Marzysz o motocyklowej podróży, ale boisz się, że nie dasz rady? Mamy dla Ciebie rozwiązanie…

Czy można zamienić tęsknotę za motocyklowa włóczęgą w zajęcie, które będzie również pracą? Czy da się połączyć przyjemność z koniecznością zarabiana na życie i rachunki, bez utraty frajdy z wykonywanego zajęcia? Zapytaliśmy o to Baśkę Grad-Kowalczyk z podrozemotocykowe.com.

Inforiders.pl: Jak się zaczęła wasza zajawka? Od motorynki w dzieciństwie, a może już w dorosłym wieku od turystyka z japońskiej stajni? Dlaczego motocykle?

Baśka Grad-Kowalczyk: Nie mamy historii o dzieciństwie spędzonym na tylnym siodełku dziadkowego Junaka. Myśl o motocyklu pojawiła się dość późno i idealnie wpasowała się w marzenia o podróżach, przygodach i wolności, jaką dają dwa kółka. W pewnym momencie, w podobnym wieku, ale długo przed tym zanim się poznaliśmy, każde wsiadło na swój pierwszy motocykl. I tak już zostało.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Ciężko powiedzieć, dlaczego akurat motocykle. Chcieliśmy podróżować i właśnie motocykl wydawał się do tego idealny, bo pozwalał chłonąć podróż wszystkimi zmysłami czy wjechać tam gdzie samochodem byłoby trudno. To było jakby oczywiste, że podróżować będziemy na motocyklu.

Czym zajmujecie się na co dzień? Jak łączycie pasje do motocykli, wielotygodniowe wyjazdy z obowiązkami?

Zajmujemy się podróżami i to są nasze obowiązki, więc nie jest nam trudno je pogodzić. Pół roku jesteśmy w motocyklowej podróży, a przez kolejne pół przygotowujemy się do niej. Kiedyś, kilka lat temu, pracowaliśmy zawodowo, ja jako bankier, a Piotrek jako fotoreporter. Przez jakiś czas godziliśmy obowiązki zawodowe z podróżami, ale nadszedł taki dzień, kiedy musieliśmy wybrać i wybraliśmy życie w podróży.

Odwiedziliście już wiele niezwykłych miejsc, ale wasza droga najczęściej prowadzi do Maroka. Byliście już tam kilkanaście razy, dlaczego właśnie Maroko? W relacji Marcina Jędrasa z podróży przez Maroko można dowiedzieć się, że to kraj kontrastów a Europejczyka mogą zaskoczyć sterty zalegających wszędzie śmieci…

Maroko jest bardzo przyjaznym kierunkiem podróży, łatwym logistycznie, bezpiecznym, ciekawym i egzotycznym. To kraj zielonych gór Riff, ośnieżonych szczytów gór Atlasu, pomarańczowych wydm, nieprzyjaznej pustyni na południu kraju. To wybrzeże oceanu, bogactwo smaków, zapachów. Maroko to kraj, do którego chce się wracać i zawsze jest tam jeszcze coś do odkrycia.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Dziwią mnie opinie, że Europejczyka zaskakują w Maroku sterty zalegających wszędzie śmieci, zastanawiam się wtedy, czy aby na pewno podróżowaliśmy po tym kraju tymi samymi drogami… Zawsze staramy się uciec od utartych szlaków i zboczyć z głównej trasy. Polecam każdemu, kto ma ochotę zobaczyć coś więcej niż miejsca opisane w każdym przewodniku.

Wasze najbardziej egzotyczne wyprawy motocyklowe prowadziły do Chin i Senegalu. Na czym polegają główne różnice pomiędzy podróżami? Przygotowania lub sprzęt były podobne?

To dwa zupełnie inne kierunki – Azja i Afryka, inny klimat, inne zwyczaje, ale przygotowania zwykle wyglądają podobnie. Za każdym razem, gdy ruszamy w podróż, bardzo dokładnie staramy się przygotować pod względem biurokratycznym, formalnym.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Szukamy informacji o przejściach granicznych, potrzebnych dokumentach, pozwoleniach i wizach. Większość z nich załatwiamy jeszcze w Polsce, pozostałe już na miejscu. Choć podróżujemy w tak różnych kierunkach motocykl zwykle mamy spakowany podobnie. Jedyne różnice polegają w ilości zabieranych ciepłych ubrań czy jedzenia. No i inną mapę musimy kupić wcześniej 🙂

Czym się kierujecie wyznaczając trasę kolejnego eskapady?

Każdą nową podróż planujemy z rocznym wyprzedzeniem. Jeśli nie jest to kierunek gdzie kiedyś już byliśmy czeka mnie wiele godzin spędzonych na czytaniu relacji i historii z innych podróży. Na tej podstawie powstaje zarys trasy, dodaję do niego miejsca, które zawsze chciałam zobaczyć, które wydają mi się piękne lub warte zobaczenia. Rozmawiam też z ludźmi. Każdy z nas ma w pamięci kilka miejsc, o których marzy, jeśli takie jest tam gdzie jedziemy – dopisuję je do trasy. Rzeczywistość często weryfikuje te moje plany, na szczęście zwykle na naszą korzyść 🙂

Najdziwniejsza przygoda? Najzabawniejsza?

Przez pięć lat zorganizowaliśmy ponad dwadzieścia wyjazdów, podczas których podróżowało z nami ponad 200 osób. Mieszanka charakterów i doświadczeń bywa czasem wybuchowa, a już na pewno nie pozwala się nudzić. Trudno opisać jedną najdziwniejszą czy najzabawniejszą przygodę, bo każdy z wyjazdów obfituje w dziesiątki takich.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Jazda konna w poszukiwaniu zgubionych motocykli w Mongolii, tańce z szamanami w Gambii, zastrzyki z opium na problemy żołądkowe w Maroku, czy skutki wypicia 18 litrów młodego wina w Gruzji, to opowieści na bardzo długie wieczory. Każdy wyjazd jest wyjątkowy, klimat tworzą wyjątkowi ludzie i właściwie od momentu, kiedy wszyscy razem wsiadamy na motocykle zaczyna się nasza najzabawniejsza i zarazem najdziwniejsza przygoda.

Czy spotkaliście się z bezinteresowną pomocą? Bywaliście w opałach, które wolelibyście zapomnieć?

Nigdy nie mieliśmy aż takich problemów by chcieć o nich zapomnieć. Na szczęście z wszystkich kłopotów udaje nam się wychodzić obronną ręką. Z bezinteresowną pomocą innych ludzi spotykamy się na całym świecie. Czasami jest to wskazanie właściwej drogi, podwiezienie do szpitala ze złamaną nogą, podanie kubka ciepłej herbaty, czy propozycja noclegu. Ludzie na całym świecie są fajni, ale to my musimy zrobić pierwszy krok, otworzyć się, uśmiechnąć.

Altai & Mongolia 2016 moto adventure. Źródło: Vimeo, Peterka, podrozemotocyklowe.com

W swoich motocyklowych ubraniach i kasku wyglądamy jak przybysze z innej planety, to my musimy pokazać, że jesteśmy tacy sami. Nie omijajmy ludzi, nie zamykajmy się w europejskich hotelach. Rozbijmy namiot tuż przy jurcie i zamieńmy kilka słów na migi. Choć przejechaliśmy kilkaset tysięcy kilometrów, choć mieliśmy ludzi ze złamanymi nogami czy żebrami, choć staliśmy na granicach po kilka godzin, zawsze wychodziliśmy z wszystkiego obronną ręką.

Co jest przyjemnego w wielodniowej jeździe po wydmach, na przykład w Merzoudze? Przecież to nieznośny upał, piasek w zębach, znój, koła zasypane po osie i ogólnie masakra. Czy jest inaczej?

Wydmy w Merzoudze mają 28 km długości, a w najszerszym miejscu 7km szerokości. Aby objechać wydmy dookoła, wystarczą dwie godziny. Nikt nie jeździ po wydmach więcej niż tyle, by zobaczyć jak to jest i pobawić się w piasku.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Jeśli nie bierzemy udziału w zawodach, to te kilka godzin w piachu w zupełności wystarczą. Jest zabawa, zmęczenie, wykopywanie motocykli przez lokalesów i dużo fajnych zdjęć, ale chwilę po wskakujemy na twardą już hamadę i wracamy do bazy. W większości podróżujemy poza asfaltem, ale szutrami, hamadą, kilkudniowa jazda po kopnym piachu raczej nie wchodzi w grę…

Czy przestrzegacie jakiś specjalnych procedur pojawiając się w krajach muzułmańskich? Czy zauważacie jakieś zmiany w odbiorze Europejczyków lub sami inaczej coś odbieracie na przestrzeni lat?

Każdy kraj muzułmański jest inny, ale wystarczy kilka podstawowych zasad, i odnajdziemy się w każdym z nich. Pomaga też obserwowanie otoczenia, to, w jaki sposób zachowują się ludzie tam mieszkający pomaga nam się domyślić, na co możemy sobie pozwolić. I tak jak w Maroku przyjezdne kobiety starają się mieć jedynie zasłonięte ramiona, to w Mauretanii trzeba już zachowywać się powściągliwie.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Zupełnie inaczej jest w Senegalu, Gambii czy chociażby azjatyckim Kirgistanie, gdzie główną religią jest islam, ale panuje tam ogromna swoboda i tolerancja. Przez wszystkie te lata czujemy się w tych krajach tak samo swobodnie i bezpiecznie jak w większości krajów europejskich.

Uważacie, że kwestie bezpieczeństwa w podróży mają znaczenie? Na co należy uważać?

Bezpieczna podróż to udana podróż, i nie mówię tu o nocnym poszukiwaniu miejsca na obóz, czy zabraniu zbyt małej ilości wody na godzinny wypad na pustynię, bo takie sytuacje można nazwać przygodą. Mówię raczej o kwestiach politycznych czy epidemiologicznych. Jeśli w kraju, do którego planujemy jechać dzieją się złe rzeczy, toczą się walki, turyści są atakowani – odpuszczamy. Odpuszczamy też, gdy zdrowie i życie może być zagrożone przez panujące epidemie i choroby w większym niż normalnie stopniu.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Z wszystkim innym jesteśmy w stanie sobie poradzić przy zachowaniu minimum ostrożności. Takiej samej, jaką powinniśmy zachować wybierając się na wycieczkę do innego miasta. Oczywiście pilnujmy dokumentów, cennych przedmiotów, a przede wszystkim motocykla :). Nie popadajmy jednak w paranoję, większość ludzi chce nam pomóc, a nie okraść.

Obecnie przekuliście swoją pasję w podrozmemotocyklowe.com. To inicjatywa, która pozwala dołączyć amatorom do kilkuosobowego teamu i przeżyć dwutygodniową przygodę na krańcu świata. Czy rzeczywiście każdy może wziąć udział w takim przedsięwzięciu? Potrzebne jest jakieś specjalne przygotowanie?

Przede wszystkim należy umieć jeździć na motocyklu 🙂 Przynajmniej tyle, by nie zrobić sobie i innym krzywdy. Nasze wyjazdy są zróżnicowane zarówno pod względem trudności, jak i warunków bytowych. Zawsze uprzedzamy o trudnościach, jakie mogą nas spotkać w podróży, o tym, że kilka tysięcy kilometrów przejedziemy poza asfaltami, czasami w bardzo trudnym terenie, że jedyne kąpiele będą w zimnych rzekach, że przez trzy tygodnie będziemy spać pod namiotami. To weryfikuje chętnych. Nie każdy wyjazd jest dla każdego, jak i nie każdy motocykl nadaje się na trasę.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Staramy się uprzedzać, rozmawiać i ewentualnie podpowiadać rozwiązania. Wielu naszych znajomych, chcąc podróżować poza asfaltami w Mongolii czy na Syberii, zmieniło ciężkie motocykle na lżejsze i takie, których nie szkoda, gdy wpadną do rowu 🙂 Trzeba też pamiętać, że wyruszenie w dość trudną kilkutygodniową podróż wprost zza korporacyjnego biurka nie jest dobrym pomysłem. Warto się wcześniej poruszać, popracować nad kondycją – włożyć choć minimum wysiłku, by podróżowało się potem lepiej.

Jak sprawdza się ta formuła wyprawy połączoną przecież z pewnego rodzaju opieką nad grupą ludzi?

Wszyscy, którzy z nami podróżują, są dorośli 🙂 Reguły ustalamy jeszcze przed wyjazdem, potem się ich już tylko trzymamy. Nie jest to skomplikowane. Ne niańczymy ludzi, staramy się, by każdy był samodzielny, miał swoją mapę, wiedział gdzie jechać i gdzie się spotykamy. Trasę omawiamy codziennie, o wszystkich zmianach wszyscy wiedzą, część decyzji podejmujemy wspólnie.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Musimy działać jako grupa, mieć do siebie zaufanie i mieć pewność, że w razie kłopotów nie zostaniemy sami. Nie jesteśmy biurem podróży i nie organizujemy wyjazdów all inclusive, jest to raczej zaproszenie do wspólnej przygody, z tym, że ktoś wcześniej już wymyślił, jak ta przygoda będzie mniej więcej wyglądała 🙂 Ludzie, którzy z nami jeżdżą, szybko łapią, o co w tym chodzi. Po kilku dniach jesteśmy świetnie zgrana drużyną.

Kolejne pytanie nasuwa się samo. Jakie macie plany na kolejny rok?

W styczniu, tuż po nowym roku, uciekamy od zimy i ruszamy ponownie do Senegalu i Gambii, by zobaczyć to, czego nie udało nam się zobaczyć ostatnim razem. Chcemy bardziej skupić się na Senegalu a także zboczyć z wyznaczonej trasy w Mauretanii. Wiosnę spędzamy w kraju. Dopiero w maju zaczynamy letni sezon wyjazdowy. Sierpień to surowe góry Kirgistanu i Tadżykistanu – nie było nas tam w tym roku więc czekam na ten wyjazd z niecierpliwością.

Foto: podrozemotocyklowe.com
Foto: podrozemotocyklowe.com

Właściwie to wcześniej, jeszcze w czerwcu, planujemy ważny dla mnie nowy kierunek: Mongolię połączoną z Bajkałem i Syberią. Mongolię trochę już znamy, dlatego spędzimy w tym pięknym kraju jedynie kilka dni, później trasa będzie prowadziła nad Bajkałem, a następnie przez region Tuwy i góry Sajany. Wyjazd zakończymy w górach Ałtaju. Te tereny to od dawna moje wielkie marzenie i właśnie w przyszłym roku postanowiłam je spełnić…

W takim razie pozostaje mi tylko życzyć, aby wszystkie przyszłoroczne plany udało się zrealizować. Dzięki za rozmowę!

Jeśli chcielibyście poczytać relacje z dotychczasowych wypraw Baśki i Piotrka, lub poznać plany kolejnych eskapad, zajrzyjcie na www.podrozemotocyklowe.com

%d bloggers like this: