Motocykliści stoją na światłach. I stoją, i stoją…

O ciekawiej sprawie donosi dzisiaj internetowe wydanie TVN Warszawa. Kierowcy jednośladów skarżą się, że na wielu skrzyżowaniach stolicy czekają w nieskończoność na zielone światło.

W praktyce wygląda to tak, ze motocyklista podjeżdża na skrzyżowanie, zatrzymuje się przed sygnalizatorem i czeka. Zmieniają się tylko pozostałe światła do jazdy w innych kierunkach, a nieszczęśliwy właściciel dwóch kółek liczy mijające minuty.

źródło: scontent-mad1-1.xx.fbcdn.ne
źródło: scontent-mad1-1.xx.fbcdn.ne

Najczęściej kończy się to złamaniem przepisów, czyli jazdą na czerwonym świetle. Niekiedy motocykliści próbują również przejechać na sąsiedni pas, gdzie zielone właśnie się świeci. Skąd bierze się problem?

To nie awaria świateł, lecz kłopot z typem pojazdu. Jednoślad jest zbyt lekki żeby został wychwycony przez czujnik znajdujący się w drodze – odpowiedzialny za zmianę świateł. Niektóre czujniki maja już nawet 20 lat i nie są wystarczająco sprawne. Co robić w takie sytuacji? Drogowcy radzą… ruszać motocyklem. To powinno uaktywnić czujnik i po dwóch lub trzech zmianach świateł, będzie można przejechać.

Rada drogowców jest na pewno praktyczna, ale już widzę balansujących na motocyklu, spieszących się ludzi, którzy zastanawiają się, czy to już, czy może będą zmuszeni poczekać kolejne 2-3 zmiany świateł.

Źródło: tvnwarszawa.tvn24.pl

%d bloggers like this: