Nie będziesz latał w zimie? Zobacz, jak zabezpieczyć motocykl

Niemal dokładnie rok temu pisaliśmy o tym, jak poradzić sobie w ekstremalnych warunkach, które dla motocyklisty oznacza piękna polska zima. Nie każdy lubi jeździć po lodzie i śniegu, nie każdy również ma frajdę, kiedy od mrozu czernieją mu paznokcie i kurczą się… powiedzmy, że naczynia krwionośne.

Jeśli postanowiłeś w tym roku definitywnie zakończyć sezon, przejrzyj naszą krótką listę wskazówek, dzięki którym na wiosnę motocykl przywita cię miłym pomrukiem silnika, a nie rzężeniem lub, co gorsza, głuchą ciszą.

Nie bądź jak Brudny Harry

Motocykla prawdziwego hardkora może mieć kilka pasm brudu i błota, żeby z bliska i daleka było widać, że gość nie jest niedzielnym kierowcą. Po sezonie ta naturalna stylizacja powinna zostać usunięta. Mówiąc inaczej, poświęć trochę czasu na dokładne umycie motocykla. Grudy ziemi i błota, czarna pasta w okolicy piast i obręczy kół, upaćkane błotniki – to wszystko warto i trzeba zmyć. To nieco pracochłonne, więc zawsze możesz podjechać na ręczną myjnię i umyć jednoślad w nieco prostszy i szybszy sposób – trzeba tylko pamiętać, żeby motocykl i jego podzespoły dobrze wyschły. W handlu znajduje się dużo preparatów umożliwiających zabezpieczenie lakieru, gumy i tworzywa sztucznego. Warto też ich użyć, ale rozsądnie.

Zatankuj potwora

Zwolennicy osuszania baku oraz frakcja zalewania baku pod korek zawsze będą się spierać, ale my uważamy, że od wody w paliwie gorsze są opary kumulujące się w pustym lub prawie pustym zbiorniku. Wilgoć zasysana jest przez wytwarzające się podciśnienie. W zalanym baku ten problem nie występuje. Niektórzy dodają jeszcze do paliwa specjalne mikstury, ale to nie jest konieczne.

Rzuć okiem na opony

Przede wszystkim sprawdź ciśnienie. Najlepiej żeby było bliskie wartości nominalnej, czyli zalecanej w książce serwisowej. Chodzi o to, żeby opony nie odkształciły i nie straciły swoich właściwości. Jeśli jesteś perfekcjonistą, możesz dodatkowo zabezpieczyć gumy preparatem do opon, ale to nie jest konieczne. Za to warto odizolować motocykl od zimnego podłoża w garażu (o ile pomieszczenie gdzie zimujesz motocykl jest nieogrzewane). Różnica temperatur pomiędzy motocyklem a zimną podłogą może prowadzić do osadzania się wilgoci na jednośladzie. Najlepsza byłaby gumowana płachta, można taką kupić w każdym sklepie narzędziowym, kosztuje dosłownie kilka złotych. Niektórzy zalecają też przetaczanie motonga co 2-3 tygodnie. Można, zawsze to jakiś pretekst żeby odwiedzić swojego stalowego rumaka.

Zalewaj ile wlezie

Stara zasada mówi, że jeśli odstawiasz motocykl na kilka miesięcy, tym bardziej po sezonie, dobrym pomysłem jest wymiana oleju. Pozbędziesz się przy okazji wszystkich śmieci, kwasów i innych resztek, które zebrały się w starym oleju. Na dodatek będziesz miał już gotowy motocykl na nowy sezon i nie będziesz musiał kłopotać się tym problemem, kiedy najbardziej chce się jeździć, bo człowiek wyposzczony. I jeszcze jedno, nie zapomnij wymienić filtr oleju!

Co z akumulatorem?

Są dwie szkoły, jak zawsze. Jedna mówi, żeby aku odłączyć, zanieść do ciepłego domku i troskliwie się nim opiekować, natomiast druga, żeby zostawić go w spokoju i jedynie podładowywać raz na 2-3 tygodnie. Bez wątpienia ta druga opcja jest prostsza, niektóre ładowarki mają specjalny program umożliwiający ciągłe ładowanie akumulatora małym prądem w celu utrzymania jego skuteczności. Warto rozważyć takie rozwiązanie.

Załóż gumę na instrument

Prosty sposób zapobiegający przedostawaniu się wilgoci do silnika to założenie na wydechy torebek foliowych i zaciśnięcie ich gumkami. Oczywiście silnik musi być wówczas zimny. Niektórzy wkładają do wydechów szmatki nasączone olejem, ale to raczej przesada. Trik z torebkami jest skuteczny, trzeba tylko pamiętać o tym, że reklamówki są naciągnięte na wydechy, bo w razie rozruchu, na pewno się sfajczą i zapaskudzą rury.

Chcesz jechać? To smaruj

Ruchome części motocykla: dźwignie, nóżki, itd. warto zabezpieczyć smarem silikonowym, który chroni pokryte nim elementy przed wilgocią i korozją. Po kilkutygodniowym postoju wystarczy przetrzeć wszystkie elementy szmatką i pojazd będzie gotowy do drogi.

Plandeka tak, ale nie każda

Zapomnij o grubych, gumowanych pokrowcach, które chronią motocykl stojący na zewnątrz budynków. Plandeka powinna być oddychająca, chronić motocykl, ale nie kumulować wilgoci. Dawny sposób polegał po prostu na przykryciu motocykla prześcieradłem, ale obecnie w handlu są dostępne specjalne pokrowce dla garażowanych jednośladów. Motocykl nie powinien być opatulony jak świąteczny prezent – należy pozostawić na dole wolną przestrzeń zapewniającą swobody dostęp powietrza, czyli jego cyrkulację.

Czy to wystarczy?

Niektórzy ekstremiści zalecają wykręcanie świec, zabezpieczanie gładzi cylindrów, wstrzykiwanie oleju, i tak dalej. Oczywiście możesz się w to bawić, ale motocykl nie odstawiasz przecież na lata, dla przyszłych pokoleń, tylko na dwa, góra trzy miesiące. Zamiast tych wszystkich pracochłonnych czynności możesz równie dobrze co pewien czas odpalić maszynę, co umożliwi rozprowadzenie po układzie wszystkich płynów. Oczywiście najlepsza byłaby krótka przejażdżka w suchy, słoneczny dzień. Motocykl powinien pracować kilkanaście minut. Jeśli możesz go odpalić tylko na kilka chwil, zapomnij o tym pomyśle.

%d bloggers like this: