5 customów Victory, które będziemy pamiętać

Marka Victory jest już historią. Co prawda Polaris będzie jeszcze przez dziesięć lat zapewniać części i serwis dla motocykli, ale świat nie ujrzy już nowych modeli. Jedyna szansa, aby zobaczyć „nowy” motocykl, to liczyć na efekt pracy customerów. Maszyny Victory często stawały się bazą dla pomysłowych magików, dlatego przypomnimy dziś pięć świetnych wydumek na bazie Victory.

Desert Racer

Victory Operation Octane to konkurs na najlepszą przeróbkę motocykla na bazie Victory Octane. Podobnie jak w innych tego typu akcjach, zadania podjęli się dealerzy marki. Ostatnia edycja konkursu zakończyła się pod koniec listopada ubiegłego roku. Międzynarodowym królem został Desert Racer ekipy Iwan-Bike z Niemiec.

Desert Racer z Iwan-Bikes Germany. Foto: Victory

Przeróbki maszyny dotyczyły przede wszystkim malowania, a następnie wymiany podzespołów: opon, osłony chłodnicy oleju, kierownicy. Kolejne rozwiązania przewidziane dla podróżnika przemierzającego pustynie to miękkie sakwy zamocowane po bokach i tylny bagażnik przykręcony do błotnika.

Desert Racer z Iwan-Bikes Germany. Foto: Victory

Swoją drogą kariera Octane zakończyła się zbyt szybko. Przypomnijmy, że motocykl pojawił się w ofercie Victory na początku zeszłego roku. Jednoślad wyposażony został w silnik 1200 cm3 chłodzony cieczą. Jednostka miała osiągać moc 160 KM, ostatecznie okazało się, że dysponuje 104 KM.

Desert Racer z Iwan-Bikes Germany. Foto: Victory

W oryginale cuiser Victory ma dużo ciemnych i czarnych akcentów, które zastąpiły błyszczące chromy. Masa motocykla wynosi 243 kilogramy, rama została wykonana z aluminium. Wizualnie blisko mu do… Indian Scouta. To na pewno nie pomogło Octane w sprzedaży.

Ethel, the Evil Octane

Rick Fairless to jedna z barwniejszych postaci sceny motocyklowej. Amerykanin jest właścicielem sklepu motocyklowego Strokes Dallas i wielkim zwolennikiem marki Victory, której jest również lokalnym dealerem. Najnowsze dzieło Ricka nazywa się Ethel. To przerobiony Victory Octane. Inspiracja do budowy tego customa był… pies Ricka.

Ethel the Evil Octane. Foto: Victory Motorcycles

Ethel ma agresywne linie i wykończony jest w szarym kolorze z brązowymi akcentami. „Chciałem, aby Ethel był twardym, ulicznym zawodnikiem. Uwielbiam płynną linię Octane, ale chciałem go zrobić brzydkiego i niegrzecznego” – wyjaśnia Fairless.

Ethel the Evil Octane. Foto: Victory Motorcycles

„Moja żona i ja posiadamy trzy owczarki staroangielskie, najmłodszy z nich ma sześć miesięcy. Ten pies jest ładny i miły, ale jednocześnie dziki i szalony, to istny demon – nazywa się Ethel. Stąd również nazwa mojego motocykla”- dodaje Rick.

Ethel the Evil Octane. Foto: Victory Motorcycles

Budowa Ethel zajęła Rickowi trzy miesiące. Większość przeróbek powstała w oparciu o części i akcesoria, która Fairless sprzedaje w sklepie. Najtrudniejsze było zaprojektowanie i wykonanie przednich widelców.

Ethel the Evil Octane. Foto: Victory Motorcycles

Cały motocykl został obniżony, customer zmodyfikował wydechy, przedni i tylny błotnik. To była najtrudniejsza, ręczna robota, natomiast nowe siedzisko, uchwyty, kierownica, obejma zegara, mocowanie kierownicy, reflektor i wiele innych części, pochodzi po prostu z katalogu.

Magnum X1 CROW

X1 to limitowana i ekskluzywna maszyna, którą można porównać do AMG w Mercedesie. Szczęśliwy właściciel mógł czuć się wyróżniony, bo taki motocykl powstawał tylko w jednym, maksymalnie dwóch egzemplarzach na każdy kraj w Europie.

2016 Magnum X1 CROW. Foto: Krystian Bednarek

Magnum to bagger z przednim kołem o średnicy 21 cali, ale w powyższej edycji nie jest na szczęście tak krzykliwy i lanserski. Prace 85th Customs, dealera Whitewall Choppers Europe (akcesoriów premium dla Victory), obejmowały masę przeróbek, ale najciekawsze i najważniejsze to zestaw dodatków Whitewall Choppers, upgrade sportowego filtra powietrza LLoydz, Cobra TriOval Victory Performance Exhaust.

2016 Magnum X1 CROW. Foto: Krystian Bednarek

Twórcy modyfikacji podnieśli moment ze 149 Nm do 190 Nm, zaś krzywa momentu obrotowego wygląda o wiele lepiej. Ponadto chłopaki z 85th dodali wydechy performance, a Drozd zajął się malowaniem maszyny.

2016 Magnum X1 CROW. Foto: Krystian Bednarek

Trzeba przyznać, że nienachlane i subtelne wzory na masce i kufrach w klimatach „Wichrowych Wzgórz” wyglądają bardzo elegancko i doskonale komponuje się z kaskiem Icon Variant Thiller, który był w pewnej mierze inspiracją dla projektu i jest częścią całego zestawu.

2016 Magnum X1 CROW. Foto: Krystian Bednarek

Prace trwały trzy długie miesiące, niektóre części trzeba było sprowadzić ze Stanów Zjednoczonych. Teraz ten motocykl na pewno zyska na wartości. „Zwykły” Victory Magnum kosztuje około 100 tys. złotych, wersja X1 to wydatek 125 tys. złotych.

2016 Magnum X1 CROW. Foto: Krystian Bednarek

Sercem maszyny jest silnik V-Twin Freedom 106 współpracujący z sześciostopniową skrzynią biegów. Motocykl ma w standardzie tempomat i ABS. System audio składa się z 6 głośników o mocy 100W.

Victory Combustion

Pod koniec 2015 roku Victory wprowadziło zupełnie nowy silnik chłodzony cieczą, a dziś marka pokazała efekt kolejnego, ciekawego przedsięwzięcia. W 2015 roku Victory wprowadziło zupełnie nowy silnik chłodzony cieczą, a przedstawiciel trzeciego pokolenia motocyklowych projektantów, Zach Ness, wnuk słynnego Arlena Nessa, przygotował swoją wizję nowego, muskularnego motocykla Victory.

Victory Combustion Concept. Foto: Victory

Konstrukcja Victory Combustion bazowała na V-Twinie o pojemności 1200 cm3. Maszyna została zaprezentowana podczas prywatnej imprezy w Union Garage w Nowym Jorku. Ness oraz jego team skonstruowali jednoślad, który miał oddawać ducha amerykańskiego muscle bike’a.

Victory Combustion Concept. Foto: Victory

Combustion to drugi prototyp Nessa, którego bazą jest Project 156 – konstrukcja opracowana przez Victory wraz z Roland Sands Design i przeznaczona do wyścigu Pikes Peak, górskiego wyzwania, którego trudność polega m.in. na konieczności pokonana ponad 150 ciasnych, niebezpiecznych zakrętów.

Victory Combustion Concept. Foto: Victory

Victory Combustion dostał nowy układ wydechowy wykonany dla Arlena Nessa przez MagnaFlow Exhaust, oraz malowanie autorstwa Erica Reyesa. Amerykański klimat maszyny zagwarantowały szprychowe obręcze kół i tradycyjne widelce. Zmieniono kierownicę, klamki, manetki, filtr powietrza. Pojawiła się minimalistyczna owiewka.

Victory Gladiator

Wielki niczym platforma wiertnicza Victory Hammer, który napędzany jest przez V-twina o pojemności 1650 cm3, miał wszystko, co lubią fani dużych maszyn.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

„Młot” był fabrycznie masywny i duży, ale nieco ociężały. Ekipa z Old Empire Motorcycles, która działa w angielskim Norfolk, wiedziała jak połączyć amerykańskiego ducha bezkresnych autostrad w stylu Route 66 z angielską nostalgią i klasą, a przy tym odjąć mu trochę ciężkości na rzecz bardziej drapieżnego stylu.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

Prace zaczęto od zera, czyli dziewiczego, fabrycznego motocykla. Amerykański cruiser produkowany był od 2010 roku. Victory Hammer miał na pokładzie V-Twina o mocy 92 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosił 140 Nm. Prędkość maksymalna ważącego 305 kilogramów Hammera to 185 km/h.

Angielska wersja Hammera od Old Empire Motorcycles bazuje na projekcie Martina Squiresa, którego koncepcja to właściwie rysunek wykonany ołówkiem. Wraz z nowym wyglądem, motocykl zyskał również nazwę. W wydaniu ekipy z Norfolk nazywa się Gladiator.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

Maszyna została mocno zmodyfikowana. Przede wszystkim straciła wielkie jak lizak pana policjanta kierunkowskazy, duży reflektor z przodu i całą tylną, nieco zbyt owalną i przyciężkawą sekcję. Przód Gladiatora jest krótszy i niższy, kierownica zaś nie zahacza manetkami chmur, lecz skierowana jest w dół w stylu cafe racer.

Zamiast przedniego reflektora o wielkości garnka z bigosem, pojawiła się para szklanych szkieł z minimalistyczną owiewką dopasowaną kolorystycznie do zachowanego w oryginale, obniżonego baku. Odlewane koła zostały wymienione na eleganckie, szprychowe modele, zaś tylny kapeć stracił swoją szerokość. Opony Pirelli Scorpion są identycznego rozmiaru z przodu i z tyłu.

Gladiator. Old Empire Motorcycles. Foto: Vaughan Treyvellen, thebikeshed.cc

W miejscu fabrycznych wydechów zamontowano dopasowane do przestrzeni silnika rury odsłaniające silny i zwarty tył maszyny. Na koniec goście z OEM zamocowali na siedzisku skórzane sakwy, które nawiązują do końskiego siodła.

Przez dwie dekady historii Victory, motocykli które trafiły na warsztat i zyskały nowe oblicze było oczywiście znacznie więcej. Pamiętacie egzemplarze, które zrobiły na Was największe wrażenie? Wspomnijcie o nich w komentarzu.

%d bloggers like this: