Agresywny samochodziarz na drodze. Co robić?

Na pewno spotkałeś się już z takim osobnikiem. Dojeżdża do tylnego koła Twojej maszyny, trąbi lub wyprzedza ta ryzykownie, że praktycznie dotyka bokiem samochodu kierownicy motocykla. Do tego dochodzą wszystkie przypadki dziwnych gości, którzy widząc w lusterkach jak rączo pomykasz pomiędzy stojącymi puszkami, specjalnie zajeżdżają Ci drogę – on stoi, Ty też będziesz. Dlaczego? Bo tak!

Do panoptikum dziwnych postaci należałoby dołożyć jeszcze wszystkich drogowych szeryfów, którym wydaje się, że zostali stworzeni do dyscyplinowania i nauczania innych. Nieważne, że powodują zagrożenie i ryzyko wypadku – przecież działają w słusznej sprawie i chcą przemówić Ci „do rozumu”. Nie będziemy zastanawiać się, dlaczego tak jest, i jakie leczenie byłoby konieczne, aby naprostować zwoje mózgowe takich delikwentów. Oto wskazówki, jak sobie w takich sytuacjach radzić, a przede wszystkim – jak ich unikać.

1.Taranowanie zderzakiem

Czujesz dziwną presję spoglądając w lusterka? Słyszysz ryk silnika samochodu, którego maska niemal dotyka Twojego tylnego światła? Jeśli nie chcesz, żeby akcja zakończyła się mechaniczną lewatywą, musisz działać. W każdej chwili na drodze przed Tobą może pojawić się jakaś pułapka, choćby dziura pominięta przez drogowych naprawiaczy, i będziesz musiał użyć hamulców – czy napierający z tyłu samochodziarz też zdąży zahamować?

Jeżeli masz do czynienia z jednym sprawcą, po prostu zjedź na pierwszy możliwy parking lub zatoczkę, przepuść wariata. Urażona duma trochę boli, ale to lepsze niż rozpocząć pojedynek, w którym to Ty jesteś na straconej pozycji – w razie kolizji facet w samochodzie jest bezpieczny, Ty nie. Pamiętaj tylko, żeby zasygnalizować kierunkiem chęć zjazdu i wykonać manewr stopniowo.

Foto: edmontonsun.com
Foto: edmontonsun.com

Jeżeli samochodziarze z tyłu się zmieniają, a każdy kolejny po chwili wyprzedza Cię jak Kubica na zakręcie, to problem najczęściej leży po Twoje stronie. Przepisy przepisami, ale jeśli jedziesz lewym pasem 50 km/h, a pojazdy na drodze poruszają się ze średnią prędkością 70 – 80 km/h, to niestety prosisz się o kłopoty. Jeżeli z jakiegoś względu nie możesz jechać szybciej niż pozostali uczestnicy ruchu, poszukaj alternatywnej drogi, po której będziesz mógł toczyć się swoim tempem nie spowalniając innych kierowców.

2. Gwałtowne hamowanie pojazdu poprzedzającego

Istnieje tysiąc powodów, dla których ktoś może nagle zahamować, a umiejętność odpowiedniej reakcji wpisana jest w zestaw obowiązkowych manewrów, które musi opanować każdy motocyklista. Istnieją jednak przypadki, gdy ktoś z premedytacja hamuje tuż przed Tobą. Najczęściej są to wariaci, którzy wyimaginowali sobie jakiś problem, często wynikający z nieznajomości specyfiki jazdy motocyklem. Osoby te nie widzą lub nie chcą wiedzieć, że zostali objechani nie dlatego, że chciałeś im coś udowodnić, ale dlatego, że Twój motocykla jest tak skonstruowany i dysponuje stosowną mocą umożliwiającą bezpieczne wykonanie takiego manewru.

Jeśli widzisz szaloną gębę w szybie samochodu, który Cię mija, a za chwilę w Twoje oczy zaświeca się czerwone światła stopu samochodowego wariata, na pewno też poczujesz wściekłość. Sztuka polega na tym, aby opanować złość. Gniew to zły doradca, a droga pełna rozpędzonych, metalowych maszyn, nie jest dobry miejscem, aby wyjaśniać – kto ma rację. Po prostu zostaw to.

Weź pod uwagę, że jeśli dochodzi do takiej sceny, to i tak nie ma już miejsca na kulturalna rozmowę i spokojną dyskusję, kto i dlaczego zaczął, oraz jak elegancko rozwiązać ten problem. Jeśli uruchomisz zdrowy rozsądek i rozpędzisz chmury gniewu, sam dostrzeżesz, że to nie ma sensu. O ile wina jest po stronie samochodziarza, po prostu zwolnij, zapamiętaj numery rejestracyjne, poczekaj aż agresorowi znudzi się jazda z prędkością wózka golfowego i odskoczy do przodu. Wykorzystaj ten moment, żeby zjechać z drogi i zadzwonić na policję. W krótkich słowach opisz sytuację i poproś o reakcję. Wcale nie musisz jechać na komisariat i składać obszernych zeznań, wikłać się w policyjne procedury – często wystarczy telefon, żeby lotny patrol zajął się wariatem.

Oczywiście, jeśli fabryka dała, możesz też objechać gagatka i pozwolić mu powąchać spaliny. Ten wariant odpowiedzi jest jednak dość ryzykowny, o ile facet nie siedzi w Syrenie 104, lub gdy cyferki na Twoim prędkościomierzu kończą się na 120 km/h. Ponadto rzadko będziesz akurat na niemieckiej autostradzie, gdzie nie ma ograniczenia prędkości i można cisnąć na maksa. Weź również poprawkę na to, że sam manewr wyprzedzenia świra w aucie też niesie ze sobą spore ryzyko.

3. Niechciane spotkanie na parkingu

Niekiedy problem na drodze doprowadza do eskalacji konfliktu podczas postoju na stacji benzynowej, na parkingu, lub w innym miejscu, gdzie oba pojazdy mogą się zatrzymać. Pamiętaj o jednym, problem często wcale nie dotyczy tego, co się wydarzyło wcześniej podczas jazdy, ale frustracji osobnika, z którym teraz się spotkałeś. Może ona mieć zupełnie inne źródło, a konflikt, w którym aktualnie bierzesz udział, jest tylko katalizatorem. Skoro sprawa właściwie Cię nie dotyczy, czy warto w ogóle dalej się w nią wikłać? Postaraj się o odrobinę dystansu i zastanów nad tym zagadnieniem.

Jeśli dojdzie do rękoczynów, sprawa może skończyć się bardzo źle. Bywa, że ktoś zostaje ranny lub nawet traci życie. Wówczas przepychanki na drodze stają się najmniejszym z Twoich problemów. Zauważ, że sprawcy i uczestnicy takich pechowych wydarzeń zazwyczaj srodze żałują, że w ogóle się dali wmanewrować w nieciekawą sytuację. Nie popełnij takiego samego błędu.


Road Rage Against Motoryclist Turns Physical. Źródło: YT, Stealthy Aban

Oczywiście jeśli ktoś bezpardonowo atakuje Ciebie lub Twoich najbliższych, powinieneś się bronić. Smutne jest to, że później najczęściej sąd określa, czy użyłeś adekwatnych do zagrożenia środków obrony. W ocenie sądu możesz okazać się winnym zaistniałej sytuacji i ponieść surową karę. Nie zniechęcamy nikogo do obrony koniecznej, jedynie do myślenia i działania w sposób, który przyniesie jak najmniejsze szkody, również przeciwnikowi. To nie film, w rzeczywistości jeśli stoisz nad pokonanym, niekoniecznie oznacza to, że wygrałeś.

Mówiąc krótko, jeśli możesz uniknąć siłowych rozwiązań, zrób to. Jeśli się nie uda, postaraj się o obecność świadków, kamer, i działaj tylko do momentu, aż unieszkodliwisz przeciwnika i zlikwidujesz zagrożenie. Jeśli agresorów jest więcej, nie ryzykuj i staraj się uniknąć starcia – odjedź lub przejdź w miejsce, gdzie jest dużo ludzi – to najczęściej zniechęca napastników. Poproś lub sam wezwij policje. To działa trzeźwiąco na część drogowych świrów.

Macie własne doświadczenia lub spostrzeżenia związane z tematem? Napiszcie nam o nich w komentarzach!

%d bloggers like this: