130 km/h w mieście może skończyć się bardzo źle…

Ponad 130 kilometrów na godzinę w mieście to głupi pomysł niezależnie od tego czy rajdowiec siedzi na motocyklu, czy w samochodzie. W większości krajów jest to przecież górna prędkość na autostradzie, zaś w mieście taka jazda to śmiertelnie groźna zabawa. Po prostu zbyt wiele rzeczy może pójdzie nie tak jak powinno.


Motorcycle Crash at 80+ Źródło: YT, Bash041

My motocykliści możemy przyspieszyć znacznie łatwiej niż samochody i to jest jeden z powodów, dlaczego to robimy. Widzieliśmy już niezliczone przypadki kolizji, które są wynikiem zbytniej brawury. Ten film to tylko kolejny z nich, ale z powodu dobrej jakości nagrania, szczególnie pouczający. I bolesny, bo właściciel zielonej „kawy” połamał obie ręce, nadgarstek, kręgosłup w odcinku piersiowym i przemieścił mu się dysk.

Warto zwrócić uwagę jak duży dystans dzielił samochód od motocyklisty, który mimo to nie zdążył uniknąć kolizji. W takiej sytuacji najczęściej po prostu nie ma czasu na reakcję. Oczywiście główna wina leży po stronie wymuszającego pierwszeństwo kierowcy samochodu, ale prędkość motocyklisty na Kawasaki Ninja XX-10R wydatnie przyczyniła się do wypadku, którego można było uniknąć, gdyby poruszał się z dozwoloną prędkością.

Kawasaki Ninja XX-10R. Foto: Kawasaki
Kawasaki Ninja XX-10R. Foto: Kawasaki

Swoją drogą Kawasaki Ninja to maszyna, która jest stworzona do prędkości, bo silnik tego litrowego zabijaki osiąga moc maksymalną 200 KM przy 13000 obr./min, a moment wynosi 112 Nm przy 11500 obr./min. Największa prędkość jaką może rozwinąć ten sportowy przecinak wynosi aż 295 km/h.

%d bloggers like this: