Parodia filmów customowych. Prawda czy fałsz?

Na pierwszym planie widzimy najczęściej wytatuowanego brodacza, który opowiada, jak zaczynał. Motocykl dosiadł mając roczek, własnego bike’a dostał w wieku pięciu lat, a pierwszego customa zbudował rok później. Legendę uzupełniają obrazki jakiegoś złomka, którego brodacz właśnie tnie szlifierką kątową.

Foto: Vimeo, See See Motor Coffee Co.

Lecą iskry, bohatera otula woal dymu. On tworzy. Kamera jest intruzem w jaskini twórczej pasji, ale customer godzi się na to, aby pokazać ludziom swoje sekrety, a przede wszystkim swoje bogate wnętrze. Gdyby nie zajął się motocyklami, pewnie pisałby wiersze.

Ręka gładzi pociętą ramę, w oku mistrza dostrzegamy zrozumienie. On już wie, którą drogą podąży. Jeśli poczekamy jeszcze kilka minut i obejrzymy dalszą część filmu, też ją poznamy…

THE ONE MOTORCYCLE SHOW IS COMING. Źródło: Vimeo, See See Motor Coffee Co.

Twórca „The Art Od Bike” naśmiewa się z tego stylu i nawet całkiem nieźle mu to wychodzi. Tak między nami mówiąc, nam większość tych przekoloryzowanych filmów bardzo się podoba. W końcu to jest magia i jeśli ktoś próbuje nieco przemycić jej do wideo, to chyba dobrze, prawda?

%d bloggers like this: