za pomocą rzepów. Najczęściej mają mniejsze zużycie energii i można je szybko podłączyć. Minus tego typu rozwiązania to jeden tryb grzania (może być za mocny lub za słaby) oraz nienajlepszy system mocowania. Generalnie nie jest to dobre rozwiązanie i sprawdzi się raczej tylko w sytuacjach awaryjnych.

Istnieje jeszcze jeden sposób na dogrzanie dłoni, a mianowicie podgrzewane… rękawice. W przypadku tego patentu odpada problem ze ściąganiem oryginalnych manetek, dodatkowym układem elektrycznym i ewentualnymi awariami. Niestety dobre ogrzewane elektrycznie rękawice kosztują dwa razy więcej niż elektryczne manetki, np. model KLAN Cruise Gloves to wydatek ponad 500 złotych. Rękawice mogą być podłączane do baterii, gniazdka zapalniczki lub do zasilania motocykla – podobnie jak manetki. Lepsze modele posiadają regulację grzania, najczęściej jest dwustopniowa. Minusem elektryczny rękawiczek, poza ceną i kabelkami, jest pewne ograniczenie swobody ruchów. Są sztywniejsze niż zwykłe rękawice.

Foto: Motocykl24.pl

Którymi modelami elektrycznych manetek warto się zainteresować? Może niekoniecznie najdroższymi, ale lepiej skupić się na znanych firmach, np. Daytona, Saito, Gear Gremlin, Keis, Oxford. Rozpiętość cen jest duża. Najtańsze są podgrzewane nakładki na manetki, na przykład firmy Oxford można zakupić już za ok. 130 zł. Podgrzewane manetki tego samego producenta to wydatek ok. 200 złotych. Droższe są modele japońskiej Daytony. W zależności od modelu mogą kosztować nawet ponad 300 złotych. Niektóre podgrzewane manetki przeznaczone są do konkretnych modeli motocykli lub typu maszyn – to ułatwia wybór urządzenia.

Czy w ogóle warto zawracać sobie tym głowę? Jeśli jesteś Eskimosem to nie, jeśli jesteś minimalistą, na pewno też nie skorzystasz z tego wynalazku, natomiast osoby, które miały okazję spróbować jak to działa, najczęściej są zadowolone. W końcu, dlaczego nie mieliśmy zapewnić sobie trochę komfortu i wygody, skoro to możliwe? Pamiętasz jak długo trzymałeś w dłoniach kubek z gorącą herbatą po przejażdżce w listopadzie i październiku? To teraz sobie wyobraź, że to miłe ciepło można odczuwać również podczas jazdy. Tylko tyle i aż tyle.

%d bloggers like this: