A gdyby tak wydrukować sobie motocykl?

Motocykle z drukarki 3D to nie jest nowy pomysł, w końca sam proces drukowania przestrzennego został opracowany 32 lata temu, a pierwsza drukarka przeznaczona do użytkowników domowych ma już jedenaście lat. Czy moglibyśmy sami wydrukować sobie motocykl?

Makietę zapewne tak, były już takie projekty, choćby Honda CB750 Jonathana Branda. Model okazał się tak precyzyjny i dobry, że trafił nawet do Motorcycles Hall of Fame Classic Bikes.

Ale to tylko model, co innego działająca maszyna, która wymagałaby użycia drogiego DMLS (ang. Direct Metal Laser Sintering), czyli topienia proszków metali laserem dużej mocy i pracy całego zespołu specjalistów – programistów, inżynierów, itd. W praktyce, biorąc pod uwagę koszty, aktualnie w technologii druku 3D powstają przede wszystkim części nadwozia, chociaż nie tylko…

Jonathan Brand 3D. Foto: 3dprint.com

Jakiś czas temu przedstawialiśmy Daggera, czyli dzieło firmy Divergent 3D. Motocykl został zaprezentowany podczas Los Angeles Auto Show, natomiast najciekawsze jest to, że również rama Daggera została wydrukowana, co wymagała opracowania specjalnej technologii druku z włókna węglowego.

Pozostałe części jak felgi, tarcze hamulcowe, zaciski, przedni widelec, tylny amortyzator – powstały z metali w ramach standardowych procesów produkcyjnych. W rzeczywistości zostały zaczerpnięte wraz z silnikiem z innego motocykla, konkretnie modelu Kawasaki Ninja H2.

The Dagger. Foto: Divergent 3D

Kilka dni temu w sieci pojawiły się wieści o kolejnym motocyklu skonstruowanym w oparciu o technologię drukarek 3D. Sprawa jest o tyle ciekawa, że pomysł został zrealizowany w Polsce. Zaprojektowany przez Zortrax jednoślad powstał przy użyciu drukarek M200 oraz M300.

To pierwszy tego typu projekt firmy, który ma przede wszystkim pokazać możliwości technologii druku 3D w branży motoryzacyjnej. Mówiąc inaczej, specjaliści z Zortax nie konstruowali motocykla od podstaw, tylko wydrukowali pewne jego elementy. Które?

Zortax 3D: Foto: zortrax.pl

Druk 3D został wykorzystany w całym procesie przeprojektowania motocykla, ale na nowo wydrukowane zostały jedynie takie elementy jak: owiewki, zbiornik paliwa, siedzenie, szyba, światła oraz lusterka. Mechaniczne części pojazdu pozostały w oryginale.

Pracę rozpoczęto od dekonstrukcji jednośladu, a następnie wszystkie części zostały wymierzone przy użyciu skanerów 3D. Taki proces pozwolił twórcom na dokładne zaprojektowanie nowych części przy wykorzystaniu możliwości polskich drukarek M200 i M300.

Zortax 3D: Foto: zortrax.pl

Jak mówi Piotr Czyżewski, twórca projektu, Lead Designer w Zortrax „Druk 3D pozwala tworzyć rzeczy, które przykuwają oko. Myślę, że ten motocykl jest najlepszym tego przykładem”.

Do wydruku wykorzystano 3 rodzaje materiałów Zortrax: Z-HIPS, który charakteryzuje się małym skurczem, a także jest łatwy w obróbce, posłużył do wyprodukowania nowego zbiornika paliwa oraz owiewek.

Zortax 3D: Foto: zortrax.pl

Z-GLASS, odporny na działanie soli, kwasów i zasad, który dzięki swojej budowie może przepuszczać światło, umożliwił wykonanie elementów oświetlenia. Twardy, wytrzymały i odporny Z-ULTRAT, pozwolił natomiast na produkcję elementów łącznych.

Motocykl, który posłużył jako baza do projektu, to model Triumph Daytona o pojemności 675 cm3, który cechuje się wysoką mocą, przy zachowaniu dość niskiej masy. „Uważam, że to świetny przykład, z którego może czerpać cała branża motoryzacyjna. Udowodniliśmy, że druk 3D idealnie sprawdza się w tworzeniu modeli koncepcyjnych oraz modyfikowaniu pojazdów” – dodaje Piotr Czyżewski.

Zortax 3D: Foto: zortrax.pl

Być może osiągnięcia specjalistów z Zortax nie są tak spektakularne jak w przypadku twórców Daggera, ale chodzi o postęp i pierwszy tak zaawansowany projekt zrealizowany w Polsce oraz prezentację możliwości drukarek 3D. Przede wszystkim pracowite formowanie stali to proces szalenie mozolny i pracochłonny.

Na filmikach z internetu brodaci customerzy gną blachę jak plastelinę, kilka razy uderzą młotkiem, ewentualnie przejadą szlifierką po baku krzesząc efektowne snopy iskier. Pięć minut i nowy zbiornik gotowy. W rzeczywistości ten proces może trwać tydzień, dwa, a nawet dłużej.


Keep ‚AM riding! – Zortrax 3D Printed Motorbike. Źródło: Zortrax

Ponadto metal ma swoje ograniczenia i po prostu pewnych rzeczy nie da się zrobić. Druk 3D nie ma takich wad, proces projektowania przebiega sprawniej, zaś komputerowy projekt złożony z zer i jedynek zostaje ściśle i dokładnie odtworzony przez drukarkę 3D.

Mówiąc o ograniczeniach, mam na myśli na przykład efekt pracy niemieckiej firmy APWorks, która na co dzień współpracuje z liderem branży lotniczej, francuskim Airbusem. Niemcy przekroczyli ograniczenia formy i materiału, zaprezentowali na początku zeszłego roku niezwykły motocykl Light Rider, którego ażurowa rama jest niezwykle wytrzymała i przy tym ekstremalnie lekka.

Light Rider. Foto: apworks.de

Materiał o nazwie Scalmalloy, z którego rama została wykonana, jest używany do budowy samolotów. Scalmalloy to ultralekkie i niezwykle mocne aluminium o wytrzymałość tytanu.

Rama została wykonana w drukarce 3D poprzez nakładanie tysięcy warstw proszku z aluminium Scalmalloy. Dzięki tej niezwykle technologii motocykl waży zaledwie 35 kilogramów, co oznacza spadek o ponad 30 procent względem maszyny o podobnych gabarytach.

Light Rider. Foto: apworks.de

Oczywiście na dzień dzisiejszy to technologia bardzo kosztowna, a każdy z 50 limitowanych egzemplarzy Light Ridera kosztuje 50 000 euro (ok. 220 000 zł), ale z czasem druk 3D stanie się tańszy.

Najciekawsze jest to, że drukowanie przestrzenne odkrywa zupełnie nowe obszary projektowania, wykonywania i możliwości motocykli, których wcześniej nie znaliśmy. Nie chodzi tylko o proces produkcji, ale również materiały i zupełnie nowe, jak w przypadku Light Ridera, formy.

Klasyczne ramy można zamienić na zupełnie fantastyczne konstrukcje, które będą posiadały nawet lepsze parametry sztywności bocznej, wzdłużnej i odporności na skręcanie. Możliwości są niemal nieograniczone.

Light Rider. Foto: apworks.de

Zapewne w najbliższych latach będziemy świadkami dynamicznego rozwoju tej technologii. Na pewno nie zastąpi motocykli ręcznie wykonanych przez mistrzów rzemiosła, którzy godzinami uklepują młotkami płat blachy – to też jest piękne i zawsze pozostanie w cenie. Co innego przemysł, który wcześniej czy później sięgnie po druk 3D zwyczajnie dlatego, bo mu się to opłaci.

Wraz ze spadkiem kosztów druku 3D co raz więcej producentów będzie eksperymentować i wykorzystywać niezwykłe możliwości nowej technologii. Ciekawe gdzie nas to zaprowadzi…

%d bloggers like this: