Kradzieże motocykli w Polsce? W Anglii mają gorzej…

Narzekamy, i słusznie, na problem kradzieży motocykli w naszym kraju. Na forach i w grupach fanów motocykli raz po raz pojawiają się zdjęcia i opisy ukradzionych jednośladów. To frustrujące, ale mimo wszystko w Polsce nie dochodzi na razie do takich akcji, jak na ulicach Londynu…

W biały dzień dwóch kryminalistów kradnie motocykl. Jeden beztrosko przecina zapięcie Ducati Panigale szlifierką kątową, a drugi odgania przechodniów, w tym innych motocyklistów.

Foto: Źródło: Andre Goetten
Foto: Źródło: Andre Goetten

Ostatecznie złodziejom udaje się pokonać zabezpieczenia motocykla i próbują odjechać, ale zamieszanie jest już zbyt duże. Po chwili porzucają włoskiego superbike’a, a następnie uciekają na nieoznakowanym skuterze.

Być może zastanawiacie się, dlatego reakcja sporej przecież grupy mężczyzn jest w sumie słaba i nijaka. Wydaje się, że w Polsce dwóch opryszków zostałoby wbitych w glebę w pięć sekund. I nawet nie potrzebowaliby nagrobków.


6 de diciembre de 2016. Źródło: Andre Goetten

Niestety sprawa nie jest taka oczywista. Kradzieże motocykli w stolicy Zjednoczonego Królestwa to wciąż narastający i co raz poważniejszy problem. Przestępcy nie przebierają w środka i są bardzo brutalni.

Oznacza to, że praktycznie zawsze maja przy sobie noże, a bywa, że również woreczki z kwasem akumulatorowym. Przed taką bombą praktycznie nie ma obrony, rany są potworne, a blizny pozostają często na całe życie. Nigdy nie wiadomo, co zdesperowany złodziej trzyma za pazuchą.

To oczywiście zamknięte koło, bo brak reakcji przechodniów rozzuchwala przestępców. Być może zdecydowany opór byłby lepszy, ale zastanówmy się na chłodno – rzeczywiście ryzykowałbyś dla czyjegoś motocykla swoje życie i zdrowie? Trudna kwestia…

%d bloggers like this: