Pytanie roku: dlaczego zdarzają się nam wypadki?

Niektórzy uważają, że ryzyko po prostu jest wpisane w jazdę na motocyklu. Trudno się nie zgodzić z tym poglądem, ale warto pamiętać, że to nie wijąca się pośród pól wstęga asfaltu i twój motocykl stanowią największe niebezpieczeństwo. Zatem co?

Jeśli mielibyśmy rozważać problem statystycznie, to o wiele groźniejszy jest twoje pozornie bezpieczne i przytulne mieszkanie. Według danych European Injury Data Base, aż 42% zgonów w wyniku urazu to skutki wypadku w domu lub podczas wypoczynku.

Co ciekawe wypadki drogowe, które są szczególnie nagłaśniane, a ich ofiary niemal codziennie oglądamy w lokalnej prasie i serwisach internetowych, stanowią zaledwie 16 %. Z tej puli należy jeszcze wyłączyć wszystkie zdarzenia niezwiązane z motocyklami, co da nam ostatecznie raptem kilka procent.

Żródło: YT, StudioSpeed
Żródło: YT, StudioSpeed

Wychodzi na to, ze masz o wiele większą szansę na tytuł denata roku po prostu zostając w domu, niż wyjeżdżając na drogę swoim motocyklem. No tak, ale ktoś jednak odnośni obrażenia na drogach, motocykle zostają rozbite lub staranowane, a drzwiach kościołów pojawiają się nowe nekrologi. To oczywiście prawda, dlatego warto zdawać sobie sprawie z kilku faktów. Jakich?

Jazda na motocyklu to olbrzymia frajda, a czym dłużej dłuższy staż ma motocyklista, tym lepiej czuje się w siodle swojej maszyny. To właśnie jedność dwóch organizmów, mechanicznego i żywego, jest jednym z najlepszych aspektów motocyklizmu. Niestety będąc za pan brat ze swoim metalowym rumakiem, łatwo zapomnieć o tym, że świat wokół pełen jest mniej szczęśliwych ludzi, którzy właśnie dziś są niewyspani, zdekoncentrowani, wzburzeni lub po prostu nieuważni. Co to oznacza?

Uważaj na innych

Nigdy nie trać uwagi i nie przestawaj obserwować poczynania innych uczestników drogi. Zawsze zakładaj, że mogą popełnić błąd, którego konsekwencje możesz ponieść ty. Facet w zielonym Audi szykuje się do wyjazdu z podporządkowanej? Nie odkręcaj manetki, żeby go uprzedzić. Lepiej zwolnij i spróbuj złapać kontakt wzrokowy – upewni się, że gość cię widzi. Takich sytuacji jest dziesiątki, nie zdawaj się na wyuczone schematy i zachowania, licząc że jesteś szybszy i będziesz miał „szczęście”. W 100 przypadkach na 1 rzeczywiście nic ci się nie stanie, ale chodzi właśnie o ten jeden, kiedy zaryzykujesz raz jeszcze i przegrasz.

Blisko domu, znaczy bezpiecznie?

Kolejna sprawa. Do domu masz zaledwie trzy kółka lub jedną prostą, właściwie jesteś już u siebie, więc rozluźniasz się i myślisz o tym, co za chwilę będziesz robił. Błąd. Jak pokazują badania, m.in. raport opublikowany na Churchill.com, 1/3 zdarzeń drogowych ma miejsce w odległości ok. 1,5 km od miejsca zamieszkania, natomiast aż połowa wypadków nie więcej niż 8 km! Mówiąc krótko, aż 50 % wypadków dzieje się w pobliżu miejsca skąd zwyczajowo startujesz w trasę, na przejażdżkę lub do pracy!

Jeśli będziesz o tym wiedział i myślał, nie pozwalając sobie na dekoncentrację, będąc w okolicy zamieszkania, a nawet tuż pod domem, poważnie zmniejszysz ryzyko wypadku. To ważne.

Czy jesteś widoczny?

Panująca ostatnio moda na czarne, matowe motocykle, minimalną ilość chromu oraz równie mroczne stroje oraz kaski, sprawia że niektórzy motocykliści zlewają się z otoczeniem jak kameleon na liściu figowca. Sprawa robi się poważna szczególnie wówczas, gdy na niebie wiszą stalowoszare chmury, siąpi drobny deszcz, a kierowcy aut mają często zaparowane szyby. Motocyklista staje się wówczas niewidoczny i gdyby nie smuga światła z reflektora, rzeczywiście większość samochodziarzy by go nie dostrzegła. Po prostu cię nie widzą!

Słoneczna pogoda, czyli lecimy!

Paradoksalnie równie niebezpieczna jest odwrotna sytuacja, czyli bardzo słoneczny dzień. Światło często oślepia kierujących samochodami, ponadto motocykl porusza się szybko, a jasna smuga z przedniego reflektora niknie w ostrych promieniach Słońca. Paradoks polega na tym, że w ładny słoneczny dzień motocyklistom wydaje się, że są znakomicie widoczni. Otóż niekoniecznie. Co robić? Jeśli motocykl ma stonowane kolory, zaś twój strój też niewiele odbiega od barwy asfaltu, dobrym rozwiązaniem będzie choćby pas odblaskowy na kurtce lub przynajmniej kolorowa bandana. Po prostu bądź widoczny. To nie jest kwestia mody, ale bezpieczeństwa. Pamiętaj, że ponad połowa wszystkich zgonów motocyklistów dotyczy sytuacji, gdy samochodziarz nie widzi kierującego motorem!

Najbardziej zabójczy manewr?

Chyba nikogo, kto jeździ na motocyklu, nie zdziwi fakt, że niemal połowa wypadków, w których nie uczestniczą inni uczestnicy ruchu drogowego, dotyczy zakrętów. O technice pokonywania, zasadach wchodzenia i wychodzenia z zakrętów napisano już całe tomy. Nie będziemy ich powtarzać. Ponownie chodzi tylko o skupienie i wzmożona uwagę. Nie licz, że zakręt, który pokonywałeś setki razy, znowu zrobisz instynktownie.

Foto: vibrazioniartdesign.com
Foto: vibrazioniartdesign.com

To może być ten jeden raz, kiedy z ciężarówki wysypał się piasek lub komuś wyciekł olej na drogę. Oczywiście to nie znaczy żeby podchodzić do każdego zakrętu, jakbyś znajdował się na słynnym łuku drogi sudeckiej pomiędzy Szklarską Porębą a Świeradowem Zdrój. Po prostu nigdy nie lekceważ tego wijącego sie kawałka asfaltu, po którym jedziesz, a wszystko będzie dobrze.

Final Destination

Wypadek motocyklowy to pech, nieszczęście, zbieg okoliczności, ale zwróć uwagę, że jeśli zdarzenie dotyczy kogoś sławnego i specjaliści podejmują analizę wypadku, okazuje się, że zawsze prowadzi do niego splot pewnych okoliczności. Historycy badają te zależności i piszą potem książki, na których autorzy zarabiają grube miliony. Chodzi jednak o coś innego. Każdy wypadek jest taką historią. Twoim zadaniem jest, aby usunąć z niej rozdziały, które prowadzą do smutnego końca. To jest możliwe, jeśli zapamiętasz, chociaż część powyższych informacji. Tymczasem lewa w górę i do przodu. Do zobaczenia na trasie.

%d bloggers like this: