Harley w „narodowym” malowaniu od Orzech Custom Paint. Zobacz jak powstawał

Szymon Orzeszko przygodę z aerografem rozpoczął od malowania… modeli samochodów w skali 1/24. „Każda miniatura samochodu zachlapana maszynowo jednorodnym kolorem może zamienić się w małe dzieło sztuki, wystarczy wziąć ją w dłonie i odnaleźć historię, którą ma opowiadać” – mówi Szymon.

Do tego celu potrzebne są odpowiednie umiejętności ale również trochę artyzmu i wyobraźni. Poszukiwanie właściwiej formy stało się dla twórcy z Nysy nie tylko hobby ale również pasją, a potem pracą. Tylko że teraz zamiast miniatur samochodów Szymon maluje pełnowymiarowe motocykle.

Inforiders.pl: Tym razem dostałeś do malowania kultowego Harleya…

Szymon Orzeszko: Tak. To Harley-Davidson Fat Boy z rocznika 2010, motocykl legenda kojarzony z Terminatorem i jeden z najbardziej rozpoznawalnych modeli amerykańskiej marki. Ten egzemplarz przyjechał do mnie z Francji, ma ciężkie felgi, które od razu skojarzyły mi się z kołami czołgu.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Kiedy wjechał do mojego garażu, miałem na niego wiele pomysłów. Większość z nich orbitował wokół ciężkiego, militarnego sprzętu. Może czołg albo samolot bojowy lub helikopter. Widziałem go w szarościach albo khaki, sam nie wiem dlaczego, tym bardziej, że nigdy nie byłem w wojsku.

Ale zdaje się, że właściciel miał inny pomysł?

Początkowo nie wiadomo było, co będzie malowane na motocyklu. Właściciel odkupił go z wypożyczalni i się zastanawiał, co dalej. Kupił, bo został oczarowany błękitnym odcieniem lakieru, który nazwał „paryskim błękitem”, zresztą nieprzypadkowo, bo z racji wykonywanego zawodu dojeżdża do stolicy Francji praktycznie dzień w dzień.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Czyli właściciel harleya wybrał życie na emigracji. To się jakoś łączy z tematem malowania?

Nawet nie wiesz jak bardzo. Życie na emigracji, poza ukochanym krajem, poza Ojczyzną, powoduje różne, czesto skrajne emocje. Właściciel tego amerykańskiego motocykla postanowił swoje odczucia przelać właśnie na niego. Temat miał być bardzo poważny, religijny, tzn. Jezus Chrystus, a dokładnie serce Chrystusa i serce Maryi w stylistyce ikon religijnych.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

To chyba dość kontrowersyjna tematyka? Szczególnie we Francji, gdzie napięcia na tle religijnym stają się co raz bardziej wyraźne?

Zgadza się. Nie mieliśmy pewności co do odbioru tak poważnego tematu. Nietrudno sobie wyobrazić, że motocykl i jego właściciel mogliby paść ofiarą agresji ze strony fundamentalistów lub innych świrów.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Czyli odradziłeś klientowi ten pomysł. Co zaproponowałeś w zamian?

W zamian powstał projekt patriotyczny z religijną konotacją, która wynika po prostu z historii wydarzeń, faktów lub motywów, których użyłem. Jest tego sporo, poczynając od Bitwy pod Wiedniem, która jak wiadomo jest również symbolem udanej obrony chrześcijańskiej części Europy przed islamskim Imperium Osmańskim.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Ten motyw umieściłeś na baku?

Tak. Natomiast po drugiej stronie znalazł się rycerz, który ma nawiązywać do Bitwy pod Grunwaldem, w której zwycięstwo wojsk polsko-litewskich zażegnało zagrożenie ze strony Krzyżaków.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

To jeszcze nie wszystkie symbole i motywy, które znalazły się na Fat Bobie?

Rzeczywiście. Na błotnikach umieściłem mniejsze wzory, które dotyczą Powstania Warszawskiego i motywu opartego na Sztandarze Solidarności. Ponadto na przednim błotniku Archanioł Michał toczy zwycięski pojedynek z szatanem. Wszystkie aplikacje umieściłem na wspomnianym błękicie lakieru, który tak przypadł właścicielowi motocykla do gustu.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Nie masz wrażenia, że tych motywów patriotycznych i religijnych jest nieco za dużo i ocierają się o kicz?

Jeśli właściciel ma taką potrzebę i te wzory są wyrazem jego postawy, myśli, światopoglądu, to nie widzę problemu. Niektórzy odbiorą ten motocykl bardzo dobrze, a może nawet poczują coś na kształt wzruszenia, inni będą się śmiać, natomiast, tak czy inaczej, ten harley to teraz kawałek Polski na obcej ziemi. Czy to źle?

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Jeśli tak to ujmujesz…

Osobiście też nie do końca podobał mi się pomysł orła z okresu Powstania Warszawskiego i Sztandar Solidarności. Trzeba jednak zrozumieć klienta. Każdy z nas żyje inaczej i ma inne doświadczenia, przyzwyczajenia, wspomnienia. Ktoś, kto mieszka poza Ojczyzną, inaczej ją kocha, inaczej odczuwa i pamięta.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Dla właściciela tego motocykla ważne były te daty, uznał że są one ze sobą powiązane. On jest twórcą kompozycji, głównego przekazu – to jego motocykl, jego radość z posiadania unikatu. Ja jestem w gruncie rzeczy tylko wykonawcą jego pomysłu.

Wróćmy do prac, które musiałeś wykonać. Wyjściowo bak nie był chyba w idealnym stanie?

Na początku trzeba było lekko skorygować wgniecenie na zbiorniku. Musze przyznać, że wiele emocji towarzyszyło mi podczas szlifowania oryginalnego amerykańskiego lakieru i napisu Harley-Davidson. To w końcu też kawałek historii, który z każdym rokiem nabierał smaku, a ja musiałem go zniszczyć. Jestem chyba zbyt wrażliwy.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Ale jakoś sobie z tym poradziłeś. Musiałem dopasować kolor od oryginalnego błękitu?

Po nałożeniu podkładu przyszedł czas na lakier bazowy. Błękit nie pochodzi z palety kolorów H-D, ale jest dość dobrze odwzorowany. Na pierwszy ogień poszedł rycerz spod Grunwaldu. Znawcy tematu uzbrojenia mieczy i toporów wypunktowali kilka błędów i stwierdzili, że rycerz nie pasuje do epoki. Podobno w czasach gdy używano zbroi płytowych, walczono głównie toporami. Sorry, ale ja dostałem wzór, który odwzorowałem. Jeśli klient chce takiego woja, a nie innego, to ja mogę tylko pokiwać głową i go namalować.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Ile trwały wszystkie prace?

Motocykl stał u mnie trzy miesiące i w tym czasie telefonicznie ustalaliśmy, co właściwie znajdzie się na motocyklu. Samo malowanie trwało około miesiąca – długo, bo w trakcie cały czas analizowaliśmy osiągnięty efekt i dalsze kroki.

Jaka jest trwałość tych farb?

To są lakiery samochodowe odporne na warunki atmosferyczne.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Możesz podać orientacyjną cenę takiego malowania?

To zawsze zależy od wielu czynników. Tutaj była jeszcze naprawa blacharska i rozebranie i złożenie. W trakcie procedury motocykl był ponadto naprawiany, chodziło o wahacz. Mierzona była również rama ze względu na podejrzenie, ze jest krzywa. Myślę że podobny projekt zrealizowałbym za 3 do 3.5 tys. zł w zależności od dodatkowych prac blacharskich. Ale jest to cena bardzo umowna i może być znacznie wyższa.

Foto: Szymon Orzeszko
Foto: Szymon Orzeszko

Jeszcze tylko jedno pytanie: Co Cię nakręca do tej pracy?

W malowaniu motocykli najfajniejsze jest to, że przez chwilę niejako to ja jestem ich właścicielem. Rozbieram je i leczę ich rany, jesteśmy razem w warsztacie, słucham muzyki, nikt nam nie przeszkadza i nie komentuje, a po robocie składam pacjenta i wyjeżdżam na jazdę próbną. Otacza mnie wówczas warkot silnika, wibracje maszyny, a ja słucham jej i podziwiam, również efekt mojej pracy. Jestem wówczas zdumiony, że tak to wyszło. Oraz dumny i smutny, że motor musi mnie opuścić. Na dodatek lekko zazdroszczę właścicielowi.

Życzymy Ci zatem częstego poczucia dumy i jak najmniej smutku. Dzięki za rozmowę!

%d bloggers like this: