Jechał sobie spokojnie drogą, aż nagle na głowę spadł mu… most

Każdy słyszał o kimś, kto musiał położyć motocykl w sytuacji awaryjnej, aby uniknąć poważniejszych obrażeń. W rzeczywistość to jedna z najgłupszych rzeczy, które można zrobić przed katastrofą, ale w poniższym przypadku okazało się, że to jedyne sensowne rozwiązanie. No bo co można zrobić kiedy na głowę nagle spada… most?!

Przy okazji wyjaśnijmy jeszcze kwestię „kładzenia motocykla”. Dlaczego to nie jest dobry pomysł? Chodzi o to, że dopóki jesteś na motocyklu, wciąż możesz nim kierować i hamować (pod warunkiem, że nie jesteś sparaliżowany strachem), a co za tym idzie, zwiększasz swoje szanse na zatrzymanie, uniknięcie lub chociaż złagodzenie kolizji.

Foto: NSAP Redhill
Foto: NSAP Redhill

Jeśli położysz maszynę podczas jazdy, motor przestaje być motocyklem a staje się niekontrolowaną masą przesuwającą w kierunku przeszkody, której chciałeś uniknąć. Na dodatek, najczęściej z wczepionym w nią kierowcą.

Wracając do zdjęcia, incydent miał miejsce na autostradzie M20, na południe od Londynu. Jadąca pod kładką dla pieszych ciężarówka zahaczyła o konstrukcję powodując zawalenie mostu. Za samochodem ciężarowym jechał akurat motocyklista, który zachował w tej sytuacji zimną krew, bowiem zdążył dostrzec, że może uniknąć uderzenia w lity beton jeśli zmieści motocykl w utworzonej przez zawał szczelinie. To się rzeczywiście udało.

Według raportu policji motocyklista odniósł tylko stosunkowo niewielkie obrażenia – ma złamanych kilka żeber, zaś lekarze oczekują, że wkrótce wróci do zdrowia. Trzeba mieć dużo szczęścia, ale też niemałe cohones, żeby tak zgrabnie wyjść ze śmiertelnej opresji.

Źródło: autoevolution.com

%d bloggers like this: