Opowieść o tym, jak Victory V92C miał pokonać Harleya

Dziewiątego stycznia 2017 roku linie montażowe Victory Motorcycles stanęły na zawsze. Niemal dokładnie dwadzieścia lat po premierze pierwszego motocykla „zwycięskiej” marki. Jeśli ktoś jeszcze pamięta, to właśnie w połowie 1997 roku w mediach motocyklowych pojawiły się pierwsze teksty o V92C. Co to była za maszyna?

Victory V92C miał zatopić Harleya-Davidsona. W ramie potężnego krążownika wyszykowanego pod skrzydłami Polaris umieszczono chłodzony olejem i powietrzem silnik o pojemności 1507 cm3. Spece z Polaris rzeczywiście myśleli wówczas, że ich motocykl może zagrozić potędze H-D i wygrać bitwę na sprzedane motocykle z Excelsior Henderson.

Wtenczas te oczekiwania nie wydawały się nierealne. Premiera motocykla Victory oznaczała, że po raz pierwszy od sześciu dziesięcioleci, w Stanach Zjednoczonych amerykańska firma konstruuje i sprzedaje duże motocykle.

1999 Victory V92C Motorcycle. Foto: Motorcycle Cruiser

To miało znaczenie. Fakt może niezrozumiały, bo nie mamy mentalności Amerykanów, którzy mają silne poczucie narodowej dumy i chcą wyrażać swojego amerykańskiego ducha na przykład poprzez kupno i jazdę na rodzimych jednośladach. W końcu Harley-Davidson stał się niemal synonimem U.S.A. Dlaczego Victory nie miało odnieść podobnego sukcesu?

Pierwszy motocykl Polaris (pod marką Victory) ważył 273 kilogramy, czyli mniej więcej tyle samo, co ciężki Dyna Superglide ze stajni H-D. Ale bestia z wtryskiem i czterema zaworami na cylinder mogła zaoferować o wiele więcej mocy niż jego rywal, który dysponował 55 konikami. Marketingowcy Victory zapowiadali, że V92C będzie posiadał 75 – 80 koni mechanicznych.

Victory V92C Motorcycle. Foto: motorcyclenews.com

Kolejny argument, który przemawiał za Victory, to… Polaris Industries. Oczywiście entuzjazm to wspaniała sprawa, ale gigant taki jak Polaris, dysponujący ogromnymi aktywami, od lat skutecznie radzący sobie w segmencie ATV, po prostu liczył się na rodzimym i międzynarodowym rynku. Tak zresztą jest do dziś. Firma ma blisko 4,7 miliarda dolarów dochodu i generuje ponad siedemset milionów dolarów czystego zysku (2015). 20 lat temu kondycja Polaris była również dobra. Specjaliści spodziewali się, że gigant z Mediny uderzy w przeciwników i zniszczy ich samą masą.

Cechą V92C były ogromne, przednie widelce o średnicy 45 mm i tylne zawieszenie monoshock. Skuteczne hamowanie gwarantowały czterotłoczkowe hamulce z przodu i dwutłoczkowe z tyłu. Na przednim kole znalazły się dwie tarcze 300 mm, z tyłu jedna. Potężny zbiornik paliwa mieścił 22,7 litrów benzyny, co według inżynierów powinno wystarczy do pokonania 200 mil (około 320 kilometrów) przy średniej prędkości 40 mil na godzinę (ok. 65 km/h).

Ówczesny szef Victory Motorcycles, Matt Parks chwalił się, że nowy motocykl został tak zaprojektowany, aby wyprzedził wszystkie produkowane krążowniki V-Twin pod względem wydajności i skuteczności hamowania. Polaris zatrudniło grupę 28 ludzi z imponującym doświadczeniem na polu budowy i inżynierii motocyklowej. Byli również świetnie opłacani, mieli przed sobą wizję stworzenia motocykla, który zmieni historie. To rodziło wielki entuzjazm i niemałe oczekiwania, którym nowy motocykl musiał sprostać.

Victory V92C Motorcycle. Foto: motorcyclenews.com

Maszyna miała kosztować około 10 000 dolarów. Model z 1999 roku kosztował dokładnie 12 995 dolarów wraz ze standardową, roczną gwarancją bez limitu mil. Co ciekawe, na początku produkcji szefowie Victory zapowiadali premierę nieco mniejszego brata V92C o pojemność 1000 cm3. Ten wariant nigdy nie powstał.

Jak oceniano pierwszy motocykl Victory? Rozdmuchana bańka oczekiwań i marzeń musiała pęknąć. Dziennikarze amerykańskiego czasopisma „Cruiser” mieli mieszane uczucia. Wśród wad maszyny wymieniali kiepską pracę sprzęgła, zbyt dużą sztywność motocykla i dobijanie zawieszenia. Do wad zaliczyli również zbyt głośną i toporną skrzynię biegów. Może gdyby nie cuda, których wszyscy się spodziewali, nikt by się tym specjalnie nie przejął. W końcu to problemy wielu masywnych i statecznych krążowników.

Victory V92C Motorcycle. Foto: motorcyclenews.com

V92C nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziej. Dlaczego? Być może najlepiej skomentował ten fakt inny branżowy magazyn motocyklowy. Dziennikarz MCM napisał po prostu: „V92C to interesująca alternatywa dla Harleya, ale to także amerykańskim motocykl typu cruiser o bardzo zbliżonym wyglądzie. Ta maszyna nie jest ani szczególnie mocna, ani nie oferuje wyjątkowych wrażeń z jazdy. Jest przeciętna. I nie jest Harleyem-Davidsonem”.

Tak skończyło się marzenie Polaris o pokonaniu przeciwników za pomocą V92C Victory. Ten motocykl po prostu nikogo nie chwycił za serce. Był wielki, ale zbyt zwyczajny. I nie pomogła mu szeroka kampania reklamowa o gigantycznym budżecie, ani starania ociekającej bogactwem firmy Polaris Industries. Ale to nie znaczy, że amerykański gigant się poddał. To był dopiero początek Victory Motorcycles. I początek walki o klientów konkurencji.

%d bloggers like this: